Pierożki w wielu kolorach podbijają internet.

Ma kształt bułeczki, konsystencję plasteliny i za granicą znika ze sklepowych półek i stron internetowych szybciej, niż jakakolwiek racjonalna analiza byłaby w stanie to wyjaśnić. Mystery Squishy Dumpling to nowy król TikToka, który udowadnia, że w 2026 r. nie kupujemy już produktów, lecz czystą dopaminę. Od uzależniającego dźwięku ASMR, przez obsesyjne kolekcjonowanie rzadkich wersji z brokatem, aż po autentyczne łzy szczęścia dwudziestolatków przy rozpakowywaniu – to następca Labubu, który powoli dociera do polskiego internetu.

Ludzie oszaleli na punkcie Mystery Dumpling?

zdecydowanie pozytywnie – to nieszkodna rozrywka i fajny sposób na wspólne emocje
1%

raczej pozytywnie – rozumiem ten trend, choć sam/sama nie jestem nim szczególnie zainteresowany/a
1%

neutralnie – to po prostu kolejna moda, ani dobra, ani zła
9%

raczej negatywnie – uważam, że to sprytna manipulacja emocjami i pieniędzmi ludzi
10%

zdecydowanie negatywnie – ten typ marketingu żeruje na uzależniających mechanizmach i jest szkodliwy społecznie
79%

„Squishy Mystery Dumpling” to kawałek plastikowego tworzywa w kształcie bułki, który za granicą sprzedaje się jak… świeże bułeczki. Na amerykańskiej stronie sprzedawane są w zestawach: dwa pierożki w losowych kolorach to wydatek 24,99 dol., czyli około 95 zł; cztery sztuki 39,99 dol., czyli blisko 155 zł; a najbardziej rozbudowany zestaw sześciu pierożków – z czego jeden gwarantowany brokatowy, rzadki – kosztuje 59,99 dol., co przekłada się na około 230 zł.

I tu zaczyna się najciekawsza część: w Polsce pojedynczy dumpling wyceniony jest na stronach internetowych za ok. 30 zł, co przy amerykańskich cenach jednostkowych daje całkiem przyzwoity wynik. Producent doskonale wie, co robi: „rare glitter” nie jest dodatkiem, jest przynętą. Kupujesz pięć zwykłych pierożków po to, żeby mieć szansę na szósty i właśnie ta szansa, wyceniona na kilkadziesiąt zł ekstra, jest sednem całego biznesu.


Lalki Labubu. Fenomen, który opanował świat mody i mediów społecznościowych
Lalki Labubu. Fenomen, który opanował świat mody i mediów społecznościowych

Mechanizm jest precyzyjny jak szwajcarski zegarek: mystery box, czyli niepewność koloru w środku, dostarcza mikrodawkę dopaminy już przy samym zakupie; „squishy”, czyli przyjemność ściskania, zamienia stres w natychmiastową, fizyczną ulgę, a ASMR domyka całość, bo dźwięk gniecionego silikonu to już osobny gatunek rozrywki. TikTok zrobił swoje, bo wystarczyło kilka filmików z rozpakowaniem i teraz filmy z gniotkami podbijają sieć.

Tylko że warto się zatrzymać na chwilę i zapytać: co tak naprawdę kupujesz za te 30 zł? Kawałek tworzywa sztucznego – tak. Ale przede wszystkim kupujesz uczestnictwo. Przynależność do trendu, do rytuału rozpakowania, do społeczności, która robi dokładnie to samo po drugiej stronie ekranu. I właśnie dlatego działa: nie sprzedaje produktu, sprzedaje poczucie, że jesteś częścią czegoś. W erze TikToka to najskuteczniejsza strategia marketingowa na świecie.

Łzy przed kamerą i walka o brokatowego

I tu zaczyna się najbardziej interesująca część tej historii – bo Mystery Dumpling to nie tylko zakup, to emocjonalne wydarzenie transmitowane na żywo. TikTok zalały nagrania, na których ludzie otwierają pierożka z autentycznym drżeniem rąk, a kiedy w środku zamiast zwykłego koloru pojawia się brokatowy, rzadki wariant – krzyczą, a nawet płaczą – ze szczęścia lub niedowierzania.

@bellatheyapper UNBOX THE FIVE BELOW SQUISHY DUMPLINGS WITH ME #bellaluu #glitterdumpling #squishy #haul #fivebelow @Five Below @enewton design @Aritzia @Urban Outfitters bossa 90s – BOAS ENERGIAS

Brzmi znajomo? Bo to dokładnie ten sam schemat, który wyniósł Labubu na szczyt – rzadkie wersje dostępne tylko dla szczęściarzy, społeczność zbudowana wokół obsesyjnego kolekcjonowania i nieustającego pytania: co tym razem będzie w środku? Labubu nauczyło świat, że zabawka dla dzieci może być też breloczkiem dla dorosłych i nie musi być użyteczna – musi być pożądana. Twórcy kolorowego gniotka poszli o krok dalej i dodali do tego równania coś, czego Labubu nie miało w takim natężeniu: ASMR.

Następca Labubu zaleje stragany?

Polska jest dopiero na początku tej drogi, a zabawka raczkuje na lokalnym rynku. Ale dokładnie tak samo było z Labubu, z fidget spinnerami i z wielkimi kubkami Stanley – każdy z tych trendów przychodził z zachodu z lekkim opóźnieniem i każdy, bez wyjątku, ostatecznie lądował na straganach z zabawkami i pamiątkami. I wszystko wskazuje na to, że jeszcze przed końcem sezonu letniego gniotki pierożki pojawią się na każdym nadmorskim deptaku.