Zespół Mariusza Jopa był liderem Betclic 1. Ligi od pierwszej kolejki. Kibice przez długie miesiące nie zamierzali jednak popadać w euforię nawet jeśli pięknie grająca Wisła powiększała przewagę nad rywalami z zaplecza Ekstraklasy. I choć utrata pozycji lidera nie była zagrożona, nie obyło się bez problemów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Na początku kwietnia okazało się, że do końca sezonu z gry ze względu na kontuzję barku wypada wielka gwiazda zespołu Angel Rodado. Bez bramkostrzelnego snajpera ekipa z Reymonta aż trzy razy traciła punkty. W kwietniu remisowała z Polonią Bytom 1:1, Ruchem Chorzów przy rekordowej publiczności 1:1 i Puszczą Niepołomice 2:2. Wisła Kraków wraca do Ekstraklasy! Dwie piękne bramki przy Reymonta

Po ograniu Stali Rzeszów 2:1 awans był o krok. Drugi Śląsk Wrocław nie odpuszcza i także jest o krok od powrotu do Ekstraklasy, ale to Wiśle w 32. kolejce brakowało zaledwie punktu, by rozpocząć świętowanie.

Wokół klubu panowało małe zamieszanie, które elektryzuje kibiców. Przygotowania do gry w elicie już trwają. Najpierw Jarosław Królewski miał dorzucić do kasy Wisły aż 5 mln zł, a do tego pojawiły się wieści o planie wkroczenia na Reymonta polskiego miliardera Wojciecha Kwietnia.

Dla kibiców w piątkowy wieczór najważniejsze było jednak to, co wydarzy się na boisku. A gra ekipy Mariusza Jopa naprawdę mogła się podobać. W pierwszej połowie padła jedna bramka, ale to wystarczyło, by atmosfera na stadionie była wyjątkowa.

Przed upływem kwadransa gry Julius Ertlthaler świetnie odnalazł Frederico Duarte. Portugalczyk szybko zagrał w pole karne do niepilnowanego Juliana Lelievelda. Holender zdążył się rozpędzić i huknął z potężną mocą wprost do siatki rywala. Dawid Arndt nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.

Nieco gorzej radził sobie Jordi Sanchez. Hiszpański snajper nie potrafił godnie zastąpić Rodado i kilka razy mylił się po próbach z pola karnego. Golkipera z rzutu wolnego zaskoczyć chciał za to Julius Ertlthaler, zdecydował się na strzał bezpośrednio ze stojącej piłki, ale płaskie uderzenie zostało obronione przez 24-latka.

Przy niesamowitym dopingu kibiców Białej Gwiazdy Chrobry nie wyglądał tak dobrze. Defensorzy ratowali zespół przed przerwą po groźnej sytuacji Duarte, ale w drugiej połowie nie zdołali uchronić się przed błędami.

Już wcześniej Marko Bozić sprawiał spore problemy rywalom i dopiął swego w 48. minucie. Doskonale odnalazł go Kacper Duda i po wycofaniu piłki Austriak w efektowny sposób przymierzył tuż obok prawego słupka. Jego czysty, płaski strzał był wymierzony wprost idealnie i zwiastował „łatwy” awans bez niepotrzebnych nerwów.

Tak też się stało, a sędzia nie uznał jeszcze trafienia Duarte po podaniu Kuziemki ze względu na pozycję spaloną. Piłkarze z Krakowa wpadli sobie w ramiona po końcowym gwizdku, a na trybunach można było oglądać podobne obrazki. Ekstraklasa wraca na ten stadion po czterech latach oczekiwania.

Dla zespołu z Głogowa marzenia o historycznym awansie nie zostały jeszcze pogrzebane. Chrobry zajmuje czwartą lokatę dającą grę w barażach, a w tej kolejce wyprzedzić może go tylko ŁKS Łódź.