Raszyn. Podwarszawska miejscowość, zamieszkała przez niespełna 7 tys. osób. Żyje się tu spokojnie, bez wielkomiejskiego zgiełku, choć w pobliżu przebiega wiele ruchliwych tras. W ciągu dnia ulice miejscowości zazwyczaj pustoszeją, bo wielu mieszkańców wyjeżdża do pracy w stolicy.

„Mamie stało się coś złego”W czwartek, 7 maja, spokój mieszkańców Raszyna został zburzony. Wieczorem gruchnęła wiadomość o zbrodni w ich miejscowości. 67-latek zamordował swoją 45-letnią byłą żonę. Z ustaleń śledczych wynika, że strzelił jej w głowę z broni palnej. Potem uciekł.

W czasie zbrodni w domu przebywała dwójka ich dzieci. Z nieoficjalnych informacji Onetu wynika, że to ich 11-letni syn zadzwonił na numer alarmowy i powiedział, że „mamie stało się coś złego”. W domu była też jego 8-letnia siostra. Policjanci zapewniali dzieciom opiekę i rozpoczęli poszukiwania 67-latka. Znaleźli go na terenie oddalonego o 40 km cmentarza w Prażmowie. Mężczyzna już nie żył. Prawdopodobnie sam się zastrzelił.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Coś strasznego. Niczego takiego czegoś tu nigdy nie było. Ja żadnych strzałów nie słyszałam. To pewnie dlatego, że mieszkam trochę dalej. Słyszałam za to wczoraj wieczorem sygnały karetek. Nie mam pojęcia, co się mogło wydarzyć. Tu raczej wszyscy żyją spokojnie — słyszę, gdy zagaduję panią Wandę idącą chodnikiem wzdłuż ul. Mokrej w Raszynie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Nowe fakty o zbrodni w Raszynie. Sprawcą emerytowany pilot. 67-latek zastrzelił partnerkę, a potem siebie

To właśnie w domu jednorodzinnym przy tej niewielkiej, wąskiej uliczce doszło do wstrząsającego zabójstwa. Miejsce zbrodni to okazała biała willa, odgrodzona od ulicy szczelną metalową bramą. W oczy rzuca się od razu kolorowy kosz do gry w koszykówkę zawieszony na budynku.

„Tych dzieci najbardziej szkoda. Zostały teraz same”

— Widziałam wiele razy te dzieci bawiące się na podwórku, kiedy tędy przechodziłam. Nie miałam styczności z tymi ludźmi, ale wyglądali na normalną rodzinę. Nie wiem, co się musiało wydarzyć, żeby doszło do takiej tragedii. Nie było tu żadnych awantur, przynajmniej nic o tym nie słyszałam. Ale Wietnamczycy z reguły są bardzo spokojni i niekonfliktowi — słyszę z kolei od pani Ewy, innej z sąsiadek.

45-letnia ofiara była właśnie Wietnamką. Jak się okazuje, w domu, w którym doszło do zbrodni, mieszkało więcej osób tej narodowości. — Właścicielami domu jest wietnamska rodzina. Kupili go jakiś czas temu. Bardzo mili ludzie, głęboko wierzący i tacy asymilujący się z naszą polską społecznością. A ta kobieta, która zginęła, wynajmowała część tego domu. Od niedawna, właściwie od kilku miesięcy — słyszę od mężczyzny, który mieszka tuż obok.

On również nie słyszał żadnych strzałów. Podobnie jak sąsiad z kolejnej willi. — Wie pan, teraz wszystkie tragedie rozgrywają się w zaciszu domów. A nawet najbliżsi sąsiedzi się ze sobą nie kontaktują. Tu jest taka międzynarodowa ulica — w co drugim domu są Wietnamczycy, tam dalej Hindusi. Osiedlają się tutaj, bo pracują przeważnie w tym wielkim centrum handlowym w Wólce Kosowskiej — mówi pan Jan.

Ulica Mokra w Raszynie To tu doszło do zbrodni

Ulica Mokra w Raszynie To tu doszło do zbrodniPiotr Halicki / Onet

— To bardzo przyjaźni ludzie, złego słowa o nich nie można powiedzieć. Ale często się zmieniają, dlatego też właściwie nie znamy swoich sąsiadów. Ludzie też jakoś rzadziej się ze sobą kontaktują niż kiedyś. Dlatego ja tej rodziny nie znałem, choć mieszkali zaledwie dwa domy dalej. Czasem widywałem ich dzieci. Ten chłopczyk jeździł na rowerze. Był taki uśmiechnięty. Właśnie tych dzieci najbardziej szkoda. Zostały teraz same. Współczuję im — wzdycha mężczyzna.

Oddał z broni jeden strzał. W głowę swojej byłej żony

Wszyscy z moich rozmówców zastanawiają się, co mogło popchnąć 67-latka do takiej zbrodni. Jedni sądzą, że mogło chodzić o jakieś konflikt rodzinny, na tle uczuciowym. Inni, że to mogła być zbrodnia w afekcie, po kłótni albo że mogło pójść o pieniądze. Przyczyny i motywy działania sprawcy będą wyjaśniać śledczy, którzy już zajmują się sprawą.

Tymczasem na jaw wychodzi coraz więcej informacji o 67-latku. Okazuje się, że to były mąż ofiary, Bogusław G. Jak ustalili śledczy, do mieszkania wynajmowanego przez kobietę przyjechał w czwartek, ok. godz. 16. Miał broń. Oddał z niej jeden strzał w głowę 45-latki. Kobieta poniosła śmierć na miejscu.

