W Polsce radzieccy żołnierze postrzegani są jako ciemiężcy. W Rosji Polacy przedstawiani są jako odwieczni wrogowie.
To spór, w którym przewijają się pojęcia takie jak pamięć, trauma historyczna oraz patriotyzm. Reporterzy serwisu The Moscow Times podczas niedawnej podróży do Polski zapytali ekspertów o ten konflikt — i dowiedzieli się, jak ogromne ma znaczenie.
— Historia jest bardzo ważna w szeroko pojętej polskiej kulturze — powiedział Floris van Berckel Smit, ekspert w dziedzinie historii stosowanej, który prowadził badania terenowe w Polsce. „Jest ona głęboko zakorzeniona w społeczeństwie, dlatego polscy politycy muszą brać pod uwagę te historyczne nastroje”.
Jednym z bardziej widocznych przykładów tych nastrojów jest likwidacja pomników Armii Czerwonej w Polsce. Proces ten rozpoczął się w latach 90., w początkowym okresie odchodzenia kraju od komunizmu, kiedy zmieniano również radzieckie nazwy ulic. 10 lat temu uchwalono ustawę o dekomunizacji przestrzeni publicznej, która uregulowała proces usuwania obiektów publicznych promujących „system totalitarny”.
Następnie Rosja zaatakowała Ukrainę, co ożywiło wysiłki w przestrzeni publicznej. Od 2022 r. Polska zdemontowała ponad 40 pomników z czasów radzieckich.
Sondaż przeprowadzony wkrótce po rozpoczęciu inwazji wykazał, że 97 proc. Polaków ma nieprzychylną opinię o Rosji.
— W naszej pamięci w Polsce, w naszych działaniach, skupiamy się na historii XX w. — mówi Piotr Długołęcki, historyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM), w wywiadzie udzielonym w siedzibie PISM w centrum Warszawy.
Jak powiedział, od ponad wieku stosunki Polski z Rosją należą do najważniejszych i najbardziej wrażliwych — obok relacji z Niemcami i narodem żydowskim.
— Te obszary historii budzą w Polsce emocje i są bardzo ważne dla Polaków, dla Polski jako kraju, dla naszego społeczeństwa oraz naszego narodu — mówi.
Relacje Polski z Rosją nie zawsze były toksyczne. Długołęcki przypomina, że przed inwazją na Ukrainę polscy i rosyjscy historycy utrzymywali bliskie kontakty. Chociaż interpretacje historii znacznie się różniły, to przynajmniej prowadzono dialog. Jako przykład wskazał na sąsiednie pomieszczenie — dużą salę konferencyjną, w której PISM gościł rosyjskich naukowców.
Pytany, czy wyobraża sobie, że coś takiego mogłoby się powtórzyć, Długołęcki jest ostrożny. — Po zakończeniu wojny, w przyszłości, będzie można zrobić coś nowego — mówi. „Ale w tej chwili raczej nie sądzę”.
„W rosyjskim dyskursie publicznym Polska od kilku dziesięcioleci jest jednym z największych wrogów”
Rosja zinterpretowała ponowną analizę historii w Polsce i krajach bałtyckich jako atak na swoją reputację wyzwoliciela Europy, co stanowi głębokie źródło narodowej dumy. Raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji opublikowany w zeszłym roku potępił niszczenie pomników i stwierdził, że Polska szerzy mit o „podwójnej okupacji” przez nazistowskie Niemcy i Związek Radziecki.
Rosja już wcześniej umieściła europejskich przywódców na listach osób poszukiwanych za rzekome profanowanie pomników. Jednocześnie w ostatnich latach władze rosyjskie podjęły działania mające na celu usunięcie polskich pomników oraz umniejszenie roli Związku Radzieckiego w popełnianiu zbrodni na Polakach.
W jednym z ostatnich przypadków, uznanym w Polsce za szczególnie rażący, urzędnicy w Rosji zorganizowali wystawę poświęconą „polskiej rusofobii” w kompleksie pamięci ofiar zbrodni katyńskiej w obwodzie smoleńskim.
Masakra, w której w 1940 r. Sowieci zamordowali 22 tys. Polaków, jest dla Polaków jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń wojny. W bardzo symbolicznym geście Duma Państwowa Rosji oficjalnie uznała w 2010 r., że rozkaz wydał osobiście Józef Stalin.
Według Siergieja Miedwiediewa, historyka i profesora Uniwersytetu Karola w Pradze, cel tak bezczelnie wrogiego posunięcia, jakim jest wystawa w Katyniu, jest wielowymiarowy.
