Szymon Hołownia, który do grudnia 2025 r. sprawował funkcję marszałka Sejmu, nie kryje dziś swojego rozczarowania krajową polityką i jawnie przyznaje, że choć chciał ją zmienić, poniósł porażkę. Pytany więc o to, czy w przyszłej kadencji zdecyduje się ponownie kandydować na posła lub senatora, mówi wprost: Nie podjąłem jeszcze tej decyzji.

– Chcę się przydać, chcę pomóc ludziom: tym zajmowałem się, zanim tu trafiłem, tym chciałem zajmować się tutaj. Idiotyczna, powtórzę: idiotyczna polaryzacja rządząca dziś polską sceną publiczną w znacznym stopniu to uniemożliwia, a mi szkoda życia na bycie w polityce dla zajmowania się nią samą – oświadcza.

Trudno uwierzyć, że to ona. Metamorfoza zaskakuje

Szymon Hołownia o swojej politycznej przyszłości

W rozmowie z Grzegorzem Osieckim i Tomaszem Żółciakiem założyciel Polski 2050 ujawnia, że jedną z poważniejszych decyzji przed nim stojących jest ta, co zrobić, aby polityka nie zmieniła jego samego. Choć do parlamentu wchodził z przytupem, teraz rozważa rozwód z nim, bo, jak wskazuje, polityka to praca, a nie „pomysł na życie, wyrok ani małżeństwo”.

W piątek nowy szef BBN. Nieoficjalnie nazwisko już padło

W piątek nowy szef BBN. Nieoficjalnie nazwisko już padło

– Przyjrzę się, jak stan gry wyglądać będzie za rok, kiedy przedwyborcze karty będą już na stole, czy będzie czym sensownie i skutecznie grać – zapowiada.

W tym kontekście gorzkie słowa kieruje pod adresem nie tylko PiS, ale i KO, które w jego opinii, w miarę zbliżania się do wyborów, „będą podkręcały do oporu potencjometr mobilizacji i patosu”. – To znów będą „56. wybory o wszystko”. O to, czy już tym razem tak „ostatecznie ostatecznie” uda się „odsunąć PiS od władzy”, albo „odsunąć Tuska od władzy”. Pytanie tylko, kto za rok będzie tego hałasu jeszcze słuchał – mówi.

Hołownia składa deklarację. „Jestem patriotą Polski 2050”

Zakładając, że miałby wystartować w wyborach, Hołownia deklaruje, że bierze pod uwagę tylko listy Polski 2050 lub takie, które będzie ona współtworzyć.

– Jestem patriotą Polski 2050, nigdzie się nie wybieram. Nie jestem już szefem partii, ale mogę dziś chyba powiedzieć, że nie pójdziemy na listach KO. (…) Nie wystartujemy też na wspólnej liście z Lewicą, choć szanuję Lewicę – zapowiada.

Odpowiadając na pytanie o sojusz z PSL, polityk wskazuje, że potrzeba nowych formatów, nie idealistycznych, ale przywracających ludziom wiarę, że w polityce chodzi o nich samych, a nie „nieprzerwaną galę politycznych freakfighterów”.

Koniec spekulacji. Dziś umowa w Warszawie na dziesiątki miliardów

Koniec spekulacji. Dziś umowa w Warszawie na dziesiątki miliardów

Czy więc możliwy jest mariaż z frakcją Mateusza Morawieckiego? – Ja, co powszechnie wiadomo, nie mam żadnej alergii na rozmowę z politykami PiS, nie traktuję ich jak trędowatych. Na razie jednak wszystkie próby autonomizacji jakiegoś środowiska w obozie PiS, budowania nowych konstelacji politycznych, kończą się tak samo: tupnięciem prezesa i powrotem do szeregu – wskazuje Hołownia.

– W tak niestabilnej sytuacji, jaką mamy dziś wokół, Polska musi mieć stabilny rząd. Stabilny jest zaś rząd oparty na większości wyłonionej w wyborach, nie w jakichś „panowie, policzmy głosy”. Umówiliśmy się w tej kadencji z wyborcami na taką koalicję, taki rząd – ocenią nasze decyzje za półtora roku. Ten rząd zrobił naprawdę bardzo dużo dobrego. Dużo więcej wciąż zrobić musi. To nie jest prosta i łatwa koalicja. Ale innej w tym Sejmie nie widzę – dodaje.