Już na początku kolejnego dnia rywalizacji w turnieju rangi WTA 1000 w Rzymie na kort wyszła Iga Świątek. Nasza tenisistka zmierzyła się z Caty McNally i choć zwyciężyła, to stoczyła zacięty, trzysetowy bój – 6:1, 6:7(5), 6:3.
Na piątek (8 maja) zaplanowano także spotkanie jej potencjalnych przeciwniczek w trzeciej rundzie, czyli Elisabetty Cocciaretto i Emmy Navarro. Wieczorne starcie potoczyło się po myśli pierwszej z wymienionych, która zwyciężyła 6:3, 6:3.
ZOBACZ WIDEO: Abramowicz o nowym trenerze Świątek. „Wspaniały mentor”
Na papierze faworytką była Włoszka, choć Amerykanka została rozstawiona z numerem 28. Jednak Navarro przystąpiła do meczu po czterech porażkach z rzędu, a do tego po dwumiesięcznej przerwie.
Rozstawiona tenisistka, dla której było to pierwsze spotkanie na mączce w tym sezonie, straciła podanie już w trzecim gemie. Po chwili Cocciaretto prowadziła już 3:1, dzięki czemu znajdowała się w lepszym położeniu.
W ósmym gemie Amerykanka mogła odrobić stratę, ale zmarnowała break pointa. Przez to Włoszka prowadziła 5:3 i wówczas wypracowała piłkę setową przy serwisie rywalki, którą momentalnie wykorzystała.
II set mógł rozpocząć się po myśli Navarro, lecz ta nie wykorzystała dwóch szans na przełamanie. To momentalnie się zemściło, bo Cocciaretto odebrała podanie rywalce, a po wygraniu kolejnego gema serwisowego prowadziła 3:0.
Choć rozstawiona tenisistka zanotowała przełamanie powrotne (2:3), to od razu straciła podanie. Następnie Włoszka zdobyła pięć punktów z rzędu od stanu 0-40, dzięki czemu odskoczyła jeszcze na 5:2.
Amerykanka zawodziła w kluczowych momentach, co miało miejsce także w dziewiątym gemie. Wówczas zmarnowała kolejne dwa break pointy, a rywalka wypracowała piłkę meczową i od razu ją wykorzystała.
Świątek i Cocciaretto zmierzą się ze sobą w niedzielę. Będzie to ich drugi pojedynek w karierze, a poprzedni miał miejsce rok temu i to właśnie w Rzymie. Wówczas nasza tenisistka rozbiła Włoszkę 6:1, 6:0.
II runda gry pojedynczej:
Elisabetta Cocciaretto (Włochy) – Emma Navarro (USA, 28) 6:3, 6:3