Mechanizm wygląda następująco: kierowca podpisuje umowę najmu, mimo że korzysta z własnego samochodu, a wypłata ma formę „czynszu” wypłacanego co tydzień. Równolegle może funkcjonować niewielka umowa zlecenia (np. 200 zł), od której naliczane są składki. Zasadnicza część pieniędzy trafia jednak do kierowcy poza tym rozliczeniem. Dziennik wskazuje też, że partner pobiera prowizję, a pozostała część przychodów trafia do kierowcy „na rękę”.
„Zdaniem Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, te dwie umowy służą tylko do obejścia prawa, aby uniknąć składek na ubezpieczenie społeczne” – czytamy w GW.
„Smakują truskawką”. Pierwsze polskie owoce trafiły do sprzedaży
ZUS chce ukrócić te praktyki. Doradcy podatkowi dostają korespondencję od zaniepokojonych partnerów Ubera czy Bolta. – Dzień dobry, chcielibyśmy dostać od pana konsultację podatkową w sprawie wypłat wynagrodzenia kierowcom taxi. Obecnie dostają pieniądze na podstawie opłaty za wynajem samochodu, ale już mamy parę wypadków w mieście, że ZUS przekwalifikował ich na umowę-zlecenie. Potrzebujemy optymizacji – przytacza treść wiadomości „Gazeta Wyborcza”.
Dziennik pisze, że wcześniej ZUS miał przeprowadzać średnio 36–37 takich kontroli rocznie. Teraz liczba kontroli miała się jednak znacząco zwiększyć. Problem nie dotyczy wyłącznie przewozu osób. Podobne rozwiązania mają pojawiać się wśród dostawców jedzenia pracujących na aplikacjach.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”