Z jednej strony pozwala to Rosji propagować pogląd na II wojnę światową, zgodnie z którym „Rosja była jedyną ofiarą, a połączone siły Europy, w tym Polski, doprowadziły do tej wojny”, a także „wybielać zbrodnie” tajnej policji Związku Radzieckiego. Takie działania mają również mobilizować wyborców w Rosji, podburzając ich przeciwko Polakom. — Walka Putina to walka o historię, o umysły, o interpretację historii — mówi Miedwiediew.
— W rosyjskim dyskursie publicznym Polska od kilku dziesięcioleci jest jednym z największych wrogów — dodaje. „A ta wystawa po raz kolejny to podkreśla”.
Bartłomiej Gajos, historyk i ekspert do spraw stosunków polsko-rosyjskich, przedstawia jeszcze surowszą ocenę, nazywając działania Rosji „psychologicznym przygotowaniem społeczeństwa rosyjskiego na wypadek wojny z Polską”.
— Patrzę na to bardziej z perspektywy bezpieczeństwa niż ściśle historycznej — mówi Gajos w rozmowie z The Moscow Times. „Uważam, że historia w sferze publicznej — a nie jako dyscyplina akademicka — jest bardzo potężnym narzędziem wywierania wpływu, mówiącym ludziom, kim są i jak powinni się zachowywać w określonych okolicznościach”.
Ten tok myślenia odzwierciedla rosnące obawy Polaków przed atakiem ze strony Rosji. Wojna w Ukrainie, fala aktów sabotażu oraz szokujący incydent z jesieni ubiegłego roku, kiedy `rosyjskie drony wkroczyły w polską przestrzeń powietrzną, sprawiły, że wiele osób uważa ten scenariusz za realną możliwość.
„Istnieją różne punkty widzenia w tej sprawie”
Stojąc w grudniu ubiegłego roku w parku w Maszewie na północy Polski, Karol Polejowski, zastępca dyrektora Instytutu Pamięci Narodowej, powiedział, że „w wolnej Polsce nie ma miejsca na obiekty radzieckie”. Następnie koparka przewróciła stary filar na ziemię. Był to pomnik wzniesiony w 1947 r. dla uczczenia wyzwolenia miasta przez Armię Czerwoną.
„Sowietom, obiektom propagandy, Rosjanom, którzy wierzą, że te ziemie w jakiś sposób należą do ich strefy wpływów, mówimy »nie«” — powiedział Polejowski.
IPN przewodzi działaniom dekomunizacyjnym. Organizacja odmówiła udostępnienia swoich ekspertów do wywiadu lub udzielenia odpowiedzi na pytania do tego artykułu. Jeśli chodzi o Rosję, ma jasną politykę: pomniki radzieckie muszą zostać zniszczone.
Chociaż większość Polaków podziela ten ogólny nastrój, nie wszyscy zgadzają się z tym bezkompromisowym podejściem.
— W Polsce toczyły się debaty, że powinniśmy prezentować [pomniki], niezależnie od przeszłości, niezależnie od wartości, które niosą — mówi Gajos. „Istnieją różne punkty widzenia w tej sprawie.”
Pomnik w Rzeszowie jest tego dobrym przykładem. IPN chce go zburzyć, ale — jak podają lokalne media — władze miasta planują po prostu usunąć go z przestrzeni publicznej, zachowując niektóre jego elementy w innym miejscu.
Niedawno, po latach sporów, IPN i miasto wydawały się znaleźć w impasie. W lutym IPN opublikował obszerne oświadczenie przedstawiające swoje stanowisko.
„Umieszczenie jego [pomnika] elementów na cmentarzu wojennym utrzymywanym przez państwo polskie byłoby sprzeczne z ideą dekomunizacji, ponieważ uczyniłoby je nienaruszalnymi na mocy prawa” — stwierdził IPN.
Niektórzy twierdzą, że istnieją lepsze rozwiązania pozwalające upamiętnić przeszłość bez jej gloryfikowania. Na przykład na Litwie wiele pomników radzieckich, które niegdyś dominowały w przestrzeni publicznej, zgromadzono w jednym miejscu — w ogrodzie rzeźb.
Gajos powiedział, że jest to model, który bardziej mu odpowiada. — Usunąłbym je [pomniki] z przestrzeni publicznej, ale nie zniszczyłbym ich — mówi. „To część historii”.