Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.

Strażacy od wtorku (5 maja) walczyli z ogniem w Puszczy Solskiej w woj. lubelskim. Pożar szybko objął lasy. Susza i silne wiatry sprawiły, że ogień rozprzestrzeniał się dynamicznie na setki hektarów. Lasy Państwowe poinformowały, że objął ponad 500 hektarów.

Do akcji gaszenia zaangażowano setki strażaków i pracowników innych służb, a także śmigłowce i samoloty. W katastrofie Dromadera zginął 65-letni pilot.

Kaszankę na grilla zrób w ten sposób. Nawet wybredna teściowa poprosi o dokładkę

Choć pożar jest już opanowany, szkody dla przyrody będą znaczące. W ogniu nie stanął bowiem zwykły las gospodarczy, lecz w części również cenna Puszcza Solska. To obszar ochrony Natura 2000 i jedna z największych zwartych puszcz w Polsce, obejmująca cenne torfowiska, bory bagienne i siedliska rzadkich gatunków.

Bezpośredniej przyczyny pożaru jeszcze nie podano. Eksperci nie mają jednak złudzeń: bez względu na źródło pierwszego płomienia, skala pożaru nie byłaby tak duża, gdyby nie postępująca zmiana klimatu. I gdyby nie brak odpowiednich działań, które polską przyrodę przynajmniej częściowo przed nią ochronią.

Przerażenie na Roztoczu. "Kraj postawiony na nogi"

Przerażenie na Roztoczu. „Kraj postawiony na nogi”

Pożar w Puszczy Solskiej – niechlubna wizytówka

– Pożar na Lubelszczyźnie to w zasadzie wizytówka zarówno zmiany klimatu, jak i naszych polskich zaniedbań w gospodarowaniu wodą – mówi Wirtualnej Polsce dr Alicja Pawelec z WWF Polska, członkini Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Dr Pawelec wyjaśnia, że już od kilku lat każdy rok jest cieplejszy niż poprzedni, a susza w Polsce występuje w zasadzie permanentnie. – Dziś, na początku maja, 74 proc. rzek ma niski stan wód, a temperatura powietrza od kilku dni to ponad 27 stopni. To są charakterystyczne warunki lata, a nie początku wiosny – tłumaczy ekspertka.

Jak odnotowuje Greenpeace, w Polsce od początku roku wybuchło ponad 3300 pożarów. Większość z nich szybko udało się opanować, jednak przykład Puszczy Solskiej pokazuje, że sytuacja jest dramatyczna.

– Polska wysycha. Widzimy to już nie tylko w statystykach i ostrzeżeniach klimatologów. To się dzieje na naszych oczach. Osiem z ostatnich dwunastu miesięcy było suchych lub skrajnie suchych. Ponad 70 proc. rzek ma obecnie niskie stany wody, a mapa zagrożenia pożarowego świeci na czerwono – komentuje Aleksandra Wiktor, koordynatorka kampanii przyrodniczej w Greenpeace Polska.

Są wyniki sekcji zwłok pilota samolotu gaśniczego. Prezes MZL zabiera głos ws. wypadku

Są wyniki sekcji zwłok pilota samolotu gaśniczego. Prezes MZL zabiera głos ws. wypadku

Ale jak to: pożar po „takiej” zimie?

Skutkami postępującej zmiany klimatu, które już dziś występują w Polsce, są m.in. wyższe temperatury i zmiana rozkładu opadów. Jak tłumaczy prof. Zbigniew Karaczun z SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej, konsekwencją jest większe parowanie wody i szybsza utrata wilgoci przez glebę.

– Susza i brak wilgoci w glebie powodują, że wysychają również rośliny, tworząc idealne warunki dla rozprzestrzeniania się ognia. Wystarczy wtedy dosłownie jedna iskra, aby rozpoczął się wielki pożar. Zagrożenie to dotyczy nie tylko lasów, ale także łąk, a nawet, co pokazał w zeszłym roku wielki pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym, terenów podmokłych, bagien i torfowisk – mówi prof. Karaczun dla Wirtualnej Polski.

Teoretycznie mogłoby się wydawać, że po względnie zimnej i śnieżnej zimie problemów z suszą tak wczesną wiosną nie będzie. Kluczem jest tu jednak słowo „względnie” – tak naprawdę ostatnia zima wcale nie była tak śnieżna. Po prostu wydawała się dość śnieżna w porównaniu z ostatnimi zimami, które śniegu miały zdecydowanie mniej.

– Poprzednia zima, mimo że doświadczyliśmy śniegu, niewiele wniosła. Tego śniegu było za mało, leżał za krótko, a temperatury przez znaczną część zimy były za wysokie. A to właśnie topniejący powoli, wiele miesięcy śnieg jest głównym źródłem zasilania naszych rzek i gruntów w wodę – tłumaczy dr Pawelec.

Newralgiczne miejsce koło Józefowa. Cel: utrzymać ogień z dala od miasta

Newralgiczne miejsce koło Józefowa. Cel: utrzymać ogień z dala od miasta

Polskie zaniedbania, czyli rowy jak po Księżyc

Eksperci podkreślają przy tym, że postępująca zmiana klimatu to tylko jedna z przyczyn tego stanu rzeczy. Dr Pawelec zwraca uwagę, że w Polsce wciąż prowadzimy gospodarkę wodną nastawioną na pozbywanie się wody, a nie na jej magazynowanie.

– Na 150 tys. km rzek w naszym kraju mamy 250 tys. km rowów melioracyjnych – to prawie tyle, co odległość Ziemi od Księżyca! Jeśli popatrzymy sobie na mapy zagrożenia suszowego Wód Polskich i zestawimy to z mapami tzw. prac utrzymaniowych na rzekach, zobaczymy, że największe zagrożenie suszą jest dokładnie tam, gdzie nadal prowadzimy prace utrzymaniowe – zauważa przedstawicielka Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Uwagę na nadmiar rowów melioracyjnych zwraca też Wiktor. – Musimy je pilnie zakopywać oraz jak najwięcej wilgoci gromadzić w całej przyrodzie. Rząd powinien objąć ochroną i odtwarzać naturalne rezerwuary wody – mokradła, bagna i torfowiska. To jest ostatni dzwonek na to, aby decydenci w końcu przestali zaklinać rzeczywistość i zaczęli działać – twierdzi ekspertka Greenpeace.

Problemu nie rozwiązują też mające gromadzić wodę sztuczne zbiorniki retencyjne. Jak odnotowuje dr Pawelec, choć często istnieją już od 50 lat, to obszary je posiadające nadal są skrajnie zagrożone suszą.

Wielka siła żywiołu. Wójt nagrał, co stało się z lasem po pożarze

Wielka siła żywiołu. Wójt nagrał, co stało się z lasem po pożarze

– Nasz problem jest taki, że nie wyciągamy wniosków z naszych działań, nie robimy analiz, czy one są skuteczne. Zamiast tego traktujemy wodę jako pewnik, prowadząc te same działania, które od 50 lat nadal nie przyniosły nam żadnych pozytywnych skutków – martwi się ekspertka.

Człowiek w zagrożeniu

Choć pożar w lasach biłgorajskich nie zagroził bezpośrednio mieszkańcom, wzrost ryzyka wybuchu wielkoprzestrzennego pożaru zwiększa również zagrożenia dla człowieka. I chodzi nie tylko o straty materialne w infrastrukturze, lecz również o zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi.

– To także zagrożenie dla osób uczestniczących w akcji ratunkowej, co tragicznie pokazała śmierć pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej – przestrzega prof. Karaczun.