Z powodu niepowodzeń w tym sezonie, Real Madryt od pewnego czasu był jedną wielką beczką prochu, która mogła wybuchnąć w każdej chwili. I wydaje się, że do tego wybuchu doszło w czwartkowe popołudnie. W środę zaczęło się dymić, gdy media poinformowały o ostrej kłótni między Federico Valverde a Aurelienem Tchouamenim. 

Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. „Szukali się po dworcach”

Wtedy jednak nie doszło do żadnych rękoczynów. Inaczej było w czwartek. Zdaniem hiszpańskich mediów na początku czwartkowego treningu Francuz chciał zażegnać spór i wyciągnął rękę do Urugwajczyka. Ten jednak jej nie uścisnął, co wywołało ogromne napięcie i miało swój finał w postaci ciosu Tchouameniego, po którym Valverde padł na ziemię. Zdaniem części mediów miał nawet stracić przytomność, po czym trafił do szpitala. Kto zaognił całą sytuację? Czyja jest większa wina? W mediach nie brakuje różnych wersji, więc trudno wyrokować.

Zobacz również: Odrobili zaległości w I lidze. Pukają do bram Ekstraklasy

Komunikat Realu Madryt ws. Valverde – Tchouameni

Faktem jest, że do sytuacji doszło, o czym świadczy wieczorny komunikat Realu Madryt. „Real Madryt informuje, że w związku z wydarzeniami, które miały miejsce dziś rano na treningu pierwszego zespołu, podjęto decyzję o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko naszym zawodnikom Federico Valverde i Aurélienowi Tchouameniemu. Klub ogłosi rozwiązanie obu spraw w stosownym czasie, po zakończeniu odpowiednich procedur wewnętrznych” – przekazali „Królewscy”.

Co może spotkać obu piłkarzy? Zdaniem hiszpańskich mediów możliwe jest zawieszenie w drużynie na okres od kilku do kilkunastu spotkań, ale nie brakuje scenariuszy, w których jeden, albo i dwóch zawodników odchodzi z klubu. Trudno sobie wyobrazić, żeby w takiej sytuacji obaj pozostali w Madrycie na kolejny sezon.