Sensacyjne jest to, że z atakiem ruszyła Telewizja Republika i związana z nią „Gazeta Polska”. W praktyce decyzję taką podjęli szefowie Republiki Tomasz Sakiewicz i Michał Rachoń, dotychczas bezkrytycznie usługujący Nawrockiemu. Ale twórcy „Stanu Wyjątkowego” wiedzą, że — cytując klasyka — inni szatani są tam czynni. A właściwie jeden — wyrzucony niedawno z BBN Sławomir Cenckiewicz.Cenckiewicz jest ważny dla Republiki, bo ma finansowe interesy z jej bossami Mówiąc szczerze, sądziliśmy, że miłość między Telewizją Republika a Karolem Nawrockim to w świecie skomplikowanych relacji na prawicy jedyny pewnik. Pal licho, że Republika czasami flirtuje z Konfederacją. Nieważne, że prezydentowi też zdarzają się skoki w bok — a jego relacje z Kanałem Zero to właściwie trwały romans. Wydawało się, że wspólny interes polityczny i finansowy połączył komendantów Republiki Tomasza Sakiewicza i Michała Rachonia z prezydentem w trwały trójkąt może bez szczególnej miłości, ale za to z głębokiego rozsądku.
Sławomir Cenckiewicz i Michał Rachoń na premierze książki „Agentura” autorstwa Cenckiewicza, 24 maja 2022 r.Tomasz Gzell / PAP
A tu taki cios. Wystarczyło, że pan Karol wyrzucił na zbity pysk — choć przy zachowaniu dworskiej etykiety — Cenckiewicza i się zaczęło. Cenckiewicz jest ważny dla Republiki, choćby dlatego, że ma finansowe interesy z jej bossami. A więc ta dymisja nie mogła Nawrockiemu ujść płazem — Republika wymierzyła mu i jego ministrom parę widowiskowych ciosów. Nawrockiemu wydaje się, że może wszystko — co swoją drogą coraz bardziej irytuje Jarosława Kaczyńskiego. Właśnie dostał ostrzeżenie, że wszystkiego nie może.
Operacja ruszyła tuż przed powołaniem przez Nawrockiego na szefa BBN. Ileż razy to widzieliśmy — najpierw Grodeckiego obsmarował kontrolowany przez Sakiewicza, niszowy serwis Niezależna.pl, a potem jego doniesienia szeroko rozpropagowała Republika, radośnie przejmując dowodzenie w tym natarciu. Zaprawdę, widzieliśmy to wiele razy, tyle że zawsze był to atak na Tuska lub Platformę, albo na ich koalicjantów. Nigdy na PiS, Kaczyńskiego i — zgrozo! — Nawrockiego.
Jarosław Kaczyński i prezydent Karol Nawrocki podczas Apelu Pamięci przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, 10 kwietnia 2026 r.Supernak Paweł / PAP
To był dość tępy szantaż — prezydent po takich tekstach nie mógł się cofnąć
Tym razem nastąpił przełom — oberwał Grodecki, a zatem Nawrocki.
Panie i Panowie, to wiekopomna chwila! Zaczynamy cytować Niezależną. Najpierw kuszący tytuł: „Stał za aferą, którą wykorzystał Tusk do walki z PiS, chciał mieszkań dla migrantów.”
A teraz danie główne. „Nazwisko Grodeckiego pojawia się w wystąpieniu pokontrolnym Najwyższej Izby Kontroli w sprawie nadzoru Ministra Spraw Zagranicznych nad działalnością konsularną. Okazuje się bowiem, że to Bartosz Grodecki był autorem zmian w prawie, które później Donald Tusk i ekipa obecnej koalicji 13 grudnia wykorzystywała do ataków na Prawo i Sprawiedliwość, informując o rzekomej »aferze wizowej«. Z raportu NIK wynika, że w dniu 30 stycznia 2020 r. Bartosz Grodecki ustanowił i przekazał konsulom RP do stosowania kontrowersyjne zalecenia dotyczące uproszczonej procedury wizowej wobec cudzoziemców mających podjąć pracę przy realizacji inwestycji Polimery Police”.
