– Czy nie będzie problemu z motywacją zespołu na resztę sezonu? Nie, bo nigdy nie było. Jeden, dwa dni możemy, a nawet musimy poświętować i później ruszą przygotowania do kolejnego meczu – mówił trener Michal Gašparik tuż po historycznym sukcesie Górnika Zabrze, jakim było zdobycie pierwszego Pucharu Polski od 1972 roku po finale przeciwko Rakowowi Częstochowa (2:0) na PGE Narodowym. Motywacja to jednak jedno, a równie istotne są kwestie mentalne, przynajmniej częściowo nasycone już spełnienie jednym z najważniejszych celów na ten sezon. Zabrzanie są już pewni startu w europejskich pucharach, jednak nie chcą zlekceważyć ligowego finiszu, przed którym zajmują pozycję wicelidera z siedmioma punktami straty do Lecha Poznań i zaległym meczem przeciwko Arce Gdynia, który odbędzie się już w najbliższą środę.Górnik po Pucharze Polski liczy na kolejne zwycięstwa
Od kiedy Pucharu Polski ma swój stały termin decydującego meczu, 2 maja oglądaliśmy już dwanaście finałów, począwszy od triumfu Zawiszy Bydgoszcz w sezonie 2013/14 po konkursie rzutów karnych przeciwko KGHM Zagłębiu Lubin (0:0 po dogrywce). W kolejnych latach tylko raz zdarzyło się, żeby spotkanie decydujące o triumfie nie odbyło się w Święto Flagi, kiedy w 2020 roku terminarz całkowicie wywrócił lockdown spowodowany pandemią koronawirusa. Wtedy też finał PP po raz pierwszy od wprowadzenia na PGE Narodowy musiał poszukać nowej lokalizacji, jaką okazał się zdecydowanie mniejszy stadion w Lubinie, który najlepsze drużyny turnieju zaprosił również rok później, tyle że już w tradycyjnej dacie 2 maja.
W omawianym okresie tylko raz zdarzył się zespół, który po wywalczeniu krajowego pucharu w pozostałych kolejkach PKO BP Ekstraklasy był bezbłędny – to Raków Częstochowa, który w sezonie 2020/21 po 2 maja wygrał wszystkie trzy kolejne mecze ligowe i sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Wcześniej prawie bezbłędna w pofinałowej statystyce bywała Legia Warszawa ze średnimi 2,50 i 2,00 punktu na mecz po powrocie do ligowej rzeczywistości, ale niedawno widzieliśmy też przypadki zdecydowanie mniej pozytywne. Tutaj najmniejsze powody do zadowolenia mogła mieć Wisła Kraków, która w 2024 roku w nieprawdopodobnych okolicznościach wydarła wygraną na PGE Narodowym z Pogonią Szczecin (2:1 po dogrywce), jednak w czterech pierwszoligowych meczach do końca sezonu wywalczyła już tylko jeden punkt. Sensacyjnie zabrakło jej wtedy nawet w barażach o awans do PKO BP Ekstraklasy, a o tym, że najważniejsze były jednak ligowe, a nie pucharowe osiągnięcia, najlepiej świadczyła decyzja o rozstaniu z hiszpańskim trenerem Albertem Rude.
Górnik w finale STS Pucharu Polski wygrał z Rakowem 2:0WIKTOR FARYNA/400MM.PL/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Górnik goni Lecha w tabeli PKO BP Ekstraklasy
Górnik po pewnym zwycięstwie z Rakowem w miniony weekend, wreszcie nie musi już marzyć, tylko ma namacalny dowód, że kończący się sezon może zapisać się w jego bardzo bogatej przecież historii kolejnymi złotymi zgłoskami. Pucharowy patent to akurat specjalność trenera Michala Gašparika, więc pół-żartem, pół-serio można stwierdzić, że większą niespodzianką byłby brak wywalczonego trofeum na PGE Narodowym, a nie jego zapakowanie do gabloty. W maju Zabrzanie równie skuteczni mają być jednak w PKO BP Ekstraklasie i to nie tylko dlatego, że triumf z Rakowem powinien ich w naturalny sposób pozytywnie napędzić, ale również ze względu na fakt, że zdecydowanie większą część obecnych rozgrywek spędzili na podium.
W rundzie jesiennej długo byli nawet liderem, a teraz też ciągle nie można odbierać im szans nawet na dublet, choć trzeba mieć świadomość, że Lech jest w znakomitej formie, plus ma też lepszy bilans meczów bezpośrednich z drużyną Gašparika (2:1 i 1:0). Od tego sezonu nawet wicemistrzostwo Polski daje jednak przepustkę do startu w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, co byłoby nie lada gratką dla wszystkich spragnionych wielkiej europejskiej piłki w Zabrzu, niezależnie od tego, że wiązałoby się z wcześniejszym przystąpieniem do rywalizacji. Górnik na finiszu sezonu złapał optymalny rytm i może tylko żałować bardzo słabej serii na przełomie starego oraz nowego roku. Wtedy w jego grze nie zgadzała się ani całościowa organizacja, ani postawa w defensywie, czego efektem był bilans zaledwie jednego zwycięstwa w dziesięciu kolejkach między początkiem listopada a połową marca. Impulsem do zdecydowanie lepszego punktowania okazał się… wygrany mecz z Rakowem (3:1) przy Roosevelta i tym razem ma być podobnie.
Trener Górnika Michal GašparikIGOR JAKUBOWSKI/ARENA AKCJI/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Górnik czeka na kolejne sukcesy
– Piłka nie kończy się dzisiaj. Musimy mieć świadomość, że przed nami jeszcze końcówka sezonu i można ugrać coś fajnego w lidze – wielokrotnie w trakcie minionego weekendu z dużą odpowiedzialnością powtarzał Lukas Podolski. Mistrz świata, który w najbliższym czasie najprawdopodobniej zostanie nowym większościowym udziałowcem Górnika, najlepiej w szatni swojego zespołu wie, jak zgubne może być rozkojarzenie po pierwszym sukcesie.
Lukas Podolski ze zdobytym Pucharem PolskiKAI TALLER/ARENA AKCJI / NEWSPIX.PL / newspix.pl
– W Niemczech mamy takie powiedzenie, że najwięcej błędów popełnia się, kiedy jest dobrze, a nie, kiedy źle – przekonywał lider Zabrzan, mając na myśli zarówno sytuację piłkarską, jak i finansowo-organizacyjną. O Górniku w ostatnich latach bardzo rzadko mówiło się tak dużo pozytywnego w kontekście sportowym, więc chęć, by ta chwila trwała jak najdłużej, przy Roosevelta jest wręcz niepohamowana.