W Biedronce od 7 do 9 maja kostkę masła można kupić już za 88 groszy. Oferta obowiązuje jednak po spełnieniu określonych warunków. Konieczne jest posiadanie karty Moja Biedronka lub aplikacji mobilnej oraz zrobienie zakupów za minimum 75 zł. Standardowa cena masła wynosi 5,99 zł. Limit dzienny wynosi 3 sztuki na kartę Moja Biedronka.
Polacy ocenili SAFE. Nie zostawili na Tusku suchej nitki
Niskie ceny masła w dyskontach
Podobną promocję przygotował Lidl. W dniach 8–9 maja klienci również zapłacą za kostkę masła 88 groszy, choć obowiązuje limit – maksymalnie trzy sztuki na osobę. Regularna cena produktu poza promocją to 4,99 zł.
Do akcji promocyjnej dołączyła także sieć Dino. Klienci mogą tam kupić kostkę masła za 2,45 zł przy zakupie czterech sztuk. Dodatkowo w promocji znalazła się osełka o zawartości 63 proc. tłuszczu i wadze 270 g, dostępna za 93 grosze.
Eksperci rynku detalicznego zwracają uwagę, że tak niskie ceny nie wynikają wyłącznie ze spadków na rynku mleczarskim. Zdaniem Grzegorza Koziei, dyrektora Departamentu Ekspertyzy Branżowej w Banku BNP Paribas, sieci handlowe wykorzystują masło jako tzw. produkt-wabik.
— Sieci handlowe nie sprzedają wyłącznie masła. Stosując agresywne promocje na produkty-wabiki liczą na przyciągnięcie klientów i zakupy produktów wyżej wycenionych. Niebagatelne znaczenie ma także lojalizacja klientów — do największych promocji było potrzebne użycie aplikacji czy karty lojalnościowej — mówił „Faktowi” Grzegorz Kozieja, dyrektor Departamentu Ekspertyzy Branżowej w Banku BNP Paribas
Według danych Ministerstwa Rolnictwa średnia hurtowa cena masła w przeliczeniu na kostkę 200 g wynosi obecnie około 3,60 zł. Dla porównania, rok temu było to około 6,40 zł. Jak zaznaczył Kozieja, trend spadkowy widoczny jest nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Unii Europejskiej.
Upada austriacki producent. Sprzedaje śmietanki też w Polsce
Spadają także ceny mleka
Eksperci wskazują, że obniżki cen masła są powiązane z niższymi cenami skupu mleka, które osiągnęły najniższy poziom od przełomu 2021 i 2022 roku. Mimo to producenci mleczarscy próbują rekompensować niższe marże na maśle sprzedażą innych produktów o wyższej rentowności.
Branża mleczarska podkreśla, że w przypadku bardziej przetworzonych produktów łatwiej wyróżnić się na tle konkurencji i utrzymać wyższe marże. Masło natomiast stało się obecnie jednym z głównych narzędzi walki o klienta między największymi sieciami handlowymi.
Masło jak pączki
Za niskimi cenami masła w sklepach stoi jeszcze jeden czynnik. – To klasyczny przykład, jak sprzedaż pączków za jeden grosz w Tłusty Czwartek – tłumaczył w rozmowie z WP Finanse Maciej Kraus, ekspert ds. strategii cenowych i gościnny wykładowca na Uniwersytecie Stanforda.
Kraus wskazał, że masło pełni rolę tak zwanego produktu wizerunkowego – jednego z kilku kluczowych artykułów, na podstawie których klienci budują ogólną percepcję poziomu cen w sklepie.
– Sieci handlowe świadomie schodzą z marży na takich produktach, bo wiedzą, że klient przyjdzie po masło, a wyjdzie z pełnym koszykiem. To mechanizm dobrze opisany w badaniach retailowych i ekonomii behawioralnej – dodał ekspert.
Co dzieje się dalej? Jedna promocja na masło uruchamia całą reakcję łańcuchową. Jedna sieć obniża ceny, konkurencja odpowiada i zaczyna się wojna cenowa. – W krótkim terminie wygrywa konsument, ale w długim wszyscy tracą marżę, a rynek staje się mniej stabilny – zauważył Kraus.