Karol Nawrocki i Donald Tusk podczas posiedzenia Rady Gabinetowej, 27 sierpnia 2025 r.Albert Zawada / PAP
Chodzi o inwestycję chemiczną z czasów rządów PiS. To jedna z największych i najbardziej kosztownych inwestycji przemysłowych w Polsce po 1989 r. Właśnie ruszyło śledztwo, które dotyczy podejrzenia „wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach”, jednym słowem przekrętu przy realizacji projektu, który miał stać się symbolem potęgi Grupy Azoty. Finalnie inwestycja okazała się klapą i ma trafić do Orlenu za niewiele ponad 1 mld zł. To kwota prawie siedmiokrotnie niższa od poniesionych przy inwestycji nakładów Grupy Azoty sięgających ok. 7 mld zł. Rzecz jasna, Sakiewicz z Rachoniem nie atakują Grodeckiego za nieudolną gigantomanię biznesową PiS. Oskarżają go o to, że jest umoczony w „aferę wizową”, której rzecz jasna nie było, ale przyczyniła się do utraty władzy przez PiS.
Tomasz Sakiewicz i Michał Rachoń na CPAC Polska 2025 w Centrum Kongresowo-Wystawienniczym w Jasionce, 27 maja 2025 r,.Darek Delmanowicz / PAP
Czytajmy dalej panów S&R. „W 2020 r. pod nadzorem Bartosza Grodeckiego, który był wówczas wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji, powstały kontrowersyjne dokumenty. Jednym z nich była »Polityka migracyjna Polski — kierunki działań 2021-2022«. Dokument nie tylko kierował Polskę na brukselski kurs migracyjny, ale informował nawet o… dostępie migrantów do mieszkań. »Poprawie dostępności do mieszkań dla imigrantów i reemigrantów sprzyjać będzie wprowadzenie do prawodawstwa instytucji społecznych agencji najmu, pozyskujących mieszkania na rynku najmu w celu ich wynajmowania osobom spełniającym kryteria społeczne określane przez gminę (np. preferencje dla osób powracających z emigracji) z możliwością dopłaty do czynszów. Konieczna jest analiza wprowadzanych w tym obszarze zmian i ich skutków« — czytamy w jednym z zapisów dokumentu ostatecznie odrzuconego przez ówczesny rząd.” Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ostatni pocisk dotyczył SAFE. „Od lutego 2026 r. Bartosz Grodecki był doradcą zarządu w gdyńskiej spółce RADMOR, wchodzącej w skład grupy zbrojeniowej WB będącej jednym z potencjalnych beneficjentów unijnej pożyczki SAFE. A przypomnijmy, że ustawę o SAFE prezydent Nawrocki ostatecznie zawetował, proponując polski SEJF 0 proc. Przedstawiciele Grupy WB otwarcie naciskali na głowę państwa, apelując w specjalnym liście o złożenie podpisu pod ustawą”.
Na to wszystko Republika zagrzmiała jednoznacznie: „Czy BBN zostanie zneutralizowane? Grodecki, lobbyści i miliardy dla Niemiec!”.
Atakując Grodeckiego i Nawrockiego, Republika uderzyła także w innych prezydenckich ministrów. Chodzi zwłaszcza o szefa gabinetu prezydenta Pawła Szefernakera. Elementarna znajomość CV Grodeckiego i Szefernakera pokazuje, że pracowali razem jako wiceministrowie w MSWiA za czasów PiS. To właśnie „Szefer” polecił Grodeckiego Nawrockiemu, którego prezydent nie znał.
Karol Nawrocki i Paweł Szefernaker w czasie uroczystości mianowania członków KPRP, 7 sierpnia 2025 r.Paweł Supernak / PAP
Sakiewicz i Rachoń liczyli, że atak na Grodeckiego doprowadzi do zablokowania tej kandydatury przez Nawrockiego. To był dość tępy szantaż — bo prezydent po takich tekstach już po prostu nie mógł się cofnąć. A zatem Republika osiągnęła efekt odwrotny od zamierzonego. A właściwie — nie tyle Republika, co Cenckiewicz.
Karol Nawrocki i nowy szef BBN Bartosz Grodecki podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim, 8 maja 2026 r.Leszek Szymański / PAP
Kłamstewka Cenckiewicza — bardzo nas bawi, kiedy jedno mówi, a drugie robi
Bardzo nas bawi, kiedy prof. Cenckiewicz jedno mówi, a drugie robi. Zazwyczaj bowiem te kłamstewka Cenckiewicza pisane są tak grubymi nićmi, że to właśnie budzi naszą wesołość.
