To jednak nie przeszkodziło Hołowni ostro skrytykować prokuraturę, na czele której – jako prokurator generalny – stoi Waldemar Żurek. – Nie wiem, kto kontroluje dziś i nadzoruje w Polsce system dochodzenia prawa i sprawiedliwości. Poprzednia czy obecna ekipa – stwierdził w rozmowie z WP Szymon Hołownia. Jego zdaniem prokuratura przecieka z informacjami do mediów z toczącego się śledztwa w momentach politycznych przesileń z jego udziałem, np. wtedy, gdy musiał oddać fotel marszałka Sejmu na rzecz Włodzimierza Czarzastego i tym samym dopełnić umowy koalicyjnej.
Na tym jednak krytyka Hołowni nie poprzestała, dostało się także koalicji jako takiej. Chodzi o, jego zdaniem, mizerne efekty rozliczania „PiS-owskich aferzystów”.
Do tez stawianych przez Hołownię na naszą prośbę odniosła się Prokuratura Krajowa (PK). – To są wypowiedzi polityka, o charakterze politycznym. Nie ma żadnego powodu, abym je komentował. Komentarz musiałby również być polityczny – zastrzega na początku prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej. – Mogę jedynie wskazać, iż obecnie prokuratura jest niezależna i nie kieruje się kryteriami politycznymi. Natomiast prokuratorzy rzeczywiście stawiają zarzuty również czynnym politykom, jeżeli zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Niezależnie od przynależności politycznej – podkreśla prokurator.
Zaznacza, że wniosków o uchylenie immunitetów na przestrzeni ostatnich dwóch lat było już kilkadziesiąt, a kilka spraw zakończyło się skierowaniem do sądów aktów oskarżenia.
Także w obozie rządzącym słowa wicemarszałka nie przeszły bez echa. – W tych fragmentach, które przeczytałam, widzę bardzo dużo emocji. A lepiej jak polityk, nawet jeśli mocno atakuje, robił to z pozycji siły, a nie z pozycji frustracji, bo to po prostu obniża rangę politycznych pozycji – stwierdziła w piątek w programie „Tłit” w Wirtualnej Polsce Joanna Kluzik-Rostkowska (KO), wiceszefowa sejmowej komisji obrony. – Ja bym chciała, żeby marszałek Hołownia – którego osobiście lubię, żeby była jasność – zaczął się uczyć na błędach innych, a nie własnych – dodała na koniec posłanka.
Pretensje słychać także w rządzie.
Mimo to i tak nasz rozmówca postanawia w trakcie rozmowy wbić kilka szpilek w koalicjanta. – Narzeka na rozliczenia, a to przecież za jego kadencji jako marszałka Sejmu uchylono kilkanaście immunitetów. Nie kojarzę kadencji, w której byłoby więcej takich wniosków – podkreśla i zaczyna wyliczać nazwiska.
Choć jednocześnie przyznaje, że rozliczenia poprzedników nie są prostym procesem. – W takich sprawach jak Collegium Humanum akty oskarżenia liczą po 100 stron, a w Funduszu Sprawiedliwości to nawet 350 stron. To wręcz mała rozprawa doktorska. Czy ktoś zrobił dobry doktorat w 6 miesięcy? Dobry pisze się w 1-3 lata – przekonuje rządowy rozmówca WP. Polityk konkluduje, że „tu nie chodzi o przerzucanie się, tylko umiejętność pokazania tego, co się już stało”. – Niestety, jako koalicja mamy łatwość pokazywania, jak ciężko jest i jak bardzo to nie idzie, a nie pokazywania, co do tej pory udało się zrobić i że ten obrazek wcale nie jest taki zły – kwituje.