USA stwierdziły, że ich ataki były odwetem za ostrzelanie przez Iran okrętów marynarki wojennej USA przepływających przez Cieśninę Ormuz w czwartek.

W reakcji na wymianę ognia ropa Brent znowu wyszła powyżej 100 dol. za baryłkę. Kontrakty terminowe na Brent rosną o 0,5 proc., do 100,76 dol. za baryłkę. Kontrakty na amerykańską ropę West Texas Intermediate (WTI) rosną o 0,3 proc., do 95,24 dol.

Właściwie to dość ostrożna reakcja na potencjalne wznowienie konfliktu USA/Izrael-Iran. Ostrożna, bo wkrótce potem pojawiła się wypowiedź prezydenta USA. Mimo wznowienia walk Donald Trump powiedział reporterom w czwartek wieczorem, że zawieszenie broni nadal obowiązuje.

Czytaj też: Zmiana sytuacji na rynku ropy. Jest reakcja Orlenu

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

„Administracja USA nadal przecenia perspektywy odwilży, a nastawiony na optymizm rynek w to wierzy. Rynek stoi na krawędzi całkowitego załamania. Kształtowanie się cen nie jest już oparte na pragmatycznej interpretacji przebiegu wojny ani na fizycznej sytuacji w Cieśninie Ormuz” — skomentowała Vandana Hari, założycielka Vanda Insights, zajmującej się analizą rynku ropy naftowej, cytowana przez Reutersa.

Do wymiany ognia doszło w czasie, gdy Waszyngton oczekiwał na odpowiedź Iranu na najnowszą propozycję pokojową, która nie poruszała szeregu kwestii spornych, w tym żądania USA ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, którą przed wybuchem wojny 28 lutego transportowano jedną piątą światowych dostaw ropy naftowej i LNG.

Miliard baryłek za mało

„Jeśli chodzi o podaż, sytuacja pozostaje napięta” — powiedział w notatce Tony Sycamore, analityk IG.

Czytaj też: Oto co się dzieje ze złotym i ropą. Najnowsze wieści z rynków

Potwierdza to komentarz prezesa Shella. — Rynek ropy naftowej stoi w obliczu niedoboru wynoszącego prawie 1 miliard baryłek, który będzie się pogarszał z każdym dniem przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie — powiedział prezes Wael Sawan inwestorom w czwartek.

Według danych OPEC, cały świat zużywa dziennie około 100 mln baryłek ropy naftowej.