Przez cztery lata 9 maja był dniem grozy w Ukrainie i buntowniczego militaryzmu w Rosji. Jednak dziś to się zmieniło. Kiedy cały świat przygląda się wydarzeniom na Placu Czerwonym, historia nie dotyczy już wyłącznie pokazów uzbrojenia — lub jego braku — ale rozmów telefonicznych i spotkań o dużej wadze, które umożliwiły to wydarzenie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W bezprecedensowym posunięciu prezydent Wołodymyr Zełenski formalnie zezwolił Rosji na zorganizowanie 9 maja parady z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie i wykluczył Plac Czerwony z ukraińskich planów ataków na czas trwania wydarzenia.

Dekret, który upokarza Kreml

Zgodnie z dekretem prezydenckim decyzja została podjęta „po wzięciu pod uwagę licznych próśb” i „ze względów humanitarnych” przedstawionych w negocjacjach ze stroną amerykańską w piątek. Zezwala ona na przeprowadzenie parady w Moskwie 9 maja 2026 r. i nakazuje, aby od godz. 10 czasu kijowskiego (godz. 9 czasu polskiego) Plac Czerwony został wyłączony z „planu użycia ukraińskiej broni”.

W dokumencie podano także dokładne współrzędne GPS Placu Czerwonego, co dowodzi, że Ukraina dysponuje precyzją i możliwościami, aby w każdej chwili uderzyć w serce Moskwy.

Gdy cztery lata temu wybuchła wojna, wydawało się niemal niemożliwe, by Kijów mógł zaatakować Moskwę. W rozporządzeniu przyznano, że Ukraina, choć ma już taką możliwość, nie zamierza tego robić.

Kulisy porozumienia: Trump, Miami i wymiana jeńców

Kijów wybiera dyplomację, by ratować życie ludzi w wojnie, której nie rozpoczął. Ile razy można było to powiedzieć o Rosji?

Zełenski wyraźnie stwierdził, że Plac Czerwony jest „mniej ważny” niż życie tysiąca ukraińskich więźniów, którzy mają wrócić do domów w ramach wymiany. Kijów zmienił tym samym narrację wojny z narracji obronnej na narrację warunkowego wsparcia.

Dekret stał się niezwykłym zwieńczeniem sagi o zawieszeniu broni wokół Dnia Zwycięstwa w Rosji — procesu, który rozpoczął się telefonem Putina do Trumpa z prośbą o zawieszenie broni, poprzez rozmowy wysokiej rangi Rustema Umerowa w Miami, a zakończył się formalnym zezwoleniem Zełenskiego na paradę.

Symbolika ta jest druzgocąca dla Kremla. Ustanawiając, za pośrednictwem USA, „strefę zakazu ataków” na okolice Placu Czerwonego, Ukraina jasno dała do zrozumienia, że ​​bezpieczeństwo parady zależy teraz od Kijowa.