Do katastrofy Boeinga 737-89P linii lotniczych China Eastern Airlines doszło 21 marca 2022 roku. Samolot wystartował z portu Kunming Changshui, a miejscem docelowym było lotnisko Guangzhou. Maszyna rozbiła się nieco ponad godzinę po starcie w lesie na zboczu wzgórza wioski Molang w Regionie Autonomicznym Kuangsi-Czuang. Zginęły 132 osoby, w tym 9 członków załogi. Wszystkie ofiary były obywatelami Chin

Miesiąc po katastrofie Administracja Lotnictwa Cywilnego Chin opublikowała wstępny raport, z którego wynikało, że maszyna była zdatna do lotu, pogoda była odpowiednia, nie znaleziono też dowodów na ewentualną eksplozję na pokładzie. Nie wykazano również nieprawidłowości w zakresie łączności między załogą a kontrolą ruchu lotniczego. Linie lotnicze China Eastern Airlines informowały ponadto, że piloci nie nadali kodu alarmowego, w związku z czym mało prawdopodobne jest, by doszło do włamania się do kokpitu przez któregoś z pasażerów. 

Zobacz wideo Każdy samolot, którym latasz jest dziurawy. Dlaczego tak jest?

Katastrofa China Eastern Airlines. „Widać oznaki walki w kokpicie”

Już w maju 2022 r., niecałe dwa miesiące po tragedii, dziennik „The Wall Street Journal” informował nieoficjalnie, że analiza danych z rejestratorów pokładowych wskazuje na celowe rozbicie maszyny. Telewizja ABC News podawała, że ktoś mógł celowo wprowadzić samolot w lot nurkowy. 

Jak informuje agencja Associated Press, z ujawnionego na początku maja raportu amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) wynika, że w samolocie tuż przed katastrofą został odcięty dopływ paliwa do obu silników. Przełączniki są jednak zaprojektowane w taki sposób, by przypadkowe odcięcie dopływu było niemożliwe. 

W ocenie byłego śledczego NTSB Jeffa Guzzettiego, dane z lotu wskazują na szarpaninę w kokpicie, a katastrofa faktycznie mogła być efektem celowego działania jednego z dwóch pilotów. – Zwykle, gdy chcesz przechylić samolot, wystarczy płynny ruch steru w jednym kierunku. Ale tutaj ster porusza się w przód i w tył, w przód i w tył, jakby ktoś próbował przeciwdziałać początkowemu ruchowi – powiedział Guzzetti w rozmowie z AP. – To nie jest więc rozstrzygające, ale z pewnością widać oznaki walki w kokpicie – dodał. 

„Szczegóły tej katastrofy wywołały w branży lotniczej nowe obawy dotyczące tego, jak zadbać o zdrowie psychiczne pilotów. Wielu pilotów niechętnie zgłasza się po pomoc z obawy przed utratą zaświadczenia lekarskiego i uziemieniem. Ponowne uzyskanie certyfikatu może trwać miesiące lub dłużej, a uziemiony pilot nie otrzymuje wynagrodzenia” – zauważa Associated Press. 

Katastrofa Air India. Odcięty dopływ paliwa

Okoliczności katastrofy samolotu China Eastern Airlines przypominają katastrofę samolotu Air India z czerwca ubiegłego roku. Samolot rozbił się tuż po starcie niedaleko lotniska Ahmadabad w Indiach. Zginęło 229 pasażerów (spośród nich przeżył tylko jeden mężczyzna – 40-letni brytyjski obywatel) i 12 członków załogi. Śmierć poniosło też 19 osób na ziemi w związku z uderzeniem maszyny w budynek akademika, a 67 zostało rannych.

Z dokumentu opublikowanego przez Biuro Badania Wypadków Lotniczych Indii wynika, że tuż po starcie Boeinga 787-8 doszło do odcięcia dopływu paliwa do dwóch silników. Wyłączniki miały przełączyć się kolejno w odstępie 0,1 sekundy, nie wiadomo, z jakiego powodu. „Na nagraniu głosu z kokpitu słychać, jak jeden z pilotów pyta drugiego, dlaczego odciął dopływ paliwa. Drugi pilot odpowiedział, że tego nie zrobił” – czytamy w raporcie. Dopływ paliwa został wznowiony, ale nie zapobiegło to katastrofie. Jeden z pilotów nadał jeszcze sygnał „Mayday Mayday Mayday”. 

„Pociągnięcie obu przełączników jednym ruchem ręki byłoby prawie niemożliwe, a to sprawia, że przypadkowe uruchomienie jest mało prawdopodobne” – powiedział w ubiegłym roku w rozmowie z BBC jeden z kanadyjskich ekspertów w zakresie wypadków lotniczych.