Jak już pisaliśmy w Onecie, Bogusław G. to były pilot samolotów. Okazuje się, że miał wcześniej konflikty z prawem. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że miał pozwolenie na broń, jednak zostało mu ono cofnięte w październiku ubiegłego roku, po uprawomocnieniu się wyroku za znęcanie się nad bliskimi. Ma też sprawę o alimenty.

To w tym domu doszło do zbrodni

To w tym domu doszło do zbrodniPiotr Halicki / Onet

Razem z pozwoleniem została mu odebrana także sama broń. Znajduje się obecnie w depozycie w komendzie policji. To oznacza, że broń, z której miał zastrzelić partnerkę, a potem także siebie, była prawdopodobnie nielegalna. Będzie to jeszcze sprawdzać policja.

Zastrzelił się przy wielkim dębie

W tej sprawie wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. Zastanawiające także jest to, dlaczego mężczyzna po dokonaniu zbrodni pojechał na ten oddalony o blisko 40 km cmentarz w Prażmowie, żeby akurat tam się zabić. Byłem na miejscu.

— Tak, wiem, że coś takiego tu się wydarzyło. Otwieraliśmy wczoraj bramę dla karetki pogotowia — słyszę od dwóch mężczyzn, którzy stawiają akurat fundamenty pod pomnik na jednym z grobów. — Może ktoś tu z jego rodziny jest tu pochowany. To by było logiczne. Pytanie, czy człowiek po czymś takim jest w stanie racjonalnie myśleć — dodają.

Cmentarz w Prażmowie

Cmentarz w PrażmowiePiotr Halicki / Onet

— Inna sprawa, że on się nie zastrzelił przy jakimś grobie, tylko przy tym dużym dębie. O tam, po lewej, przy końcu cmentarza — wskazuje jeden z nich.

Na ziemi przy wskazanym drzewie są świeże ślady. Część z nich to zapewne ślady policjantów, którzy znaleźli ciało 67-latka, a potem prowadzili tu oględziny. Na foliowej torbie jest krew. W drzewie widać ślad po kuli.

— Oni tu kiedyś mieszkali. O, w tym budynku, z oknami zabitymi deskami. Może dlatego tu przyjechał — wskazuje mężczyzna, którego zagaduję przy bramie cmentarza. Śledczy na razie tego nie potwierdzają, ale wszystkie wątki będą przez nich badane.

To tutaj zastrzelił się Bogusław G.

To tutaj zastrzelił się Bogusław G.Piotr Halicki / Onet

Ruszyło śledztwo. Zaplanowano sekcję zwłok

Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie rozpoczęła już dziś oficjalnie postępowanie w sprawie tragedii. Prowadzenie śledztwa powierzono funkcjonariuszom Wydział do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej w Warszawie.

„Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie wszczęła śledztwo w sprawie zabójstwa w dniu 7 maja 2026 r. w Raszynie kobiety poprzez oddanie w jej kierunku strzału z broni palnej, tj. o czyn z art. 148, par. 1 kk. Sekcje zwłok planowane są w przyszłym tygodniu, ujawniona broń zostanie przekazana do badań balistycznych celem ustalenia jej pochodzenia. Trwają przeszukania lokali zajmowanych przez sprawcę i pokrzywdzoną” — przekazał w komunikacie prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

„Małoletnie dzieci, dzięki zaangażowaniu władz samorządowych, w szczególności wójt Gminy Raszyn, otrzymały niezbędną pomoc psychologiczną i zapewniono im opiekę w rodzinie zastępczej. Trwają poszukiwania dalszej rodziny małoletnich” — dodał.

To na tym cmentarzu w Prażmowie zastrzelił się 67-latek

To na tym cmentarzu w Prażmowie zastrzelił się 67-latekPiotr Halicki / Onet

Rzecznik potwierdza również nasze wcześniejsze informacje o konfliktach z prawem 67-latka. „W przeszłości Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie prowadziła postępowanie przeciwko Bogusławowi G. zakończone wniesieniem w dniu 11.09.2023 r. do Sądu Rejonowego w Pruszkowie aktu oskarżenia, w którym zarzucono mężczyźnie znęcanie się psychiczne i fizyczne nad małżonką i dwójką małoletnich dzieci. Prawomocnym wyrokiem z dnia 21 listopada 2024 r. mężczyzna został skazany na karę łączną pozbawienia wolności w wymiarze 5 miesięcy z warunkowym zawieszeniem na okres próby 2 lat” — przekazał.

„Od chwili zakończenia przedmiotowego postępowania nie były prowadzone inne postępowania dotyczące tej rodziny, nie odnotowano jakichkolwiek zgłoszeń do policji lub prokuratury w zakresie jej funkcjonowania” — poinformował Piotr Antoni Skiba.

***

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, odczuwasz lęk i smutek, masz myśli samobójcze — nie czekaj, zadzwoń pod jeden z numerów pomocowych dostępnych bezpłatnie i czynnych całą dobę, siedem dni w tygodniu:

  • 800 70 22 22 — Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
  • 800 12 12 12 — Wsparcie psychologiczne w sytuacji kryzysowej — infolinia dla dzieci, młodzieży i opiekunów
  • 116 111 — Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
  • 112 — W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia