Dymu było tyle, że nie widziałem, jak 100 metrów dalej startował śmigłowiec z wodą. Tylko słyszałem, że tam jest – mówi TVN24+ jeden z mieszkańców Józefowa (Lubelskie). On i ci, którzy żyją w okolicznych miejscowościach, odczuwają skutki wielkiej pożogi w Puszczy Solskiej. Proboszcz odprawił mszę w intencji ustania pożaru, kilka godzin później spadł deszcz. Artykuł dostępny w subskrypcji
– Najgorzej było w środę w godzinach 15-17. Wiatr wiał w kierunku Józefowa. Zadymienie było takie, że sąsiad nie widział domu sąsiada. Mieszkańcy ulic najbliższych puszczy szykowali się już do ewakuacji – opisuje Dariusz Kołuba, mieszkaniec i przewodniczący Osiedla Centrum w Józefowie.
Ta miejscowość w powiecie biłgorajskim odczuwa skutki pożaru, który wybuchł we wtorek po południu w Puszczy Solskiej.
Ogień przesuwał się w kierunku domów
– Gdyby około godziny 20 wiatr nie ucichł, mieszkańcy ulic Kamiennej i Ogrodowej musieliby opuścić swoje domy. Co prawda budynki od lasu dzielą kamieniołomy, ale są one już nieczynne, więc sporo tam zarośli. Ogień mógłby przenieść się na zabudowania, a te znajdują się jakieś 200 metrów od kamieniołomów. Paliło się to, co się paliło, ale przynajmniej ogień już się nie przesuwał – relacjonuje to, co działo się w środę, Ryszard Bojarski, komendant Ochotniczej Straży Pożarnej w Józefowie, który brał udział w akcji gaśniczej.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jak mieszkańcy Józefowa i okolic radzą sobie podczas wielkiego pożaru?Jak pożar wpływa na życie lokalnej społeczności i turystykę?Jakie są, według mieszkańców, perspektywy odbudowy Puszczy Solskiej po pożodze?
Jego domu od lasu nie dzielą nawet kamieniołomy. Podkreśla, że sytuacja była bardzo poważna.
– Dymu było tyle, że nie widziałem, jak 100 metrów dalej startował śmigłowiec z wodą. Tylko słyszałem, że tam jest, bo było bardzo głośno – mówi.
„Nie było widać świata”
Dariusz Kołuba przekazuje, że mieszkańcy znajdowali na swoich posesjach niedopałki kory. – U nas w centrum miasta były takie momenty, że nie dało się wyjść z domu. Tak bardzo było czuć spalenizną – podkreśla. Jak dodaje, sytuacja w mieście się normalizuje.
W czwartek rano spadł niewielki deszcz, przerzedził powietrze.
Ksiądz Zenon Mrugała, proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie, odprawił w środę wieczorem specjalne nabożeństwo.
– Modliliśmy się w intencji strażaków, ustania pożaru i zejścia deszczu – opisuje. I dodaje: – Następnego dnia, dzięki Bogu, przyszedł deszcz.