W czwartek, 7 maja, w poznańskim sądzie odbyła się jedna z ostatnich rozpraw w wielkim procesie o handel narkotykami. Akt oskarżenia z 2022 r. objął aż 37 osób, w tym kiboli poznańskiego Lecha. Na wrzesień zaplanowano wygłoszenie mów końcowych, potem zapadnie wyrok.

Kibole Lecha Poznań ścigani przez prokuraturę. Kulisy sprawy

Na ławie oskarżonych siedzi m.in. Mirosław O., ps. Olaf, uchodzący za jednego z liderów bojówki pseudokibiców Lecha Poznań. W przeszłości siedział już za kierowanie gangiem kiboli zajmującym się udziałem w tzw. ustawkach i handlem narkotykami. Teraz, w nowej sprawie, jest oskarżony o sprzedaż 60 kg marihuany wartej 1,2 mln zł. Miał ją sprzedać Pawłowi P., ps. „Poczwara”.

Narkotyki pod ogórkami. „Poczwara” idzie na współpracę

O „Poczwarze” zrobiło się głośno na początku 2021 r. Wówczas pod Poznaniem wpadł na przemycie z Hiszpanii do Polski 250 kg marihuany, ukrytej w transporcie ogórków. Niebawem, siedząc w areszcie, stwierdził, że nieprzypadkowo został złapany na gorącym uczynku. Uznał, że został wystawiony policji przez innego bywalca poznańskich trybun — Macieja D., ps. „Didi”, który ma odrębny proces za handel narkotykami. Który miał sterować całym narkotykowym procederem. Skoro „sprzedać” miałby go sam „Didi”, „Poczwara” uznał, że nie musi być lojalny wobec innych ludzi z poznańskiego półświatka.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Zaczął „sypać”. W pewnym momencie powiedział w poznańskiej prokuraturze, że gdy „Didi” nie był w stanie dostarczyć mu na czas narkotyków z hiszpańskich plantacji, jego zaopatrzeniowcem stawał się m.in. „Olaf”, jeden z liderów bojówki pseudokibiców Lecha Poznań. Od „Olafa” i jego kolegi „Miliarda” miał łącznie kupić 60 kg marihuany.

Prokuratura rozbija gang pseudokibiców Lecha Poznań

Gdy kilka lat temu poznańscy pseudokibice dowiedzieli się, że „Poczwara” się złamał, poszedł na współpracę i obciążył „Olafa” oraz jest chroniony przez policję, na trybunach poznańskiego stadionu zawisły wulgarne transparenty na jego temat. Pojawiły się także na innych stadionach w Polsce. Powstała także opisywana już w Onecie piosenka raperska, której autorzy grozili „Poczwarze” śmiercią, zachęcali go do popełnienia samobójstwa, bo przecież „sprzedał braci”. Autorzy piosenki grozili także jego żonie, że zostanie zgwałcona.

Jemu podetną gardło, żonę zgwałcą. Kibol Lecha „Poczwara” dostaje pogróżki

„Olaf” uważa, że padł ofiarą pomówień i zemsty

W kończącym się kilkuletnim procesie w poznańskim sądzie „Poczwara” sam jest jednym z oskarżonych. Jednak w nagrodę za współpracę z prokuraturą ma zostać potraktowany bardzo ulgowo. Ma skorzystać z dobrodziejstw art. 60 kodeksu karnego — zostanie tzw. sześćdziesiątką, czyli małym świadkiem koronnym. Jego obrońca uzgodnił z prokuraturą karę 5 lat więzienia w zawieszeniu na 10 lat. O wyroku zdecyduje sąd, zapewne już jesienią.

Lipiec 2022 r., jedna z pierwszych rozpraw w poznańskim Sądzie Okręgowym w sprawie dotyczącej kibiców Lecha Poznań. Rozprawom towarzyszyły wówczas specjalne środki ostrożności, zamykano ulice wokół sądu, kontrolowano wchodzących na jego teren. Powodem było m.in. zapewnienie bezpieczeństwa "Poczwarze" Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Lipiec 2022 r., jedna z pierwszych rozpraw w poznańskim Sądzie Okręgowym w sprawie dotyczącej kibiców Lecha Poznań. Rozprawom towarzyszyły wówczas specjalne środki ostrożności, zamykano ulice wokół sądu, kontrolowano wchodzących na jego teren. Powodem było m.in. zapewnienie bezpieczeństwa „Poczwarze”

Także los „Olafa” leży w rękach sądu. Lider bojówki liczy na uniewinnienie. Zapewnia podczas procesu, że został pomówiony przez „Poczwarę”.

— Uważamy, że nasz klient został niesłusznie oskarżony przez „Poczwarę”, a motywem była zemsta — mówi Onetowi adw. Rafał Kupsik, jeden z obrońców „Olafa”. — Gdy kilka lat temu „Poczwara” wyszedł z aresztu, szukał w Poznaniu kogoś, kto mu zapewni ochronę przed zemstą tych, których obciążył. Po taką ochronę zgłosił się do mojego klienta, ale „Olaf” zdecydowanie mu odmówił. I dopiero po tym zdarzeniu zaczął twierdzić, że kupował narkotyki także u mojego klienta — dodaje adwokat.

Tajemnicza strzelanina w Wielkopolsce. W tle narkotyki, napad i poznańskie gangi

Wiemy, że podczas pierwszych przesłuchań „Poczwara” faktycznie nie pogrążył „Olafa”, mimo że był o niego pytany. Dlaczego więc później zaczął go obciążać? „Poczwara” przekonywał śledczych, że początkowo bał się cokolwiek powiedzieć na „Olafa”, który wśród poznańskich pseudokibiców cieszył się olbrzymim autorytetem. Zaczął mówić, bo uznał, że może zaufać śledczym, że zadbają o jego bezpieczeństwo.

