Komplet publiczności na stadionie w Poznaniu nie mógł uwierzyć, że Lech nie wygrał z walczącą o utrzymanie w Ekstraklasie Arką Gdynia. Gigantyczna przewaga w posiadaniu piłki nie wystarczyła. „Kolejorz” męczył się w ataku pozycyjnym, a ponadto dobrze w bramce gości spisywał się Jędrzej Grobelny.

Skończyło się remisem 1:1. Lech ma w tej chwili siedem punktów przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze, choć oczywiście podopieczni Michala Gasparika rozegrali o dwa mecze mniej. Niemniej, mistrzowie Polski w dalszym ciągu mają wszystko w swoich rękach. Nie zmienia to oczywiście faktu, że w piątkowy wieczór kibice oczekiwali czegoś więcej.

Arka wywalczyła punkt, choć przez wielu była skazywana na pożarcie. Miał być pogrom, a tymczasem jeden celny strzał na początku drugiej połowy wystarczył do sprawienia niespodzianki. Zanosiło się na sensację, natomiast na gola Kike Hermoso błyskawicznie odpowiedział Luis Palma.

ZOBACZ WIDEO: Tak cieszyli się piłkarze Górnika. Legenda wzniosła Puchar Polski

I tak dobrze, że w drugiej połowie cokolwiek się wydarzyło, bo do przerwy emocji było jak na lekarstwo. Lech miał dużą przewagę w posiadaniu piłki (79-21), natomiast sytuacji z tego nie było. Celny strzał? Jeden, gdy piłka przypadkowo spadła pod nogi Antoniego Kozubala. Wtedy jednak fantastycznym refleksem błysnął Jędrzej Grobelny.

Przed meczem mogło się wydawać, że bramkarz Arki będzie miał ręce pełne roboty, ale jak przyszło co do czego, to za bardzo się nie napracował. Sprzyjało mu też szczęście, bo już na początku meczu w poprzeczkę strzelił Mikael Ishak. Później wszystko wyglądało nieźle, ale tylko do 30. metra. Później zaczynały się schody.

Akcje gości? Jakby to powiedzieć – nie występowały. O ile w defensywie wyglądało to nieźle, o tyle z przodu nie wyglądało w ogóle. W końcu jednak w 52. minucie po rzucie rożnym piłkę do siatki posłał Hermoso. Jednak Arka nie nacieszyła się prowadzeniem zbyt długo, bo już pięć minut później sprytny strzał oddał Palma i tu już Grobelny nie dał rady.

Lech oczywiście miał kolejne okazje. Gdyby skuteczniejszy był Ishak, to wykorzystałby przynajmniej jedną z dwóch dogodnych sytuacji w drugiej połowie. A tak: raz fatalnie spudłował z pięciu metrów, a później skiksował po błędzie defensywy Arki.

Długimi fragmentami oglądaliśmy bicie głową w mur. Goście bronili ofiarnie, momentami rozpaczliwie. I dowieźli remis, który… tak naprawdę niewiele zmienia w ich sytuacji.

Lech Poznań – Arka Gdynia 1:1 (0:0)
0:1 Kike Hermoso 52′
1:1 Luis Palma 57′

Składy:

Lech: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Antonio Milić (46′ Robert Gumny), Michał Gurgul – Patrik Walemark, Antoni Kozubal (82′ Yannick Agnero), Timothy Ouma (46′ Filip Jagiełło), Luis Palma (82′ Daniel Hakans), Leo Bengtsson (64′ Pablo Rodriguez) – Mikael Ishak.

Arka: Jędrzej Grobelny – Dominick Zator, Kike Hermoso, Michał Marcjanik, Dawid Gojny, Dawid Abramowicz (85′ Dawid Kocyła) – Oskar Kubiak (61′ Nazarij Rusyn), Luis Perea (25′ Michał Rzuchowski), Kamil Jakubczyk, Sebastian Kerk (85′ Patryk Szysz) – Vladislavs Gutkovskis (61′ Edu Espiau).

Żółte kartki: Gumny (Lech) oraz Gojny, Zator, Grobelny, Rusyn (Arka).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).