Akcja zatrzymania adwokata od „trumny na kółkach” była prowadzona przez łódzkich i lubelskich „poszukiwawczy”, czyli funkcjonariuszy z Wydziałów Poszukiwań i Identyfikacji obu komend wojewódzkich. W akcji wspierali ich policjanci z miejscowej komendy w Hrubieszowie.
Kiedy w czwartek po południu policjanci weszli do mieszkania, poszukiwany adwokat był totalnie zaskoczony. Nie stawiał oporu. Szef MSWiA Marcin Kierwiński opublikował w czwartek wieczorem zdjęcie mężczyzny zakutego w kajdanki. 46-latek na nogach ma klapki.
Według nieoficjalnych ustaleń WP, to żona mężczyzny znalazła dla niego miejsce ukrycia. Jeśli to się potwierdzi, może odpowiadać za udzielenie pomocy osobie poszukiwanej przez organy ścigania. Kobieta jednak jeszcze we wtorek zaprzeczała, że jej mąż się ukrywa.
– Nie rozumiem tej zbiorowej histerii. Mój mąż został skazany za nieumyślne spowodowanie wypadku, złożył wniosek do sądu penitencjarnego i czeka. Nigdy się nie ukrywał – przekazywała WP.
Jak ustaliła WP, wynajęty dom, w którym przebywał Kozanecki, znajdował się bardzo blisko Zakładu Karnego w Hrubieszowie. Było to dosłownie kilka budynków od murów zakładu.
Po zatrzymaniu mężczyzna nie trafił jednak do tego obiektu. Na razie wykonywane są z nim czynności procesowe w miejscowej komendzie policji.
Kozanecki był poszukiwany na podstawie listu listu gończego wydanego przez Sąd Rejonowy w Olsztynie w celu odbycia kary 18 miesięcy pozbawienia wolności. Szukali go policjanci, bo mężczyzna nie stawił się do zakładu karnego w celu odbycia kary za spowodowanie śmiertelnego wypadku w 2021 r., w którym zginęły dwie kobiety. Kozanecki, kierując mercedesem, przekroczył podwójną linię ciągłą, zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z jadącym z naprzeciwka Audi 80.
Wypadek był szeroko komentowany głównie z powodu wypowiedzi adwokata na temat ofiar. Mężczyzna nazwał samochód, którym poruszały się kobiety, „trumną na kółkach”.