Pod koniec 2021 r. zarzuty „Olafowi” postawił poznański prokurator Jacek Szymanowski, specjalista od przestępczości zorganizowanej. Wówczas doprowadził także do jego tymczasowego aresztowania. W efekcie przez pewien czas „Olaf” przebywał w areszcie, obecnie odpowiada z tzw. wolnej stopy.

Nadzwyczajne środki ostrożności w Poznaniu. Kibole Lecha mają wielki proces

Prokurator: „Poczwara” jest wiarygodny

W rozmowie z Onetem prokurator Szymanowski podkreśla, że sprawa jest bardzo ciekawa, wielowątkowa, dotyczy różnych oskarżonych, a na współpracę z prokuraturą zdecydowały się także inne osoby.

Mirosław O., ps. Olaf, przekonuje, że jest niewinny i padł ofiarą pomówień "Poczwary"Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Mirosław O., ps. Olaf, przekonuje, że jest niewinny i padł ofiarą pomówień „Poczwary”

— Akt oskarżenia i trwający proces jest wynikiem kilku różnych postępowań, tego że na różnym etapie poszczególne osoby, po zatrzymaniu na gorącym uczynku, szły na współpracę. W wątku „Olafa” oskarżenie opiera się na wyjaśnieniach „Poczwary”. Uważam je za wiarygodne, dlatego podtrzymuję wszystko, co napisałem w akcie oskarżenia. Przy czym wyrok wyda sąd, który niezależnie oceni wszystkie zebrane dowody — mówi prokurator Jacek Szymanowski.

Nie zgadza się z sugestiami obrońców różnych oskarżonych, że „Poczwara” konfabuluje, bo nie potrafi wskazać, ile było kilogramów narkotyków w poszczególnych transportach albo ile transakcji zawarł z poszczególnymi odbiorcami.

— Nie ma niczego dziwnego w tym, że ktoś po latach nie pamięta, czy zawarł czternaście, czy może siedemnaście transakcji albo ile dokładnie ważyła dana dostawa narkotyków — zaznacza prokurator.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Kibole atakują prezydenta Nawrockiego. Poszło o jego weto

„Poczwara” nie jest jedyną osobą związaną z polskimi pseudokibicami, która np. w głośnych sprawach narkotykowych stawała się „małym świadkiem koronnym”. Temat „małych świadków koronnych” jest zresztą bardzo gorący. Stał się niedawno potężną kością niezgody między kibolami z różnych stron Polski a prezydentem Karolem Nawrockim.

W marcu 2026 r. sympatyzujący z ruchem kibicowskim Nawrocki, niegdyś sam bijący się w nielegalnej kibolskiej ustawce, zawetował plany rządu na ograniczenie możliwości przyznawania „skruszonym” przestępcom statusu „małego świadka koronnego”. Tym samym podpadł polskim kibolom, ale tylko niektórym. Bo tylko na części polskich stadionów zawisły transparenty uderzające w Nawrockiego i jego weto. W akcje nie włączyli się m.in. kibole Lechii Gdańsk, Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok.

— Liderzy bojówek tych klubów są bardzo prawicowi, propisowscy, a poza tym część z nich ma wyroki i liczy na ułaskawienia od Nawrockiego. My wywiesiliśmy u siebie transparenty nie dlatego, że boimy się „sześćdziesiątek”, ale dlatego, że są przyznawane ludziom, którzy chcąc chronić siebie, pomawiają często, kogo popadnie. Nawrocki zablokował liberalizację przepisów, mętnie potem tłumacząc, że proponowana ustawa miał zliberalizować także zapisy dotyczące ścigania pedofilów — taki punkt widzenia przedstawia nam kibol jednego z klubów piłkarskich występujących w Ekstraklasie.

Karol Nawrocki stracił przychylność kiboli. Szok w Kancelarii Prezydenta

„Miss listów gończych” także poszła na współpracę

„Mali świadkowie koronni” stali się prawdziwych postrachem ws. kiboli. Ich zeznania doprowadziły do zatrzymań w różnych śledztwach dotyczących przestępczości okołostadionowej, w tym do rozbicia gangu skupionego wokół Cracovii Kraków.

W kontekście Cracovii na współpracę ze śledczymi, w sprawie m.in. o handel narkotykami na wielką skalę, zdecydowali się m.in. „Pornos”, „Cygan” i co najciekawsze — także Magdalena K., zwana „miss listów gończych”. Atrakcyjną blondynkę kilka lat temu ścigała policja. Była partnerką „Zielonego”, jednego z liderów gangu skupionego wokół pseudokibiców Cracovii. Gdy on przebywał w areszcie w związku z kolejną sprawą, ona miała zarządzać narkotykowym biznesem. W końcu wpadła w ręce śledczych.

„Miss listów gończych”. Kim jest Magdalena K.?

— Szybko poszła na współpracę i wsypała m.in. swojego ówczesnego partnera „Zielonego” oraz inne bliskie jej i jemu osoby. Została małym świadkiem koronnym, dzięki czemu sama uniknęła długiej odsiadki. Taka jest właśnie najczęstsza motywacja tych podejrzanych, którzy decydują się zeznawać. Wiedząc, że mogą ich czekać długie lata za kratami, idą na współpracę z nami — mówi Onetowi jeden ze śledczych, który zajmował się przestępczością pseudokibiców z południa Polski.