Zarówno w Rakowie, jak i w Koronie wydarzyło się ostatnio naprawdę dużo. Kielczanie po ostatnim remisie domowym w arcyważnym meczu z Piastem Gliwice (1:1) mieli bardzo niemiłą „pogawędkę” z kibicami, którzy wtargnęli nawet na murawę. Trener Jacek Zieliński twierdził pierwotnie, że jeden z piłkarzy został pobity, co dementował… sam klub. Szkoleniowiec przyznał potem, iż źle zrozumiał przekazane mu w tej sprawie informacje. Tak czy inaczej, w Koronie jest bardzo gorąco, bo fatalna forma wiosną wpędziła zespół w walkę o utrzymanie. Przed tą kolejką mieli tylko 3 pkt przewagi nad strefą spadkową.
Zobacz wideo Prezes Wieczystej przejmie Wisłę Kraków? Żelazny: Kibice mogą się czuć oszukani
Raków o podium, Korona o utrzymanie. Tylko na boisku jakoś tak widać tego nie było
Raków z kolei przegrał finał Pucharu Polski, po czym niespodziewanie zwolnił trenera Łukasza Tomczyka (mimo wcześniejszych zapewnień zarządu o zaufaniu do trenera). Zastąpił go były asystent Marka Papszuna w Częstochowie Dawid Kroczek, który wcześniej prowadził samodzielnie Cracovię. Rakowowi punkty też były bardzo potrzebne, tyle że w kontekście walki o ligowe podium.
Teoretycznie jedni i drudzy powinni być zmobilizowani oraz zmotywowani do walki o zwycięstwo. Natomiast w pierwszej połowie nie było tego przesadnie widać. Przynajmniej w akcjach ofensywnych, bo bolesnych dla piłkarzy starć oraz fauli nie brakowało. Za to ciekawych strzałów owszem. Korona dwa razy strzeliła prosto w Kacpra Trelowskiego, z czego raz z bardzo dobrej pozycji na skraju pola karnego (Simon Gustafson). Ogólnie jednak nic przesadnie ciekawego. Choć wciąż lepiej, niż Raków. Częstochowianie zrobili wiele, by dorzucić argumentów tym, którzy po zwolnieniu Tomczyka twierdzili, że problemem nie był trener, a wypalona drużyna. Wypalona czy nie, oddanie celnego strzału przez 45 minut ich przerosło.
Kapitalny gol obudził Raków!
Ten mecz był tak nudny w pierwszej połowie, że w takich wypadkach albo zostaje tak do końca, albo dzieje się coś niesamowitego. W tym wypadku mieliśmy to drugie. Nadeszła 48. minuta. Piłka dośrodkowana w pole karne Korony odbiła się od murawy, ale na tyle wysoko, że Lamine Diaby-Fadiga złożył się do strzału przewrotką i trafił idealnie przy dalszym słupku! Kapitalny gol, po którym można było mieć nadzieję, że całe spotkanie się rozkręci.
Korona mogła dość szybko wyrównać. Jednak w 55. minucie Antonin nie był w stanie trafić w piłkę, mimo że miał mnóstwo miejsca i znajdował się 2 metry przed pustą bramką. Hańbiąca wręcz nieskuteczność, która w dodatku koszmarnie się zemściła. Już dwie minuty później Marko Bulat przejął futbolówkę na skraju pola karnego, obrócił się i huknął pod poprzeczkę (od której piłka się jeszcze odbiła), pokonując Xaviera Dziekońskiego! Raków zaczął trafiać nie tylko w bramkę, ale też do niej.
Korona straciła gole i poszła spać. Pobudka w I lidze?
Kielczanie musieli gonić, ale nie sprawiali wrażenia zespołu, który jest w stanie to robić. Bliżej było gola Rakowa na 3:0, np. przy uderzeniu Patryka Makucha w 77. minucie, obronionego przez Dziekońskiego. Bramkarz Korony pięknie popisał się też w 87. minucie, gdy nie dał Vladyslavowi Koczerginowi uczcić golem powrotu po poważnej kontuzji kolana (to był jego pierwszy występ w tym sezonie).
Za to w 92. minucie Patryk Makuch nie mógł już nie trafić z kilku metrów głową, po idealnym dośrodkowaniu od Jeana Carlosa. Znaczy mógł, Antonin zmarnował wcześniej jeszcze lepszą okazję, ale Makuch trafił. Problem w tym, że we wcześniejszej fazie akcji asystujący mu Carlos był na spalonym, co wyhaczył VAR i anulował gola. Niewiele to jednak zmieniło. Raków godnie uczcił debiut nowego trenera. Korona zaś została posłana spać. Teraz muszą uważać, żeby nie obudzić się w I lidze, bo zostały im tylko 3 pkt przewagi nad strefą spadkową.
Raków Częstochowa – Korona Kielce 2:0 (Diaby-Fadiga 48′, Bulat 57′)
- Raków: Trelowski – Tudor, Racovitan, Svarnas – Ameyaw, Repka, Bulat (66. Koczergin), Amorim (75. Jean Carlos) – Diaby-Fadiga (75. Makuch), Pieńko (86. Lopez) – Brunes (86. Rocha)
- Trener: Dawid Kroczek
- Korona: Dziekoński – Smolarczyk, Sotiriou, Resta – Długosz (25. Zwoźny), Svetlin, Gustafson (63. Nono), Pięczek (73. Matuszewski) – Remacle, Błanik (73. Nikołow), Remacle (63. Davidović) – Antonin
- Trener: Jacek Zieliński
- Żółte kartki: Bulat (Raków) – Długosz, Smolarczyk (Korona)
- Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)