Pamiętamy końcówkę rządów PiS — wiosną 2023 r. Jarosław Kaczyński zarządził powołanie Komisji ds. rosyjskich wpływów, która miała znaleźć wschodnie powiązania poprzedniego rządu Donalda Tuska (2007-2014).
Wiedzieliśmy już wówczas, że Cenckiewicz przygotowuje się do roli szefa komisji. Wiedzieliśmy, że od dobrych kilku miesięcy myszkuje w rządowych archiwach, szukając haków na Tuska i jego ludzi. Wiedzieliśmy też, że w swym raporcie pominie związanych z PiS polityków i dyplomatów, którzy w przeszłości rozkładali przed Rosjanami czerwone dywany.
A pan Sławek chodził po mediach i opowiadał, że to fejki i na pewno szefem speckomisji nie zostanie. I co? No jasne — został szefem tej groteskowej komisji, która wcale nie miała szukać ruskich wpływów, tylko dostała za zadanie zablokować powrót Donalda Tuska do władzy, skazując go na 10 letni zakaz zajmowania stanowisk panstwowych.
Szkopuł w tym, że na dzień dobry komisja Cenckiewicza została wykastrowana — pod naciskiem Amerykanów prezydent Andrzej Duda i PiS pozbawili ją sądowych uprawnień wydawania wyroków.
Pamiętamy też, jak Cenckiewicz wypisywał w internecie bzdury, że spotykał się z Tadkiem Batyrem, który dawał mu korepetycje z przestępczości z okresu przełomu PRL i III RP. „Każdy kto szuka wiedzy o Nikosiu niech sięgnie po książkę Tadeusza Batyra. Swoją drogą Karol Nawrocki dziękuje że mnie poznałeś z Tadkiem w 2018 roku” — pisał na Facebooku w 2022 r.
Tak się składa, że w tym samym czasie pana Tadka szukała wdowa po Nikodemie „Nikosiu” Skotarczaku. Batyr, pisząc o „Nikosiu” książkę, zrobił z Edyty Skotarczak dewizową prostytutkę. Chciała więc go pozwać — ale nikt chłopa nie kojarzył. Zwróciła się więc do Cenckiewicza, który się wszak z nim widywał.
Odpisał jej nasz pan profesor, że nie ma kontaktu do pana Tadzia — czyli łgał (profesorze, dysponujemy kopią tej korespondencji, jeśli pan sobie życzy). Dopiero po latach okazało się, że Cenckiewicz był jednym z niewielu dopuszczonych do tajemnej wiedzy, że Batyr to Nawrocki.
Tak nam się to wszystko przypomniało, gdy w ostatnich dniach czytaliśmy pożegnanie pana profesora, które napisał, odchodząc z BBN. A jeszcze bardziej — gdy czytaliśmy jego gratulacje dla nowego szefa BBN. „Życzę uporu w walce o bezpieczną Polskę, odwagi w konfrontacji z wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami Polski, daleko idącej podejrzliwości wobec systemu III RP, oczywiście wobec premiera Tuska i Kosiniaka-Kamysza, a zwłaszcza służb specjalnych z Agencją Wywiadu i ABW na czele, dobrych i bezpośrednich relacji z sojusznikami z Ameryki, szczelnej weryfikacji ludzi przewidzianych do awansów, świetnych pomysłów a przede wszystkim WIEDZY, której potrzebuje Pan Prezydent RP!”
Toż to komedia na miarę komisji rosyjskich wpływów i Tadka Batyra. Cały Cenckiewicz w sytuacjach, gdy jedno pisze, a drugie robi.
A po co to wszystko Republice? Poza sympatią dla Cenckiewicza i współczuciem po jego wyrzuceniu z BBN, stoi za tym po prostu kasa. Cenckiewicz wydaje książki z Rachoniem. W samym tylko 2024 r. ze wspólnej spółki Transatlantic Foundation wyciągnęli po 1,5 mln zł na łebka. Za pośrednictwem tej spółki załatwiali też deale z Republiką — zostali choćby udziałowcami plotkarskiego serwisu tej stacji BlaskOnline. Właśnie wydali nową książkę — handluje nią rzecz jasna Sakiewicz. Miliony łączą najsolidniej.
