Napędzany nową wiarą w odporność Ukrainy, która przetrwała kolejny, wyjątkowo trudny zimowy okres, i zniecierpliwiony tym, co uważa za brak odwagi u sojuszników swojego kraju, Wołodymyr Zełenski zaczął działać bez oglądania się na konsekwencje w kontaktach z Europą.
I to wywołuje irytację.
W zeszłym miesiącu kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, publicznie zganił Zełenskiego za jego uporczywe żądania, by Ukraina została szybko przyjęta do Unii Europejskiej, określając zaproponowany przez ukraińskiego przywódcę szybki termin akcesji jako nierealny. — Zełenski miał pomysł, by Ukraina wstąpiła do UE 1 stycznia 2027 r. To się nie uda. Nawet 1 stycznia 2028 r. nie jest realny — powiedział niemiecki przywódca.
Merz uzależnił też członkostwo od zakończenia wojny, stwierdzając, że przystąpienie nie będzie możliwe, dopóki trwa konflikt. Ku irytacji Kijowa zasugerował również, że droga do członkostwa w UE prawdopodobnie będzie wiązała się z koniecznością ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji — co odbiega od obowiązującego w Europie przekonania, że sojusznicy nie powinni narzucać Ukrainie warunków pokoju.
— Relacje są w tej chwili napięte i prawdopodobnie są na najniższym poziomie od początku wojny między Kijowem a Brukselą — mówi nam były wysoki rangą ukraiński urzędnik.
Podczas nieformalnego szczytu UE na Cyprze w kwietniu Zełenski miał zostać upomniany przez innych europejskich przywódców z powodu swoich oczekiwań wobec członkostwa w UE i odrzucenia stopniowego, rozłożonego na lata procesu akcesji, podczas gdy Ukraina ma wdrożyć wymagane reformy i na poważnie zająć się walką z korupcją. Zdaniem Zełenskiego stopniowe, symboliczne członkostwo to za mało. Ukraina „zasługuje na pełne członkostwo w Unii Europejskiej — i to szybko” — mówił ostatnio dziennikarzom w Kijowie.
Natarczywe żądania Zełenskiego nieraz sprawiały mu już kłopoty — nie tylko w kontaktach z prezydentem USA Donaldem Trumpem, ale również z przywódcami nastawionymi do Ukrainy bardzo życzliwie. W 2022 r. poprzednik Trumpa, Joe Biden, podobno stracił cierpliwość do ukraińskiego prezydenta, gdy ten domagał się jeszcze większej pomocy, tuż po tym jak Biden poinformował go o zatwierdzeniu dodatkowego miliarda dolarów wsparcia wojskowego.
— Zełenski, a nie tylko on, lecz także wielu innych Ukraińców, naprawdę wierzy, że walczą nie tylko za Ukrainę, ale za całą Europę i Zachód. Dlatego nie muszą być nikomu wdzięczni, nie muszą dziękować ani ograniczać swoich próśb — mówi specjalista ds. polityki zagranicznej Partii Republikańskiej, który doradzał wcześniej Kijowowi. — On naprawdę uważa, że Europa ma wobec Ukrainy dług. To rzutuje na jego sposób myślenia i retorykę. Ale nie bierze pod uwagę, że nie wszyscy Europejczycy widzą to tak samo.
To nastawienie, zdaniem niektórych, prowadzi Zełenskiego do przeszacowania własnych możliwości i zbytniej pewności siebie w relacjach z europejskimi sojusznikami. Jego ostra retoryka grozi zrażeniem tych partnerów, na których Ukraina polega finansowo — w zeszłym miesiącu UE zatwierdziła dla niej pożyczkę w wysokości 90 mld euro — a także w kwestii dostaw broni i wsparcia dyplomatycznego.
Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos w lutym Zełenski zaskoczył europejskich przywódców, ostro ich krytykując za niedostateczną pomoc wobec Ukrainy, jak i za zaniedbywanie własnych spraw obronnych. — Europa uwielbia rozmawiać o przyszłości, ale unika działania tu i teraz — powiedział.
Po poprzedniej ostrej krytyce europejskich liderów ze strony Trumpa, reprymenda Zełenskiego wprawiła wielu słuchaczy w osłupienie — i irytację. — To było naprawdę zaskakujące — przyznaje Natia Seskuria, analityczka Royal United Services Institute, londyńskiego think tanku. — Zełenski jest naprawdę niezadowolony ze sposobu, w jaki Europejczycy organizują wsparcie.
Być może tak, ale po przetrwaniu kolejnej surowej zimy, prawdopodobnie najcięższej od początku wojny, pewność Zełenskiego co do zdolności Ukrainy do trwania w konflikcie gwałtownie rośnie, co czyni go jeszcze bardziej zdeterminowanym, by postawić na swoim wobec sojuszników i wpływa na jego retorykę.
Tę pewność siebie wzmacniają też ukraińskie postępy na drodze do samowystarczalności w sektorze obronnym. Kraj już teraz produkuje prawie połowę potrzebnego uzbrojenia — w tym drony, amunicję i pojazdy opancerzone. Ukraina przygotowuje się też do eksportu dronów, mając podpisane umowy na eksport zbrojeniowy z Arabią Saudyjską, Katarem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, co potencjalnie daje jej większe możliwości finansowania szybkiej produkcji i rozbudowy własnego przemysłu obronnego. Odporność Ukrainy sprawia, że nie musi już aż tak bardzo polegać na innych.
— Jeśli chodzi o Amerykanów, Zełenski jest już prawie gotów umyć od nich ręce — mówi były doradca Zełenskiego. — Dopóki sprzedają Patrioty Niemcom, a ci przekazują je nam, jest w porządku. Ale w relacjach z Europejczykami narasta frustracja, bo walczymy za Europę, robimy to dla Europejczyków i żeby być częścią Europy, a oni wciąż nie potrafią się zorganizować.