Falubaz Zielona Góra nie ma łatwego początku tego sezonu. Po rozegranych pięciu kolejkach mają zaledwie dwa punkty ligowe, dzięki pokonaniu Krono-Plast Włókniarza Częstochowa u siebie 56:34. Pozostałe cztery spotkania przegrali, i to dość znacznie. Na play-offy może być już za późno, a optymizm gaśnie nawet w oczach trenera Grzegorza Walaska.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Toruń zweryfikował naszą moc. Pojechaliśmy słabe zawody i mieliśmy dużo dziur, zwłaszcza wśród liderów, którzy tę drużynę powinni ciągnąć — rozpoczął menedżer Stelmet Falubazu Zielona Góra, Grzegorz Walasek, na gorąco, po spotkaniu na toruńskiej Motoarenie.

— Toruń wygrał zasłużenie, a my musimy szukać dalej. Liczyłem na to, że uda się nam w końcówce meczu dobić do 40 punktów, ale bieg dwunasty obnażył mnie z tej myśli. Jesteśmy, krótko mówiąc, słabsi od pozostałych zespołów w PGE Ekstralidze i mamy nad czym pracować — dodał po chwili.

Próżno szukać pozytywów w ekipie zielonogórskiej, poza postawą Przemysława Pawlickiego i Andrzeja Lebiediewa. Podobnie widział to sam Walasek. — Na pewno cieszy postawa Przemka (Pawlickiego — przyp. red.). Oddał dziś całe swoje serce na torze. W każdym biegu walczył, mimo że nie udało się wszystkiego wygrać. Dominik (Kubera — przyp. red.) też się starał, ale widać gołym okiem, że jego prędkość na motocyklu jest zdecydowanie niższa. Kubera robił, co mógł, ale jeśli jest się wolnym na trasie, to ten szybszy przeważnie wyprzedzi, gdy tylko tor na to pozwala — kontynuował 49-latek.

Pierwsza seria zadecydowała

Podopieczni Grzegorza Walaska zostali boleśnie sprowadzeni na ziemię już od pierwszej serii. Słabo zaprezentowała się formacja młodzieżowa, a na dodatek Andrzej Lebiediew upadł z własnej winy.

— Słabo pojechali młodzieżowcy, co może nas martwić. Praktycznie nie zdobyli punktów. Gdyby nie upadek Lebiediewa w tej pierwszej serii startów, również by zapunktował. Niestety, wjechał w taki newralgiczny fragment toru i skończyło się, jak się skończyło. Nie ma co się tłumaczyć jakimiś upadkami. Przed nami mecz w Gorzowie (w kolejny piątek, 15 maja) i spróbujemy tam powalczyć o coś więcej niż tutaj (w Toruniu — dop. red.) — stwierdził Walasek.

Kolejna wysoka porażka powoduje coraz większą niepewność w kontekście walki o czołową czwórkę, która gwarantuje udział w play-offach.

— Nie żegnamy się jeszcze z górną czwórką, ale nie tak to sobie wyobrażałem. Myślałem, że wszystko będzie wyglądać inaczej od początku sezonu. Brutalnie zszedłem na ziemię. Staramy się jeszcze złapać wiatr w żagle, aby lepiej jeździć na wyjazdach. Teraz przed nami kolejny mecz poza domem i, patrząc z tej perspektywy, że nie układa się nam po naszej myśli, mamy bardzo trudny terminarz. Musimy się z tym zmierzyć i szukać lepszych perspektyw na kolejne spotkania — ocenił szkoleniowiec Stelmet Falubazu.

Jeden z liderów już działa, a drugi?

Słabo, żeby nie powiedzieć fatalnie, prezentują się Dominik Kubera i Leon Madsen, czyli de facto ci, którzy mają zapisane największe kwoty w swoich kontraktach. Ich angaż w zielonogórskim klubie był jasnym sygnałem, że przychodzą tu, aby być liderami.

— Dominik sam wie, że nie wygląda to dobrze. Temat wolnych motocykli już poruszaliśmy. Zostały zamówione nowe silniki. Kiedy się pojawią? Tego dokładnie nie wiem, ale Kubera nie czeka z założonymi rękami. Silniki żużlowe nie leżą na półce, by od razu je kupić i mieć, potrzeba na to trochę czasu. Każdy z tych chłopaków wie, gdzie ma problem, i robią wszystko, by to wyeliminować. Czy starczy nam czasu do końca sezonu? Tego nie wiem — mówił niepewnie były weteran polskich torów żużlowych.

A jak to wygląda u Madsena? Tego nie wie nawet sam Walasek. Szkoleniowiec nie krył słów krytyki wobec Duńczyka, który może liczyć nawet na kwotę 14 tys. zł za jeden punkt zdobyty na torze. Słowa 49-latka są niezbitym dowodem na to, że komunikacja w Falubazie nie wygląda najlepiej.

— Leon Madsen jako lider zawodzi na całej linii. To nie są punkty, które powinien przywozić. Ciężko mi się tłumaczyć za kogoś. Nie wiem, co powinien zrobić. Nie mam pojęcia, co myśli o swoich silnikach, czy planuje coś z nimi zrobić. Zdecydowanie źle to wygląda — skrytykował Duńczyka trener Walasek.

Następne spotkanie Stelmet Falubaz Zielona Góra odjedzie w najbliższy piątek, 15 maja, na torze w Gorzowie Wielkopolskim z miejscową Gezet Stalą. Derby Ziemi Lubuskiej będą z pewnością dla gości jedną z ostatnich szans na powrót do walki o medale.

Żużlowy Skarb Kibica 2026

Żużlowy Skarb Kibica 2026Przegląd Sportowy / newspix.pl