Nowy szef BBN nie jest miło witany przez wszystkich w Kancelarii Prezydenta
Cenckiewicz liczył na to, że szefem BBN zostanie jego zastępca, gen. Andrzej Kowalski.
Sławomir Cenckiewicz, gen. bryg. Andrzej Kowalski podczas konferencji prasowej prezydenta, 3 lipca 2025 r.Leszek Szymański / PAP
Nominacja dla Grodeckiego oznacza nie tylko pozbawienie Cenckiewicza stanowiska, ale także uniemożliwia mu nieformalny wpływ na BBN — a tak byłoby niechybnie, gdyby ministrem ds. bezpieczeństwa został Kowalski.
Powiedzmy to wprost: BBN został odbity przez kancelaryjnych wrogów Cenckiewicza. Chodzi głównie o Pawła Szefernakera, ale także o Zbigniewa Boguckiego.
Bartosz Grodecki i Paweł Szefernaker podczas uroczystości mianowania nowego szefa BBN w Pałacu Prezydenckim, 8 maja 2026 r.Leszek Szymański / PAP
Ale też nie jest tak, że Grodecki jest miło witany przez wszystkich w Kancelarii Prezydenta. Twórcy „Stanu Wyjątkowego” szczególnie wnikliwie będą obserwować współpracę między Grodeckim a Marcinem Przydaczem, szefem prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Słyszeliśmy — a słuch mamy dobry — że Przydacz liczył, że dostanie od Nawrockiego drugi etat, właśnie jako szef BBN. Mógłby wówczas — o czym marzy — prezentować się jako główny doradca prezydenta do spraw międzynarodowych i bezpieczeństwa. Wzorem dla niego jest Marco Rubio, który jako sekretarz stanu (czyli minister spraw zagranicznych USA) jest jednocześnie doradcą prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego.
Panie Marcinie, nie zostanie pan Markiem. Prezes pana nie lubi.
Miał być „SAFE 0” za kasę z NBP, tyle że NBP zaliczył rekordową stratęSwoją drogą Grodecki próbuje się uwiarygodnić na prawicy. Dlatego zaatakował rząd za SAFE. „Podpisanie europejskiego SAFE to decyzja, która będzie miała w przyszłości konsekwencje prawne i finansowe. To sprawa, która dotyczyć będzie całego pokolenia Polaków — także ludzi, którzy dopiero wchodzą w dorosłe życie. Pożyczka SAFE, zaciągana na 45 lat w obcej walucie, może zostać politycznie zablokowana decyzją instytucji zewnętrznych, podczas gdy Polska nadal będzie zobowiązana do spłaty długu. Nie jesteśmy pewni nawet poziomu oprocentowania tego kredytu. Pan Prezydent wielokrotnie ostrzegał, że bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest prawdziwym bezpieczeństwem. Suwerenność na kredyt nie jest prawdziwą suwerennością.” Rzeczywiście rząd — nie zważając na weto prezydenta — podpisał z Komisją Europejską umowę na dołączenie do tego programu pożyczkowego, przeznaczonego na obronność. Żeby było ciekawiej, jednym z podpisujących ze strony Brukseli był komisarz ds. budżetu Piotr Serafin, przez lata prawa ręka Tuska w kwestiach polityki europejskiej. Na podstawie tej umowy możemy otrzymać prawie 44 mld euro na obronność w postaci niskooprocentowanych pożyczek. Polska podpisała umowę jako pierwsza spośród 19 państw Unii uczestniczących w programie SAFE.
Donald Tusk i Piotr Serafin na konferencji prasowej, 29 czerwca 2012 r.Paweł Supernak / PAP
Umowy z zakładami zbrojeniowymi na produkcję broni za kasę z SAFE mają być gotowe do końca maja. Politycy PiS cały czas swoje, że to atak na suwerenność Polski i zdrada, a jak wrócą do władzy to natychmiast się z tej imprezy wypiszą. To byśmy chcieli zobaczyć, jak jadą do zakładów zbrojeniowych Stalowej Woli i mówią: „A teraz pakujcie ten sprzęt w kartony, bo żadnej produkcji nie będzie i kasy dla was też”. Oczywiście cały czas jest mowa o naszym narodowym, prezydenckim „SAFE 0”, czyli o kupnie broni za te pieniądze z NBP, co to je zarobimy na złocie.
