Fabio Wardley (20-1-1, 19 KO) i Daniel Dubois (23-3, 22 KO) wyszli do ringu w momencie, w którym brytyjska waga ciężka znów znajduje się w centrum światowego boksu. W Manchesterze stawką był pas mistrzowski WBO w wadze cieżkiej, którego Wardley bronił po raz pierwszy, mając za sobą serię zwycięstw budowanych nie tylko siłą ciosu, ale też odpornością w najtrudniejszych momentach walk. Natomiast dla Dubois, byłego mistrz świata IBF, była to okazja aby pokazać się z jak najlepszej strony po bolesnej porażce z Ołeksandrem Usykiem.

Kuriozalny nokaut! „Pierwszy raz widziałem coś takiego”

Biorąc pod uwagę styl obu pięściarzy, można było zakładać, że nie będzie to popis pięściarskich szachów. Tak też się stało. Już niespełna 12 sekund po rozpoczęciu walki Daniel Dubois nadział się na potężny sierpowy Fabio Wardleya, który posłał go na deski. Dubois szybko się jednak podniósł i natychmiast ruszył do odrabiania strat. Tych chęci było chyba aż nadto, ponieważ na półtorej minuty przed końcem pierwszej rundy obalił Wardleya. Nie był to jednak cios, lecz raczej rzut rodem z zapasów lub judo niż akcja znana z bokserskiego ringu. Już wtedy było jasne, że kibiców czekają ogromne emocje.

W drugiej rundzie i na początku trzeciego starcia Daniel Dubois zaczął zyskiwać przewagę. Kiedy wydawało się, że były mistrz świata IBF może przejąć kontrolę nad pojedynkiem, Fabio Wardley ponownie pokazał swoją brutalną siłę. Kolejny prawy sierpowy wstrząsnął Dubois, który znów padł na matę. Ostatecznie zdołał wstać, ale tym razem jego powrót do walki nie był już tak pewny jak po pierwszym nokdaunie.

To, co wydarzyło się w czwartej rundzie, było wręcz niesamowite. Daniel Dubois wrócił do pojedynku w wielkim stylu. Najpierw trafił aktualnego mistrza świata potężnym prawym sierpowym, ale Fabio Wardley nawet nie drgnął. Aż trudno było uwierzyć, że można przyjąć taki cios i pozostać niewzruszonym. W dalszej części rundy Dubois jeszcze kilkukrotnie trafiał rywala, jednak Wardley zdawał się nic sobie z tego nie robić. Przyjmował mocne uderzenia na szczękę i cały czas pozostawał w grze.

Daniel Dubois nie zamierzał się jednak zatrzymywać. Już w piątej rundzie można było zauważyć, że Fabio Wardley coraz mocniej odczuwa trudy tego starcia. Prawdziwy popis Dubois nadszedł jednak dopiero w szóstej odsłonie. Aktualny mistrz świata WBO przyjął serię potężnych ciosów i znalazł się na skraju nokautu. Jakimś cudem zdołał jednak przetrwać do gongu kończącego rundę.

Do siódmego starcia Wardley wyszedł już z mocno zakrwawioną twarzą i praktycznie zamkniętym prawym okiem. To była woda na młyn dla Daniela Dubois, który kontynuował ofensywę. Pod koniec rundy aktualny mistrz świata niespodziewanie odzyskał jednak siły. Wardley spróbował skontrować Dubois i tym samym zaskoczył rywala. Były mistrz świata IBF ponownie przez moment znalazł się w poważnych opałach.

Pod koniec ósmej rundy Wardley nadział się na mocny lewy prosty Dubois. Cios wyraźnie nim wstrząsnął, ale mistrz zdołał utrzymać się na nogach. Gong kończący rundę uratował go przed kolejnymi atakami rywala. Stan zdrowia Wardleya – zamknięte oko oraz poważne rozcięcie na nosie – sprawił jednak, że przed wznowieniem walki sędzia zdecydował się skorzystać z konsultacji lekarskiej. Lekarz zawodów dopuścił jednak Wardleya do dalszej rywalizacji.

To, co wydarzyło się w dziewiątej rundzie, było jednym z najbardziej emocjonujących momentów w wadze ciężkiej ostatnich lat. Wardley, mimo przyjęcia wielu ciosów i wyraźnego zmęczenia, postawił na otwartą wymianę. Sam był przez to na skraju nokautu, ale również kilkukrotnie mocno zaskoczył rywala. Jego twarz wyglądała jednak coraz gorzej, dlatego przed dopuszczeniem do dziesiątej rundy sędzia ponownie poprosił o konsultację lekarską.

Daniel Dubois kontynuował ofensywę, a Fabio Wardley coraz częściej ograniczał się głównie do przyjmowania ciosów rywala. Ostatecznie na początku jedenastej rundy, po kolejnej mocnej serii Dubois, sędzia ringowy postanowił przerwać walkę. W ten sposób Daniel Dubois odwrócił losy pojedynku i zakończył go przed czasem. Decyzja arbitra wydaje się słuszna, ponieważ Wardley był już niemiłosiernie obijany.

Daniel Dubois zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwano. Wrócił na zwycięską ścieżkę w wielkim stylu i przypomniał, że wciąż należy do najgroźniejszych pięściarzy wagi ciężkiej. Pokonując Fabio Wardleya nie dość, że sięgnął po mistrzostwo świata WBO w wadze ciężkiej to jeszcze pokazał, że ma niesamowity charakter i potragi odwrócić losy walki. Kolejne wielkie starcia z jego udziałem są tylko kwestią czasu.