Wtorek, tuż po godz. 22. W powiecie biłgorajskim szaleje pożar, który objął wiele hektarów Puszczy Solskiej. Kilkaset strażaków z całej Polski stara się, aby ogień nie dotarł do pobliskich miejscowości. W akcji gaśniczej udział biorą śmigłowce oraz samoloty gaśnicze Dromader. Jeden z samolotów runął na ziemię, pilot zginął na miejscu.

Na miejsce akcji udali się m.in. szef MSWiA Marcin Kierwiński, minister klimatu Paulina Hennig-Kloska, wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz kierownictwo Państwowej Straży Pożarnej. Na antenach ogólnopolskich telewizji politycy i specjaliści mówią o prowadzonych działaniach, a świadkowie pożaru opowiadają o swoich przeżyciach.

Wójt wykorzystuje pożar do uprawiania polityki?

Na antenie Telewizji Republika, w programie prowadzonym przez Danutę Holecką i Tomasza Sakiewicza, głos zabrał wójt gminy Aleksandrów Andrzej Borowiec. Samorządowiec zaczął opowiadać o pożarze, który — jego zdaniem — jest znacznie większy, niż podają służby.

— Minimum tysiąc hektarów płonie. Od miejscowości Osuchy do połowy drogi w kierunku Józefowa — mówił Andrzej Borowiec.

Według wstępnych szacunków, podanych przez Lasy Państwowe w czwartek o godz. 13.00, pogorzelisko objęło powierzchnię 300 ha.

Następnie w swojej opowieści wójt szybko przeszedł do bieżącej polityki — zaczął chwalić ministrów Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego.

— W tej chwili jest kilkaset strażaków, niezliczona liczba samochodów bojowych straży pożarnej. Nawet bierze udział dużo samochodów, quadów z nalepkami „sfinansowano z Funduszu Sprawiedliwości”. Panu ministrowi Ziobrze, panu ministrowi Romanowskiemu trzeba chylić czoła, bo gdyby nie oni, to cała Puszcza Solska by się spaliła — stwierdził Andrzej Borowiec na antenie Telewizji Republika.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Rodzina silnie związana z Marcinem Romanowskim

Skąd to uwielbienie dla byłych czołowych polityków Solidarnej Polski, a później Suwerennej Polski? Rodzina Borowców jest blisko związana z prawicą. Andrzej Borowiec za rządów Zjednoczonej Prawicy pełnił funkcję dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. W wyborach samorządowych startował z komitetu wyborczego Prawicowa Polska Marcina Romanowskiego.

A kiedy były wiceminister sprawiedliwości uciekł na Węgry, odwiedził go właśnie wójt Andrzej Borowiec. „Z Andrzejem Borowcem, wójtem gminy Aleksandrów, rozmawialiśmy o sprawach gminy i całej Lubelszczyzny, a także o bezpieczeństwie Trójmorza i perspektywach współpracy transatlantyckiej” — napisał w mediach społecznościowych Marcin Romanowski.

Z kolei siostra wójta — Agata Borowiec — była posłanką PiS w latach 2015–2019. To ona jest współwłaścicielką nieruchomości, gdzie działała tajna drukarnia polityków PiS. Po odejściu z polityki Agata Borowiec pracowała w biznesie. W latach 2019-2023 aż 20 razy odwiedzała ówczesnego prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Ostatecznie trafiła do jednej z czeskich spółek Orlenu.

Brat wójta z poważnymi zarzutamiNajciekawszą postacią jest jednak Łukasz B., brat wójta gminy Aleksandrów. To znana postać w Biłgoraju i okolicach. Mężczyzna jest głównym podejrzanym w śledztwie, które prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie. Kilka lat temu mężczyzna miał zostać zatrzymany przez policję, ale uciekł do Niemiec, gdzie starał się o azyl. Najpierw sąd wydał za nim list gończy, a kiedy to nie pomogło, wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania. W 2019 r. zatrzymała go niemiecka policja, a po przewiezieniu do Polski na wiele miesięcy trafił do aresztu.

Wobec mężczyzny wydano postanowienie o przedstawieniu trzydziestu dwóch zarzutów. Są to m.in. przestępstwa skarbowe, kwestie związane z wyłudzeniem podatku, dotacji oraz fałszowaniem dokumentacji i podpisów. Chodzi o setki tysięcy złotych. Jak słyszymy, postępowanie prokuratury powoli dobiega końca.

Jednak Łukasz B. najbardziej zasłynął nielegalnym drukowaniem banerów wyborczych Marcina Romanowskiego w garażu w Aleksandrowie. W związku z tym w marcu 2025 r. brat wójta usłyszał nowy zarzut — Prokuratura Okręgowa w Zamościu postawiła mu zarzut związany z przygotowywaniem materiałów w wyborach parlamentarnych w 2023 r. dla komitetu PiS. Chodzi o nielegalny druk 4 tys. sztuk banerów ówczesnego wiceministra sprawiedliwości o wartości ok. 99 tys. zł.

W tym samym garażu drukowane były banery wyborcze m.in. Daniela Obajtka i Jana Kanthaka.

Łukasz B. próbował uniknąć zatrzymania zlecając nieznanej osobie wysłanie z Białorusi wniosku o przyznanie mu listu żelaznego. Domagał się m.in. przesłuchania w Mińsku. Jednak zanim list dotarł do Zamościa, Łukasz B. został zatrzymany i usłyszał zarzuty.