Biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki, faworytem tego starcia byli Polacy. Co prawda obie drużyny dotąd odniosły po jednym zwycięstwie, ale Biało-Czerwoni mieli na koncie 4 punkty, a Japończycy tylko 2. Do tego Polska wciąż była w grze o awans do elity, ale żeby ten cel spełnić, nie mogła sobie pozwolić na wpadkę.

– To mecz na śmierć i życie – mówił przed spotkaniem selekcjoner reprezentacji Polski Pekka Tirkkonen. I nie mylił się. Obie drużyny wymieniały ciosy i starały się uniknąć kosztownych błędów.

ZOBACZ WIDEO: Takie dostali wiadomości. Przerażające. Życzą Polakom najgorszego

Lepiej mecz rozpoczęli Polacy. W 6. minucie nasza reprezentacja objęła prowadzenie. Strzał oddał Bartłomiej Pociecha, a Dominik Paś zmienił tor lotu krążka i kompletnie zaskoczył bramkarza Japończyków. Dodajmy, że Polacy grali wtedy w przewadze jednego zawodnika. Korzystnego wyniku nie udało się jednak utrzymać do ostatniej syreny. Błąd popełnił Tomas Fucik, który nie zamroził krążka. Wykorzystał to Chikara Hanzawa.

W drugiej tercji – w przeciwieństwie do pierwszej – to Polacy byli aktywniejsi w ofensywie i oddali więcej strzałów. Efekt był w 32. minucie, gdy podopieczni Tirkkonena znów grali w przewadze. Tym razem akcję Arona Chmielewskiego i Patryka Krężołka sfinalizował Filip Komorski. I znów nie udało się utrzymać prowadzenia do końca tercji, a błąd naszej defensywy ponownie wykorzystał Hanzawa.

Po dwóch tercjach było 2:2, a taki wynik mocno ograniczał szanse Polaków na awans do hokejowej elity. Japończycy nie zamierzali się jednak poddawać, bo oni też mieli o co walczyć. Ich celem jest bowiem utrzymanie i potrzebują punktów jak ryba wody.

Polacy dopięli swego w 52. minucie. Tym razem po akcji Dominika Pasia i Alana Łyszczarczyka z najbliższej odległości do bramki trafił Patryk Wronka i znów na Stadionie Zimowym w Sosnowcu wybrzmiał kawałek „Mój jest ten kawałek podłogi”, czyli sygnał, że padł gol dla Polski. Do końca nasi kadrowicze musieli skupić się na defensywie.

Zadanie nie było łatwe, bo na 3 minuty i 15 sekund przed końcem na ławce kar wylądował Christian Mroczkowski. Japończycy wycofali wtedy bramkarza i grali wtedy w przewadze sześciu na czterech. A jednak to Polacy cieszyli się z gola! Do pustej bramki trafił z najbliższej odległości Patryk Krężołek. Dodajmy, że chwilę wcześniej Polskę przed stratą gola uratował słupek. Radości nie było końca. Polska wygrała 4:2 i w meczu z Litwą będzie walczyć o awans do hokejowej elity.

Japonia – Polska 2:4 (1:1, 1:1, 0:2)
0:1 – Dominik Paś (Bartłomiej Pociecha, Patryk Wronka) 5:56
1:1 – Chikara Hanzawa (Teruto Nakajima, Jiei Halliday) 15:32
1:2 – Filip Komorski (Patryk Krężołek, Aron Chmielewski) 31:22
2:2 – Chikara Hanzawa (Yu Sato, Koki Yoneyama) 37:46
2:3 – Patryk Wronka (Dominik Paś, Alan Łyszczarczyk) 52:00
2:4 – Patryk Krężołek (Jakub Wanacki, Bartosz Ciura) 58:26

Składy:

Japonia: Narisawa – Halliday, Hayata; Hirano, Suzuki, Keller – Yoneyama, Murakami; Sato, Nakajima, Hanzawa – Takebe, Otsu; Takagi, Irikura, Miura – Kobayashi, Suzuki, Osawa, Isogai.

Kary: 8 minut.

Polska: Fucik – Ciura, Pociecha; Zygmunt, Wałęga, Krężołek – Górny, Naróg; Łyszczarczyk, Paś, Wronka – Bryk, Wanacki; Chmielewski, Komorski, Mroczkowski – Biłas, Ślusarczyk, Kiełbicki, Syty, Maciaś.

Kary: 8 minut.