Paweł K. był poszukiwany listem gończym po tym, jak nie stawił się do odbycia kary 18 miesięcy więzienia. Sąd Rejonowy w Olsztynie wydał nakaz jego zatrzymania, a policjanci z Łodzi rozpoczęli intensywne poszukiwania. Mecenas liczył, że częste zmiany miejsca pobytu pozwolą mu uniknąć odpowiedzialności, jednak funkcjonariusze namierzyli go na Lubelszczyźnie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Mecenas od „trumny na kółkach” wpadł w Hrubieszowie. Ukrywał się w agroturystykach

Do zatrzymania doszło w czwartek 7 maja, w godzinach popołudniowych.

— Był całkowicie zaskoczony, nie stawiał oporu. Znajdował się w jednym z prywatnych domów, w okolicy miejscowego Zakładu Karnego — relacjonują „Faktowi” policjanci.

Uciekinier kompletnie nie spodziewał się, że ktoś dopadnie go w Hrubieszowie. Ten rejon Polski graniczy z Ukrainą i nie jest obecnie celem popularnych wycieczek. Rozległe tereny doskonale nadają się do schowania się przed oczami ciekawskich. Jak mówią sami mieszkający tu ludzie, do Hrubieszowa przyjeżdża się specjalnie, bo to ostatnie miasto Unii Europejskiej. Dalej już Ukraina, gdzie obecnie trwa wojna.

I chyba mecenas-uciekinier uznał, że tu nikt go nie będzie szukał. Na Lubelszczyźnie przebywał od kilku tygodni. Zmienił wygląd zewnętrzny, zgolił brodę. Ukrywał się głównie w rejonie Hrubieszowa. Regularnie zmieniał miejsca pobytu. Korzystał głównie z gospodarstw agroturystycznych. Na koniec trafił do jednego z domów prywatnych i tu został zatrzymany.

„Fakt” ustalił nieoficjalnie, że ukrywaniu pomagała mu osoba z najbliższej rodziny. Czy usłyszy zarzuty, tego na razie nie wiadomo. Nie wiadomo także, czy i jakie konsekwencje spotkają właścicieli ostatniego lokum, w którym znajdował się Paweł K. Bo oni prawdopodobnie mieli świadomość, kogo goszczą pod swoim dachem.

Mecenas od „trumny na kółkach” ułatwił robotę policjantom

Przypomnijmy, że Paweł K. został prawomocnie skazany za spowodowanie tragicznego wypadku, w którym zginęły dwie osoby. Na początku śledztwa zasłynął stwierdzeniem, że to ofiary przyczyniły się do tragedii, bo jechały „trumną na kółkach”. Po ogłoszeniu wyroku próbował odroczyć odsiadkę, tłumacząc się koniecznością uporządkowania spraw prywatnych i zawodowych. Gdy jednak 9 kwietnia policjanci nie zastali go w domu, kontakt z nim się urwał.

Mecenas, wybierając ostatnie miejsce przebywania, nieświadomie bardzo ułatwił robotę mundurowym. Dom, w którym go namierzono, znajduje się w bezpośrednim pobliżu Zakładu Karnego w Hrubieszowie, dlatego funkcjonariusze po dokonaniu wszystkich formalności mogli zaprowadzić uciekiniera za kraty nawet na piechotę. Nie nadwyrężali jednak zatrzymanego. Zawieźli go samochodem. A za kilka dni Paweł K. zostanie przewieziony do docelowego więzienia, gdzie odbędzie całą zasądzoną karę.

O 13:14 urwała się ostatnia rozmowa z Litewką. „W słuchawce zapadła cisza”

Sportowe Porsche za 200 tys. euro. Kierowca zapadł się pod ziemię