Prezydent Karol Nawrocki poinformował w piątek o powołaniu nowego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim ogłosił, że stanowisko obejmie Bartosz Grodecki, który zastąpi Sławomira Cenckiewicza. Jak podkreślił Karol Nawrocki, nowy szef BBN „wywiązywał się z zadań, które nie tylko wymagały odporności psychicznej i wiedzy, ale też gotowości do poświęceń”.

— Nie o wszystkim mogę mówić, ale był to minister, który odpowiadał za kontakt ze Strażą Graniczną podczas pierwszych hybrydowych ataków ze strony Białorusi na polską granicę. Odpowiadał też za ewakuację pracowników NATO z Afganistanu — powiedział prezydent. — Wykazywał się wielokrotnie skutecznością. Wierzę, że ta skuteczność go nie opuści jako szefa BBN — dodał.

Minister obrony grozi palcem

W 2020 r. Bartosz Grodecki był wiceszefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Odpowiadał m.in. za koordynację działań Departamentu Spraw Międzynarodowych i Migracji, Departamentu Spraw Obywatelskich, Departamentu Obywatelstwa i Repatriacji, Departamentu Teleinformatyki oraz Departamentu Zezwoleń i Koncesji. Wcześniej przez wiele lat pracował w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

Z naszych informacji wynika, że za jego wyznaczeniem na szefa BBN stoi Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta Nawrockiego, a w przeszłości przełożony Grodeckiego w MSWiA.

— Niewątpliwie na tę nominację miał wpływ minister Szefernaker. Ale Grodecki ma przygotowanie. Jest dyplomatą z wieloletnim doświadczeniem, a jako wiceszef MSWiA poznał specyfikę służb mundurowych. Jestem przekonany, że wniesie do BBN-u spokój i doświadczenie — mówi wysoki rangą oficer służb.

Co ciekawe, Grodecki jest członkiem Instytutu Sobieskiego, co — zdaniem naszych rozmówców — zbliża go do środowiska byłego premiera Mateusza Morawieckiego, a nie „twardego skrzydła” PiS.

— Wyznaczenie Grodeckiego to sygnał, że prezydent dopuszcza bliżej osoby spoza partyjnego jądra PiS — ocenia polityk opozycji. Dodaje jednocześnie, że kiedy w ubiegłym roku Nawrocki został zaprzysiężony, na obsadę BBN-u wpływ miał były minister obrony w rządzie PiS, Antoni Macierewicz. To on stał za nominacją dla Sławomira Cenckiewicza, mimo że ten miał mieć nieaktualne poświadczenie bezpieczeństwa. Macierewicz przeforsował też kandydaturę gen. Adama Rzeczkowskiego, swojego bliskiego współpracownika, na funkcję dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w BBN. Tandem Cenckiewicz-Rzeczkowski od sierpnia 2025 r. nadawał ton temu, co działo się w gmachu przy ul. Karowej w Warszawie. Ta dwójka była też odpowiedzialna za kryzysy wizerunkowe prezydenta związane z jego rolą zwierzchnika Sił Zbrojnych oraz za złe relacje z ministrem obrony, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Sławomir Cenckiewicz i gen. dyw. Adam Rzeczkowski

Sławomir Cenckiewicz i gen. dyw. Adam RzeczkowskiLeszek Szymański / PAP

Sam Kosiniak-Kamysz, gratulując Grodeckiemu stanowiska, dodał jednak, że kontakt z BBN jest dla jego resortu ważny, ale przypomniał, że zwierzchnictwo nad armią w czasie pokoju sprawuje minister obrony narodowej. — Ten porządek konstytucyjny musi być wypełniony, będę stał na jego straży — zaznaczył.

To było nawiązanie do sytuacji, jaka miała miejsce za kadencji Sławomira Cenckiewicza, który — według rozmówców Onetu — jako szef BBN wchodził w kompetencje MON. Najgłośniejszym przykładem było wezwanie generałów do Pałacu Prezydenckiego bez konsultacji z ministrem obrony.

