Samuel Schumacher: Żadnych czołgów, prawie żadnych gości, za to mnóstwo systemów obrony powietrznej. Władimir Putin ograniczył Paradę Zwycięstwa do absolutnego minimum. Co nam to mówi?

Gulnaz Partschefeld: Putin się boi. Nawet jeśli nad Placem Czerwonym nie pojawił się ani jeden ukraiński dron, świat zobaczył, jak desperacko próbował wymusić zawieszenie broni na dzień parady. W obawie przed wrażeniem, jakie wywoła jego okrojona uroczystość, ponownie odwołał zaproszenia dla międzynarodowej prasy.

Dlaczego Putin nie oszczędził sobie upokorzenia i po prostu nie odwołał parady?

Putin potrzebuje tych obchodów, aby pokazać siłę elicie, armii i społeczeństwu. Odwołanie parady byłoby największą porażką Rosji od początku wojny.

Kiedy jako uczennica sama brałam udział w tych paradach, atmosferę kształtowały poruszające opowieści weteranów. Konsensus był jednoznaczny — wojna nie może się nigdy powtórzyć. Putin przeinterpretował tę kulturę pamięci pod hasłem „możemy to powtórzyć” — z wyraźnym odniesieniem do marszu aż na Berlin.

Co stałoby się z Putinem, jeśli Ukraina zaatakowałaby jego paradę pomimo wszystkich środków bezpieczeństwa?

Wtedy musiałby jak najszybciej opuścić Plac Czerwony. Byłby to ostateczny znak słabości. Jako prezydent przedstawiał się jako silny mężczyzna, z nagim torsem, jeździł konno, łowił duże ryby, grał w hokeja

Świadomie kultywował wizerunek głowy państwa, której nikt nie zastraszy. A teraz musiałby uciekać przed ukraińskimi dronami? Oznaczałoby to, że stał się niezwykle bezbronny.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jak obecnie wygląda jego popularność w Rosji?

Wizerunek Putina ucierpiał, również dlatego, że w celu ochrony swojej parady sprowadził do Moskwy systemy obrony powietrznej z połowy Rosji, pozbawiając tym samym ochrony znaczne obszary kraju. Rosja niszczy własną strukturę obronną, aby chronić krótką ceremonię. Putin rozgniewał tym wielu Rosjan.”Liczby są ekstremalne”

Czy Putin zdaje sobie sprawę, jak bardzo jest osłabiony? A może wierzy we własną propagandę?

W przypadku Putina widać tę utratę poczucia rzeczywistości, typową dla dyktatorów w końcowej fazie ich rządów. Z jednej strony wie, jak niebezpieczna jest sytuacja. W przeciwnym razie nie wycofałby się do swoich bunkrów, nie monitorowałby swoich kucharzy i strażników za pomocą kamer.

Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że zawsze udawało mu się wyjść z trudnych sytuacji. Być może tym razem też się uda.

Krytyka Putina staje się coraz głośniejsza. Czy to dla niego niebezpieczne?

Wielu krytyków w Rosji nie zwraca się przeciwko Putinowi, ale przeciwko systemowi. Ten schemat znamy już z czasów Stalina, kiedy obywatele ZSRR pisali listy do rzekomo życzliwego „dobrego cara”, aby zwrócić mu uwagę na nieprawidłowości, o których — rzekomo — nie wiedział.

We wrześniu w Rosji odbędą się wybory parlamentarne. Mogę sobie wyobrazić, że do tego czasu Putin będzie mówił podczas wystąpień, że dzięki krytyce ze strony społeczeństwa zdał sobie sprawę z problemów. Następnie zwolni kilku ministrów i politycznie może nawet skorzystać na krytyce.

Mimo to musi mierzyć się z niebezpieczeństwem. Europejskie służby wywiadowcze zakładają, że zbliża się próba zamachu stanu.

Może to być również kampania dezinformacyjna Zachodu, mająca na celu zasianie niepewności w Moskwie. Uważam jednak za bardzo prawdopodobne, że ktoś przynajmniej spróbuje dokonać zamachu stanu.

