Najważniejsze informacje:
- Policja zatrzymała byłego asystenta posła PiS Marcina Horały w ramach akcji Hellfire.
- W ogólnopolskiej operacji zatrzymano 123 osoby, z czego 47 trafiło do aresztu.
- Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące produkcji, posiadania i rozpowszechniania treści pedofilskich.
- Wobec podejrzanego zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł.
Zatrzymanie byłego asystenta społecznego posła PiS Marcina Horały nastąpiło podczas ogólnopolskiej operacji policyjnej Hellfire. Celem akcji była walka z przestępczością pedofilską. W całej Polsce policja zatrzymała aż 123 podejrzanych. Spośród nich 47 osób zostało tymczasowo aresztowanych.
Walczą z ogniem w Czarnobylu. Płonie ponad 1100 ha lasów
Śledczy podają, że były asystent posła usłyszał zarzuty wynikające z przepisów Kodeksu karnego, dotyczące produkowania, posiadania oraz rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich. Za tego typu czyny grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Jak dowiedział się RMF24, podejrzany nie przyznaje się do stawianych zarzutów.
Masowe zatrzymania ws. pedofili. Kierwiński podał dane
Jak wyglądała akcja Hellfire i jakie konsekwencje grożą zatrzymanym?
Podczas przeszukania funkcjonariusze ujawnili, że zatrzymany powoływał się na znajomości z wpływowymi osobami. Śledczy zabezpieczyli jego nośniki danych, które są obecnie przedmiotem szczegółowej analizy.
Prokuratura zdecydowała się wdrożyć wobec podejrzanego dozór policyjny oraz ustaliła wysokość poręczenia majątkowego na kwotę 100 tys. zł.
Pedofilski skandal w USA. Gigantyczne odszkodowanie banku
Horała: Generalnie jakoś tam luźno się znamy
Poseł Horała o całej sprawie miał dowiedzieć się dopiero od reportera RMF FM. Zaznaczył też, że z zatrzymanym byłym współpracownikiem nie miał kontaktu od dłuższego czasu.
– Generalnie jakoś tam luźno się znamy. Gdzieś tam rok czy półtora roku temu jakąś kawę wypiliśmy, na zasadzie co tam słychać – skomentował Horała, dodając, że od dawna się z nim nie kontaktował.
Poseł PiS wydał w tej sprawie krótkie oświadczenie. „Osoba, o której mówił mi reporter RMF, nie jest moim asystentem społecznym od wielu lat. Jego zachowanie nie wzbudzało żadnych podejrzeń, co więcej był wówczas sprawdzany przez służby państwowe w procedurze uzyskania dostępu do informacji niejawnych z pozytywnym skutkiem” – czytamy we wpisie w mediach społecznościowych.
„Jedyna wiedza, jaką mam w tej sprawie, pochodzi z ustnej relacji dzwoniącego do mnie reportera. Każda sprawa podejrzenia o tego rodzaju obrzydliwe czyny powinna być dokładnie wyjaśniona, a osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę. Próby naruszania mojego dobrego imienia przez łączenie mnie ze sprawą, z którą nie mam nic wspólnego, spotkają się ze stosowną reakcją prawną” – dodał Horała.
Szczegóły akcji Hellfire
Operacja była ściśle koordynowana z Departamentem ds. Cyberprzestępczości i Informatyzacji Prokuratury Krajowej oraz prokuraturami z całego kraju. W akcję zaangażowanych było 500 funkcjonariuszy z CBZC, komend wojewódzkich i powiatowych policji oraz Wydziału do Walki z Handlem Ludźmi Komendy Głównej Policji. Ich działania wsparła Żandarmeria Wojskowa.
Hellfire to ósma operacja CBZC wymierzona w przestępczość o charakterze pedofilskim. W ramach poprzednich operacji przeprowadzono łącznie blisko 6,5 tys. przeszukań, przedstawiono zarzuty 477 osobom, a wobec prawie 200 podejrzanych sąd zastosował tymczasowy areszt. Zabezpieczonych zostało ponad 2,5 mln plików z nielegalnymi treściami CSAM.