Grodecki: „Alternatywą jest polski model finansowania obronności zaproponowany przez Pana Prezydenta — polski SAFE 0 proc. — Fundusz oparty na krajowym kapitale, potencjale Narodowego Banku Polskiego i pełnej kontroli państwa polskiego”.
Szkopuł w tym, że związany z PiS prezes NBP Adam Glapiński — współojciec SAFE 0 — ogłosił właśnie roczną stratę na historycznym poziomie przekraczającym 35 miliardów.
Karol Nawrocki i Adam Glapiński podczas konferencji prasowej w Warszawie, 4 marca 2026 r.Supernak Paweł / PAP
Panie ministrze Grodecki, żeby się jeszcze bardziej uwiarygodnić, może pan jeszcze skrytykować politykę wizową Donalda Tuska.
Mentzen i Bosak biorą się za łby. Spór o armię to tylko pretekstWojskowość w ogóle budzi ostatnio sporo emocji. Na przykład u Sławomira Mentzena — same złe. Lider Konfederacji uznał wręcz, że szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła jest „nienormalny”. Na spotkaniu z wyborcami w Elblągu Mentzen oświadczył: „Ten człowiek jest nienormalny, w sensie on nie ma kompetencji, żeby być kapralem. On nigdy niczym tak naprawdę nie dowodził. Wziął się z tej jednostki specjalnej [komandosów z Lublińca] i nigdy niczym nie dowodził, a teraz ma całą naszą armię. Ten człowiek wprost mówi, że on by strzelał rakietami za 100 mln za sztukę do tych dronów ze sklejki, wysyłanych tutaj zza wschodniej granicy, gdyby tylko to miało tam jakąś jedną rzecz uratować. To jest niepoważne. Ten człowiek nie ma zielonego pojęcia o ekonomii wojny, o ograniczeniach zasobów” — przekonywał Mentzen.
Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła podczas uroczystości podpisania umowy pożyczkowej w ramach programu SAFE, 8 maja 2026 r.Marcin Obara / PAP
Do obrony Kukuły przystąpił Krzysztof Bosak, który bardzo skrupulatnie buduje swój wizerunek specjalisty od obronności. W sumie był to nawet bardziej atak na Mentzena, bo Bosak zrobił z niego niedojdę. „Wypowiedź Sławomira Mentzena na temat szefa Sztabu Generalnego generała Wiesława Kukuły nie tylko jest obraźliwa, ale jest niezgodna z prawdą. Rozmawiałem wielokrotnie z szefem Sztabu i wraz z innymi posłami Konfederacji uczestniczyłem w poselskiej wizytacji Sztabu Generalnego i nie mam wątpliwości, że i u gen. Kukuły i wśród innych oficerów stojących na czele naszej armii jest zrozumienie zagadnień ekonomii wojny i wyzwań związanych z obroną przed dronami, a także że jest to odpowiedzialny, roztropny i doświadczony dowódca. Zrozumienie wyzwań ekonomii wojny z udziałem dronów jest już także w coraz większym stopniu w MON, czego wyrazem jest uruchamianie programu SAN oraz uformowanie Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia. Nasza krytyka jest potrzebna, ale nie powinna szukać łatwej i fałszywej polaryzacji, lecz mieć charakter właściwy dla stylu, który afirmujemy w Konfederacji — stylu merytorycznej opozycji. (…) Nie przedstawiajmy naszych dowódców jako idiotów, nierozumiejących podstawowych wyzwań, bo jest to nieprawdziwe. (…) Jestem przekonany, że wypowiedź Sławomira Mentzena wynikała z dobrych intencji, ale jeśli chodzi o wiedzę i kompetencje szefa SG Sławomir Mentzen został źle poinformowany przez doradców, a jeśli chodzi o wypowiedź generała to po prostu błędnie ją zrozumiał”. Mentzen odwinął się Bosakowi — walnął w generała jeszcze bardziej. „Żałuję, że nie powiedziałem ostrzej i że nie powiedziałem wcześniej. Chciałem ostrzej powiedzieć, ale niestety ugryzłem się w język”. Mentzen twierdzi, że jego ocena wynika m.in. z lektury tajnego raportu Najwyższej Izby Kontroli dotyczącego zdolności bojowych Sił Zbrojnych RP. — Po tym, jak przeczytałem ten raport, przeżyłem szok” — powiedział Mentzen, przekonując, że od dwóch lat publicznie alarmuje o złym stanie armii.Mentzen podejrzewa, że po wyborach Bosak dogada się z PiS
Nie tylko o stan armii tu jednak chodzi. To retoryczne starcie młodych wilczków prawicy pokazuje, że w Konfederacji buzują gigantyczne emocje.
Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen na konwencji politycznej Konfederacji, 24 czerwca 2023 r.Albert Zawada / PAP
Mentzen jeździ po Polsce i promuje swoich kandydatów — w Elblągu lansował Marcina Możdżonka, byłego mistrza świata w siatkówce. Ewidentnie chce mu pomóc zdobyć mandat posła z tego miasta w przyszłorocznych wyborach. Możdżonek to kandydat partii Mentzena — mówiąc szczerze, to pogubiliśmy się, czy nazywa się ona jeszcze Nowa Nadzieja, już Imperium Kontratakuje czy też docelowo znów Nowa Nadzieja. Bosak jest liderem Ruchu Narodowego, czyli drugiego składnika Konfederacji. Mentzen nie ufa Bosakowi, podejrzewając go o to, że po wyborach zażąda politycznego rozwodu, by się dogadać na wspólne rządzenie z PiS. Dlatego właśnie Mentzen intensywnie lansuje swoich ludzi w terenie — chce, żeby to oni, a nie narodowcy Bosaka, zdobyli jak najwięcej miejsc w Sejmie z listy Konfederacji. Im mniej posłów Ruchu Narodowego, tym mniejsza szansa, że Jarosławowi Kaczyńskiemu wystarczy do rządzenia pakt z Bosakiem.
Sławomir Mentzen i Marcin Możdżonekx.com/MarcinMozdzonek
Starcie o Kukułę to kolejny w ostatnim czasie dowód na patologiczne relacje liderów Konfederacji. Niedawno Bosak odciął się od posła Przemysława Wiplera, który brał kasę od Zondacrypto. Bosak po prostu oświadczył, że on sam żadnej kasy nigdy by nie wziął i że Wipler to mentzenowiec. Wcześniej Bosak przyjął pod swe skrzydła charyzmatyczną europosłankę Konfederacji Ewę Zajączkowską-Hernik, która wywodzi się z Nowej Nadziei Kontratakującego Imperium, ale się skłóciła z Mentzenem, któremu nie dała się wziąć pod buta.
Sławomir Mentzen i Ewa Zajączkowska-Hernik w Sejmie, 3 października 2024 r.Piotr Nowak / PAP
Nie, mimo nieufności i braku miłości, to małżeństwo z rozsądku Bosaka z Mentzenem nie rozpadnie się do wyborów. Ale tak, po wyborach może się to stać. Tym bardziej, że Bosak utrzymuje kanały komunikacyjne z Jarosławem Kaczyńskim. Widać to wyraźnie po tym, że Kaczyński, atakując Mentzena, Bosaka nie atakuje nigdy, a czasem nawet go chwali.
Twórcy „Stanu Wyjątkowego” wiedzą, że Kaczyński z Bosakiem potajemnie się spotykali. Tyle że od dłuższego czasu prezes PiS nie odpowiada na wywoływania, które do niego kieruje Bosak, wykorzystując zaufanych pośredników.
Krzysztof Bosak, Jarosław Kaczyński na uroczystości inwestytury prezydenta Karola Nawrockiego, 6 sierpnia 2025 r.Filip Naumienko/REPORTERN / East News
Z PiS słyszymy, że prezes jest zajęty bałaganem w partii, która słabnie w sondażach. Dlatego nie chce w tej sytuacji słabości negocjować z Bosakiem. Ale ma dla Bosaka to wszystko, co chciałby dostać — może marszałka Sejmu, może szefa MON, a może ministra spraw zagranicznych. Jeśli arytmetyka PiS + Ruch Narodowy będzie się zgadzać, to Bosak dostanie to, czego zapragnie. Dlatego Mentzen tak intensywnie pracuje nad tym, aby arytmetyka się nie zgadzała.