Rosyjskie elity nie popierają wszystkich działań Putina. Jeśli zobaczą, że Putin słabnie i nie może już zapewnić im korzyści, stanie się dla nich bezużyteczny. Nie jest zaskakujące, że Putin teraz się izoluje. Ostrożność zawsze była jego credo. Zaczerpnął od Dzierżyńskiego maksymę: „Ufaj, ale sprawdzaj”.

Co obecnie najbardziej martwi ludzi w Rosji?

Przede wszystkim sytuacja gospodarcza. Rosyjskie gospodarstwa domowe muszą już średnio wydawać 40 proc. swoich dochodów na żywność. Ostatnio sytuacja była tak krytyczna podczas kryzysu w 2008 r.

Ponadto odcięcie dostępu do internetu nie tylko wywołuje irytację, zwłaszcza wśród młodych ludzi, ale także szkodzi wszystkim firmom, które są uzależnione od handlu internetowego i obecnie upadają.

Ukraina twierdzi, że Putin odciął internet, aby stłumić protesty przeciwko zbliżającej się masowej mobilizacji.

Nie ogłosi masowej mobilizacji przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi.

Czy może czekać tak długo? Codziennie traci na Ukrainie ponad tysiąc żołnierzy.

Liczby są ekstremalne. Jednak społeczeństwo rosyjskie wydaje się nadal znosić te straty. Rodziny poległych otrzymują wysokie odszkodowania. Ponadto reżim nadal rekrutuje prawie wyłącznie z odległych regionów w głębi kraju. Mieszkańcy dużych miast, którzy byliby najbardziej skłonni do protestów politycznych, jak dotąd zostali oszczędzeni.

Ukraina coraz skuteczniej atakuje dronami i pociskami manewrującymi cele w głębi Federacji Rosyjskiej. W Rosji nikt już nie może czuć się bezpieczny.

To prawda. Obraz „specjalnej operacji wojskowej” [tak Rosja nazywa inwazję] daleko w Ukrainie, która nie ma nic wspólnego z ich własnym krajem, zaczyna się chwiać. Kreml udaje, że nadal ma wszystko pod kontrolą, a jednocześnie przekazuje, że toczy egzystencjalną walkę z „terrorystami”, którzy teraz atakują Rosję.

Wielu blogerów wojskowych w Rosji głośno zastanawia się, czy naprawdę warto poświęcić wszystko dla kilku nowych ukraińskich terytoriów, skoro jednocześnie niszczone są rozległe obszary rosyjskiego zaplecza. Postrzegają to jako niekorzystną wymianę terytorialną.

Wyniki sondaży Putina spadły do historycznie niskiego dla niego poziomu 73 proc. Czy jest to dla niego niebezpieczne?

Dopóki co najmniej 60 proc. społeczeństwa oficjalnie go popiera, nie ma zagrożenia. Od tego momentu rosyjska elita zacznie się zastanawiać, czy ten człowiek nadal może zagwarantować stabilność, której potrzebuje do prowadzenia swoich interesów. Nie sądzę jednak, aby doszło do takiej sytuacji.

Czyli dla Putina nadal nie ma powodu do prawdziwego niepokoju?

Jest. Chciałby, aby ludzie dobrowolnie, czyli z powodów ideologicznych, podążali za jego projektem nowego, wielkiego Imperium Rosyjskiego. Zamiast tego musi przyznać, że swoje cele, jeśli w ogóle, może osiągnąć jedynie poprzez ogromną presję na społeczeństwo.

Ciekawie byłoby zobaczyć, ilu młodych mężczyzn poszłoby na front, gdyby nie otrzymywali za to tak dużego wynagrodzenia lub nie mogliby w ten sposób zapewnić swoim dzieciom korzyści w poszukiwaniu miejsca na studiach. Myślę, że nie byłoby ich zbyt wielu.

Podsumujmy to wszystko: kryzys gospodarczy, zagrożenie ze strony dronów, problemy wizerunkowe. Czy Putin wkrótce będzie zmuszony do podjęcia poważnych negocjacji z Ukrainą w sprawie zakończenia wojny?

Wymagałoby to trzech różnych czynników — wszystkich jednocześnie. Presji ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, kryzysu gospodarczego, który mocno dotknie społeczeństwo, oraz elity, która z obawy przed stratami zmusi go do zmiany kursu. Jeśli te trzy czynniki się zbiegną, i tylko wtedy, Putin będzie musiał zakończyć wojnę.