Ukraina właśnie pokazała, że taryfy ulgowej nie będzie. Krótko po północy 8 maja, kiedy weszło w życie jednostronne zawieszenie broni ogłoszone przez Rosję, Ukraina przeprowadziła atak dronowy. Według rosyjskich komunikatów użyto ponad 200 bezzałogowców. Mer Moskwy Siergiej Sobianin informował nad ranem o zestrzeleniu 27 dronów zbliżających w stronę miasta.

Ukraińscy eksperci nie ukrywają, że wytworzona atmosfera zagrożenia jest już sukcesem. Konstantin Krywołap, ekspert ds. lotnictwa, cytowany przez agencję Unian, stwierdził, że ukraińskie siły są technicznie zdolne do uderzenia wprost w kopuły Soboru Wasyla Błogosławionego przy Placu Czerwonym. Ołeksij Melnyk, ekspert polityki zagranicznej, uważa natomiast, że Ukraina nie musi już przeprowadzać żadnego spektakularnego ataku, bo rosyjska parada została skutecznie zakłócona. Inni ukraińscy komentatorzy sugerują możliwość wysłania dronów „na pusto” wyłącznie po to, by wywołać alarm i dodatkowo upokorzyć Kreml.

Seryjny podpalacz lasów zatrzymany. Policja mówi o „katastrofie”

Nerwowość rosyjskich władz było widać już w oficjalnych komunikatach. Pojawiają się zapowiedzi „konsekwencji, jakich świat wcześniej nie widział”, jeśli podczas obchodów 9 maja doszłoby do ukraińskiej akcji na Placu Czerwonym.

Gen. Polko: Nikt poza Ukraińcami nie wie, czy będzie atak

Gen. Roman Polko uważa jednak, że kluczowym wątkiem wokół tych wydarzeń jest wojna psychologiczna i informacyjna.

– Nikt poza Ukraińcami nie wie, na czym polegają ich plany. Ukraińcy pewnie jakieś plany sobie budują, może nic nie będą robili, ale dlaczego mieliby zrezygnować z wojny informacyjnej, skoro Rosja próbuje zastraszać i straszy cały czas Europę atakami? – mówi były dowódca GROM.

Jego zdaniem Ukraina nie musi nawet uderzać bezpośrednio w Moskwę. – Wiele systemów bezpieczeństwa zostało teraz skupionych wokół Moskwy i Placu Czerwonego. Są też inne strategiczne obiekty, których ochrona mogła zostać czasowo osłabiona – dodaje generał. – Jeśli Rosja ściąga do Moskwy dodatkowe środki ochrony przeciwlotniczej, to wystawia się na cios w innym regionie. I właśnie to należy wykorzystywać. Ja bym wykorzystał – dodaje.

Rosyjscy weterani wojny rosyjsko-ukraińskiej w Moskwie Rosyjscy weterani wojny rosyjsko-ukraińskiej są obecni w Moskwie, podczas przygotowań do parady © East News | ALEXANDER NEMENOV

Zdaniem gen. Polko Putin znalazł się w trudnym położeniu, bo tegoroczny Dzień Zwycięstwa zamiast demonstracji siły staje się pokazem słabości rosyjskiego państwa. – Dlaczego Ukraina miałaby być bezczynną ofiarą? Putin ma dziś problem z ogłoszeniem jakiegokolwiek sukcesu w Ukrainie. Rosja ma problemy gospodarcze, rośnie niezadowolenie społeczne, a sama parada wymaga gigantycznych zabezpieczeń. Ukraina nie może mu ułatwiać budowania poczucia bezpieczeństwa ani wśród elit Kremla, ani wśród zwykłych Rosjan – komentuje były dowódca GROM, pytany o możliwość ataku.

Jak wynika z obliczeń emigracyjnej gazety „Nowaja Gazieta Europa”, w kilku regionach, m.in. w Moskwie, już zaczęły się przerwy w dostawie mobilnego internetu. Oczekuje się, że w trakcie obchodów dotkną one co najmniej 21 regionów. Jest to tłumaczone ryzykiem ataku terrorystycznego ze strony Ukrainy. Prawdopodobne jest jednak także to, że ukraińskie drony mogą wykorzystywać rosyjskie karty SIM i sygnał sieci komórkowej do nawigacji.

Ograniczenia najprawdopodobniej uniemożliwią dostęp do usług online, w tym za pośrednictwem wirtualnych sieci prywatnych (VPN). Operatorzy sieci komórkowych ostrzegają, że nawet platformy zatwierdzone przez rząd mogą napotkać zakłócenia do 10 maja.

Dzień Zwycięstwa na smutno. Kogo i czego brakuje?

Parada wojskowa na Placu Czerwonym w Moskwie po raz pierwszy od prawie 20 lat odbędzie się bez udziału pojazdów wojskowych. Jak zauważa serwis The Moscow Times, stanowi to radykalne zerwanie z tradycją z czasów, kiedy wydarzenie służyło demonstracji siły militarnej Rosji. Choć od 2023 r. spekulowano o możliwości ukraińskiego ataku podczas parady w Moskwie, Kreml do tej pory konsekwentnie utrzymywał formułę wydarzenia na poziomie przedwojennym.

Putin świętuje Dzień Zwycięstwa. Parada na Placu Czerwonym

Putin świętuje Dzień Zwycięstwa. Parada na Placu Czerwonym

W zeszłorocznej paradzie z okazji 80. rocznicy wzięło udział około 11 tys. żołnierzy i prawie 200 pojazdów wojskowych. Uczestniczyło w niej prawie 30 światowych przywódców, w tym prezydent Chin Xi Jinping i prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva.

W tym roku skala wydarzenia będzie znacznie mniejsza. Zgodnie z oficjalną listą opublikowaną przez Kreml spodziewanych jest zaledwie trzech światowych przywódców. Podczas gdy większość przywódców byłych republik radzieckich tradycyjnie dołączała do Putina na trybunach, Aleksander Łukaszenka z Białorusi jest jedynym, który potwierdził swoją obecność w tym roku.

U boku Putina obecni będą również prezydent Laosu Thongloun Sisoulith i król Malezji sułtan Ibrahim, a także wspierani przez Moskwę przywódcy separatystycznych regionów Gruzji: Abchazji i Osetii Południowej, a także niedawno wybrany przywódca bośniackich Serbów Sinisa Karan. Kreml zapowiadał, że premier Słowacji Robert Fico weźmie udział w paradzie.

Żal i smutek w Rosji. Sypie się wielki mit, zbudowany wokół wojny w Ukrainie

Żal i smutek w Rosji. Sypie się wielki mit, zbudowany wokół wojny w Ukrainie

9 maja, rocznica zwycięstwa w II wojnie światowej, pozostaje jednym z najważniejszych świąt w Rosji, ponieważ wojenne doświadczenia i straty dotknęły niemal każdą rosyjską rodzinę. Opisywaliśmy w WP, jak święto to stopniowo przekształciło się w narzędzie państwowej propagandy. Stało się to szczególnie widoczne po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, którą Kreml wykorzystał do wzmocnienia narracji, że Rosja toczy w Europie tę samą wojnę z nazizmem, co w latach 40. XX wieku. Wojna Rosji z Ukrainą trwa już dłużej niż udział Związku Radzieckiego w II wojnie światowej.