Zbudował wielomiliardowy biznes. Mówi, co stawia pierwszym miejscu

Jak podkreśla, czekają nas w energetyce trudne czasy, a finansowe zadłużanie się Polski dodatkowo komplikuje sytuację. – Ale to będzie szło w inną stronę. Odnawialne źródła energii coraz bardziej pokrywają nasze zapotrzebowanie. Węgiel będzie istniał jako źródło na poziomie 10-15 proc. jako zapasowy, stabilny zasób – przewiduje biznesmen.

Jego zdaniem należy skończyć z dopłacaniem do nierentownego sektora i uciąć wszelkie hojne programy osłonowe.

W ocenie biznesmena skończy się społeczna akceptacja, by reszta rynku, w tym inne ciężko pracujące branże, składała się na sektor wygaszany i „trwale nierentowny”. – Brakuje nam dziś tylko dużych banków mocy, ostatniego ogniwa energetycznego. Chińczycy już je dostarczają. Myślę, że w drugiej połowie roku, postawimy w firmie pierwszy taki bank na kilka megawatów mocy. Jeśli to się sprawdzi, to firmy obudzą się, zobaczą, że mogą samemu produkować znacznie tańszy prąd – dodaje.

Jak zauważa Zbigniew Jakubas, powolne wygaszanie sektora wynika też z obaw rządzących przed protestami górników.

W czwartek 7 maja za akcje JSW płacono 29 złotych, o ponad 26 proc. więcej niż przed rokiem. Skok związany jest z kryzysem energetycznym na świecie po wybuchu wojny z Iranem, która wpłynęła przede wszystkim na podrożenie cen ropy, gazu, ale również węgla. W szczycie w marcu za akcję JSW płacono 35,3 zł, a dzienne obroty sięgały 68 mln zł.

Bartłomiej Chudy, dziennikarz i wydawca money.pl