Materiał powstał w ramach akcji ekologicznej
Czy jest szansa na zmianę? Ministerstwo przekazało wprost – na razie nie. Najważniejszy argument dotyczy higieny. W automatach kaucyjnych opakowania trafiają do zamkniętego pojemnika i czekają tam do odbioru przez obsługę sklepu. Według resortu kilka cieplejszych dni mogłoby wystarczyć, by maszyny stały się źródłem uciążliwego odoru, a to zniechęcałoby klientów do korzystania z systemu zwrotu.
– Wyłączenie produktów mlecznych wynikało przede wszystkim ze względów sanitarnych. Obawialiśmy się, i chyba słusznie, że psujące się resztki mleka w automatach będą generować brzydki zapach, co mogłoby zniechęcić ludzi do korzystania z systemu – wyjaśniła Anita Sowińska, wiceministra klimatu w rozmowie z Polskim Radiem.
Spektakularne nagranie. Zobacz Ziemię w wyjątkowy sposób
Drugi powód ma charakter technologiczny i biznesowy. Ministerstwo wskazuje, że butelki po mleku produkuje się z białego PET z dodatkiem rozświetlaczy optycznych. Taki materiał ma mniejszą wartość dla firm zajmujących się recyklingiem niż przezroczysty plastik po wodzie i innych napojach, a od opłacalności odzysku surowca zależy finansowanie całego systemu kaucyjnego.
W praktyce dla konsumentów zasada pozostaje prosta: opakowania po nabiale nie wracają do butelkomatu, tylko do zwykłego kosza na plastik. Resort nie przewiduje też straty po stronie klientów, bo przy tych produktach kaucja w ogóle nie jest pobierana.
Butelki po tzw. małpkach dalej czekają
Podobna kwestia jest także z tzw. małpkami, czyli małymi jednorazowymi butelkami szklanymi, które również nie zostały jeszcze objęte systemem kaucyjnym. Jak oceniała Magdalena Markiewicz, prezes operatora systemu kaucyjnego PolKa–Polska Kaucja, powinny być włączone do systemu.
„Małpki i szkło jednorazowe to jest odpad, a nie majątek producenta jak w przypadku szkła zwrotnego. Jest to także najbardziej problematyczny odpad, który zanieczyszcza środowisko i powoduje pożary” – mówiła PAP.