Klub z Chałupnika nadal ma szanse nawet na bezpośredni awans do elity, choć o to akurat będzie trudno, co na pewno także rozzłościło Kwietnia, któremu zależy na wynikach i wielokrotnie pokazywał kolejnymi ruchami kadrowymi swoje niezadowolenie (przykład zwolnienia Gino Lettieriego po trzech meczach).
Nadal jednak trudno jest mi w to uwierzyć. Przecież tam pracują osoby, jest wielu zawodników, pokaźny sztab szkoleniowy. Ci wszyscy ludzie mają rodziny, niektórzy, przenosząc się do nowego klubu, zmienili nie tylko miasta w Polsce, ale również przyjechali z zagranicy. Domyślam się, że gdyby Wieczysta wylądowała w IV lidze, to piłkarze na aktualnych kontraktach, niezainteresowani ich rozwiązaniem, mieliby nadal płacone pieniądze, ale musieliby się pogodzić z grą na piątym poziomie rozgrywkowym. Czy Kwiecień postąpiłby tak drastycznie i zakręcił ekspresowo kurek? Nie dowierzam.
Oczywiście casus Wieczystej jest trudny. Ona ma wyraźny i odwieczny problem z liczbą kibiców. Pewna grupa ich jest, ale nieliczna. Gdyby to miało się wydarzyć w klubie z pokaźną bazą kibicowską, fani zareagowaliby od razu i podkreślili, że jeśli ktoś, od kogo zależy wszystko w ich klubie, chce odejść i zamknąć finansowanie, niech znajdzie zastępstwo, zapewni szansę na spokojną przyszłość. W tym przypadku jednak klub z Chałupnika nie ma odpowiedniej frekwencji, infrastruktury, w mediach społecznościowych trudno znaleźć zdecydowany głos kibiców Wieczystej.
Oczywiście Kwiecień w „Gazecie Krakowskiej” podkreślał, że żadnego spotkania z zawodnikami w szatni nie było (tam mieli rzekomo dowiedzieć się, że w nowym sezonie Wieczysta zagra w IV lidze bez względu na to, czy awansuje do Ekstraklasy, czy nie). Niezależnie jednak, czy klub ma stu widzów, czy dziesięć tysięcy, każdego trzeba szanować.
Kwiecień to biznesmen, ale z tego, co słyszę, jest inteligentnym człowiekiem i nie sądzę, by wybrał taką formę rozstania. Wszystko się oczywiście może zdarzyć, Wieczysta może np. nie awansować w tym sezonie do Ekstraklasy, a biznesmen powoli wycofywać się z finansowania klubu. Ale to powinno być wykonywane krok po kroku, a nie tak drastycznie, o czym plotkują media.
Wojciech KwiecieńWIKTOR FARYNA/400MM.PL/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Za to krakowska Wisła jest już o krok od Ekstraklasy. Cztery lata oczekiwania. Pewnie Biała Gwiazda już by miała zaklepany awans, gdyby nie doszło do bojkotu i decyzji o odwołaniu przyjazdu na mecz we Wrocławiu. Cały sezon z jednym trenerem, spokojna praca: to wszystko pozwoliło awansować — z czteroletnim poślizgiem — do elity. Runda wiosenna w wykonaniu Wisły nie należy do udanych, sporo straconych punktów, ale jesienią dominowała i zbudowała przewagę. Dlatego dziś może podchodzić z większym spokojem do ostatnich kolejek.
Czy drużyna poczuje przepaść między Ekstraklasą a jej zapleczem? Pewnie połowa składu zostanie wymieniona. W ostatnich latach niektóre zespoły doświadczyły, jak trudno odnaleźć się w elicie jako beniaminek. Przeskok ogromny. Miedź Legnica, Bruk-Bet Termalica Nieciecza, ŁKS Łódź? Znamy te przykłady. Korona Kielce z sezonu 2022/23? Po burzliwej rundzie jesiennej przy Ściegiennego wręcz wyczekiwano zimowego okna transferowego, żeby natychmiast wzmocnić zespół i ratować Ekstraklasę w Kielcach.
Dobrze, że Wisła wraca. Ma pokaźną bazę kibicowską, oddanych kibiców, świetną frekwencję. Przy Reymonta pragną powrotu. Wiadomo, że budżety się zmienią, wszystko trzeba mnożyć, ale medialnie klub odżyje oraz podniesie swoją wartość. To jest jasne i oczywiste.
Maciej Skorża zakończył pracę w Urawie Red Diamonds, z którą sięgnął po azjatycką Ligę Mistrzów. Miałem okazję z nim pracować. Jest to bardzo dobry, uznany szkoleniowiec, czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Polski (po dwa razy z Wisłą oraz Lechem Poznań).
Jeśli Skorża zechce podjąć pracę w polskim klubie, będzie rozchwytywany. Nie mam jednak pojęcia, jakie są jego priorytety: czy chce wrócić, czy dalej szkolić piłkarzy poza krajem. Skorża doskonale zna to nasze „polskie piekiełko”, pracował w wielu klubach. Triumf w Lidze Mistrzów na pewno zadziałał na jego wyobraźnię. Zasmakował czegoś więcej.