Dla tenisowej elity Foro Italico to ostateczny sprawdzian przed Roland Garros, ale dla Igi to znacznie wyższa stawka. Ukochana rzymska mączka ma zadziałać jak katapulta, która po przedłużającej się posusze nada jej rozpędu prosto do Paryża. Kilka tygodni temu Świątek sama nam o tym mówiła.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rzym to dla Igi Świątek miejsce absolutnie wyjątkowe, często nazywane jej ulubionym przystankiem w tourze tuż obok paryskich kortów. To tutaj trzykrotnie wznosiła w górę trofeum (w latach 2021, 2022 i 2024), co tradycyjnie świętowała porcją najlepszego lokalnego tiramisu, chwaląc się zdjęciami w mediach społecznościowych.

Polka z włoską stolicą wiąże niesamowite wspomnienia — to tu w 2021 r. zdemolowała w finale Karolinę Pliskovą 6:0, 6:0. Czeszka przez długie miesiące nie mogła dojść do siebie po tej psychologicznej i sportowej egzekucji, będąc wielokrotnie pytaną przez dziennikarzy o ten bolesny rezultat.

Jednak Foro Italico pamięta również bolesne momenty. Rok temu, po jednostronnej porażce w półfinale w Madrycie z Coco Gauff (1:6, 1:6), Świątek przyjechała do Rzymu rozbita i pożegnała się z turniejem już w trzeciej rundzie, przegrywając w dwóch setach z Danielle Collins.

Obecna forma Polki w 2026 r. również nie napawa optymizmem. W Rzymie pojawiła się z bilansem 14–8, brakiem turniejowego zwycięstwa od września ubiegłego roku i wciąż trwającymi poszukiwaniami choćby pierwszego półfinału w tym sezonie.

Juniorski koszmar Igi Świątek

W piątek po drugiej stronie siatki stanie Caty McNally, z którą wiąże się fascynująca historia. Ich rywalizacja to zderzenie dwóch zupełnie odmiennych etapów kariery. W juniorach McNally była prawdziwym koszmarem Polki.

Pokonała ją dwukrotnie, w tym sprawiając ogromną sensację podczas półfinału juniorskiego French Open w 2018 r. Co ciekawe, w tym samym turnieju obie panie połączyły siły, wspólnie zdobywając tytuł w grze podwójnej.

Wielki rewanż Polki

W seniorskim tenisie role diametralnie się odwróciły. Iga wygrała oba ich dotychczasowe starcia, nie dając szans Amerykance w Ostrawie (2022) oraz pokonując ją w trzech setach podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Warto jednak zaznaczyć, że McNally była jedyną zawodniczką w tamtym turnieju, która zdołała urwać Polce seta.

Od czasów juniorskich drogi obu tenisistek poszły w zupełnie różnych kierunkach. Podczas gdy Świątek szybowała na szczyty rankingów, McNally odnajdywała się głównie w deblu, a w singlu dotarła najwyżej na 53. pozycję. Dziś Amerykanka wciąż mozolnie odbudowuje swoją pozycję po skomplikowanej operacji łokcia przebytej w 2024 r.

Misja Francisco Roiga i nowe otwarcie

Tegoroczny start we Włoszech ma być dla Igi przełomem wielowymiarowym. To nie tylko walka o pierwsze od dawna zwycięstwo przeciwko zawodniczce z czołowej dziesiątki rankingu WTA, ale przede wszystkim poligon doświadczalny dla nowej, odważnej wizji jej tenisa. Współpraca z nowym trenerem, Francisco Roigiem, przyniosła zmiany w mechanice serwisu i ruchu forhendowym.

Te modyfikacje mają uczynić grę Świątek bardziej urozmaiconą i trudniejszą do rozczytania. Wprowadzanie korekt technicznych w warunkach meczowych wymaga jednak czasu i co najważniejsze — wygranych. Sama tenisistka otwarcie przyznała nam w Stuttgarcie, że to właśnie seria kilku pewnych zwycięstw dałaby jej tę bezcenną pewność siebie, której teraz tak bardzo potrzebuje.

W Niemczech w pierwszym turnieju z Roigiem wygrała z Laurą Siegemund, a później przegrała z Mirrą Andriejewą, następnie w Madrycie wygrała z Darią Snigur i wycofała się z dalszej gry przeciwko Ann Li przez chorobę.

Wygrana w Rzymie przede wszystkim udowodniłaby, że proces żmudnej przebudowy ma sens, a ona sama jest gotowa, by za nieco ponad dwa tygodnie znów rozdawać karty na paryskiej mączce.