Nie wszyscy jednak nasi rozmówcy oceniają nominację Grodeckiego pozytywnie. — Grodecki to nie był wiceminister spraw wewnętrznych, który zapisał się jakąś szczególną aktywnością. Ponadto jego żona jest dyrektorką Biura Polonii w Kancelarii Prezydenta. Objęła to stanowisko jeszcze w czasach prezydentury Andrzeja Dudy. Nie wiem, czy nie będzie tu konfliktu interesów — mówi nasze źródło zbliżone do Pałacu Prezydenckiego i dodaje:

— Nie spodziewam się po nim niczego konstruktywnego poza wprowadzeniem do BBN kilku bliskich mu osób. Natomiast jeśli nie wymieni gen. Rzeczkowskiego i kilku innych osób, to BBN nadal nie ruszy z miejsca. Nic się tam nie zmieni — ocenia.

Brak doświadczenia wojskowego

Zastrzeżenia wyrażane przez rozmówców Onetu dotyczą także braku doświadczenia nowego szefa BBN w zakresie spraw związanych z Siłami Zbrojnymi. — Nowy szef BBN nigdy nie miał do czynienia z wojskiem. To oznacza, że może nie być w stanie skutecznie realizować podstawowych zadań tej instytucji — wskazuje jeden z generałów.

Przypomnijmy, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego odpowiada m.in. za analizę zagrożeń, koordynację polityki bezpieczeństwa, przygotowywanie strategicznych dokumentów, doradztwo dla prezydenta oraz współpracę międzynarodową.

— Grodeckiemu brakuje kluczowych kompetencji dotyczących zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi. Jakie ma pojęcie o armii, NATO czy przemyśle obronnym? — pyta nasze źródło zbliżone do resortu obrony.

Według rozmówców Grodecki jest związany politycznie z Pawłem Szefernakerem, sekretarzem stanu i szefem Gabinetu Prezydenta. W samym Pałacu Prezydenckim trwa jednak walka o wpływy. Jak nieoficjalnie wiadomo, jednym z powodów dymisji Cenckiewicza były konflikty wewnętrzne — m.in. z Marcinem Przydaczem i Zbigniewem Boguckim.

— Między BBN a Kancelarią Prezydenta zawsze były walki o władzę. Konflikt wynika z zazębiania się kompetencji, zwłaszcza w sprawach międzynarodowych — mówi nasze źródło z prezydenckiego biura. Zdaniem naszych rozmówców kluczowe dla Grodeckiego będzie to, czy będzie mógł samodzielnie dobierać współpracowników. Obecnie jedną z najważniejszych postaci w BBN pozostaje gen. Rzeczkowski, dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi, oraz gen. Mirosław Bryś, zastępca szefa biura rekomendowany na to stanowisko przez byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. Kompetencje obu tych generałów w zakresie sprawowania swoich obowiązków w BBN przez większość wojskowych, ale też polityków i ekspertów są oceniane dość nisko.

Zdaniem informatorów Onetu, jeśli Grodecki zdecyduje się ich zastąpić własnymi doradcami wojskowymi, może wzmocnić swoją pozycję w BBN-ie.

— Jeśli będzie miał obok siebie właściwego człowieka od spraw wojskowych, może stać się dobrym szefem BBN — ocenia jedno z naszych źródeł z wojska. — W BBN jest wiele strategicznych spraw, które powinny być kontynuowane. Za Cenckiewicza to stanęło, bo nie było współpracy z MON. Moim zdaniem po tej nominacji te sprawy nadal będą leżeć — mówi osoba związana z BBN. — Tam potrzebny jest ktoś, kto zna się na wojsku. Mam wrażenie, że Grodecki „nie czuje” tych spraw. Obym się jednak mylił — dodaje.