„Szamanka” Andrzeja Żuławskiego: po premierze wybuchł skandal
Zanim Andrzej Żuławski zrealizował „Szamankę”, miał już na koncie tak głośne filmy nakręcone w Polsce, jak „Trzecia część nocy” i „Diabeł” oraz kilka tytułów zrealizowanych we Francji, m.in. „Najważniejsze to kochać”, „Kobieta publiczna” i „Opętanie”.
„Szamanka” była pierwszym filmem Andrzeja Żuławskiego zrealizowanym w Polsce po kilkunastu latach pobytu i pracy we Francji. To także pierwszy film tego reżysera, do którego nie napisał scenariusza. Jego autorka to znana pisarka Manuela Gretkowska. Film miał kinową premierą 10 maja 1996 roku. Mija właśnie 30 lat od tego dnia.
Główne role w „Szamance” zagrali Bogusław Linda, który był wówczas u szczytu swojej kariery (po sukcesie m.in. dwóch części „Psów” Władysława Pasikowskiego) oraz debiutująca 21-letnia Iwona Petry, którą Andrzej Żuławski wypatrzył w kawiarni.
O czym opowiadał film?
Młoda kobieta z prowincji, znana jako „Włoszka” (Iwona Petry), rozpoczyna studia w krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. W pobliżu dworca poznaje asystenta akademickiego, antropologa Michała (Bogusław Linda). Mężczyzna oferuje kobiecie wynajęcie mieszkania, które właśnie opuścił jego brat. Bardzo szybko dochodzi między nimi do zbliżenia i para nawiązuje płomienny romans. Michał, który miał wziąć ślub z córką ordynatora szpitala, zafascynowany „Włoszką” zatraca się coraz bardziej w namiętnym związku, zrywając z dotychczasowym stylem życia.
Kiedy „Szamanka” weszła na ekrany polskich kin, wybuchł skandal. Film szokował brutalnością i śmiałością obyczajową.
„Chciałem zrobić film o polskiej histerii, o tym, co dzieje się z ludźmi, gdy nagle pękają wszelkie tamy. To film o energii, która rozsadza to miasto i tych ludzi” – tłumaczył Andrzej Żuławski podczas konferencji prasowej po premierze filmu, a jego słowa cytowało w 1996 roku „Kino”.

Bogusław Linda i Iwona Petry w filmie „Szamanka”materiały prasowe
Bogusław Linda i debiutująca Iwona Petry. „Byłam wykończona psychicznie”
Największe emocje wzbudziła odważna rola 21-letnia wówczas Iwony Petry. Jej rola była fizycznie i psychicznie wyczerpująca. Po premierze aktorka niemal zniknęła z życia publicznego, co podsyciło plotki o tym, co działo się na planie.
„On nie prosił, on wymagał. Na planie panowała atmosfera napięcia, która miała się przenieść na ekran. Byłam młoda, nie miałam doświadczenia i po prostu weszłam w to całą sobą” – mówiła w 1999 roku w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Iwona Petry.
„To była praca ponad siły, byłam wykończona psychicznie. Żuławski jest reżyserem, który potrafi z człowieka wycisnąć wszystko, co najgorsze i najlepsze. Po 'Szamance’ musiałam uciec, odpocząć od tego wszystkiego, co się wokół mnie działo” – wyznała kilka lat później w rozmowie z „Vivą” (2003).
Bogusław Linda również nie krył, że realizacja filmu była ryzykowna.
„Praca z Andrzejem to zawsze jest skok na głęboką wodę bez zabezpieczenia. To był film ryzykowny, wiedzieliśmy o tym od początku. Ale w kinie chodzi o to, żeby drażnić, a nie tylko głaskać po głowie” – przyznał w rozmowie z Magdą Umer w książce „Zły chłopiec” (2015).
- Film skazany na sukces? Sequel kultowej produkcji podbił serca recenzentów
- Aktor miał znaleźć się w obsadzie kontynuacji hitu! Co poszło nie tak?
Po „Szamance” Iwona Petry zniknęła. Co się z nią działo?
Film zebrał bardzo złe recenzje. Ofiarą ataków padła również młodziutka wówczas Iwona Petry. Była to jej pierwsza główna rola, wcześniej pojawiła się tylko w „Uprowadzeniu Agaty”. Po występie w „Szamance” Petry postanowiła rzucić aktorstwo. Mówiono, że przeżyła załamanie nerwowe i poddała się leczeniu.
„W każdym filmie byłaby świetna. Iwona śmieje się niesamowicie, jest młoda, ma 20 lat, jej twarz może być bardzo piękna albo wręcz obrzydliwa. Całe życie chciała być aktorką. Jest osobliwością i dzikusem. Jest olśniewająca, wolna, inteligentna. Reżyserowi poddaje się całkowicie. Jest w stanie zagrać wszystko. Reżyserzy powinni stać pod domem Iwony w kolejce” – zachwalał aktorkę Andrzej Żuławski.
Za kulisami mówiono, że Żuławski specjalnie doprowadzał ją do płaczu oraz ataków furii na planie, by była bardziej autentyczna na ekranie. „Więcej było między nami nienawiści niż miłości, bo musiałem cały czas utrzymywać w Iwonie ten bunt, niezależność, niedopasowanie” – przyznał po latach sam Żuławski.
„Media były wobec mnie bardzo agresywne. Rozpętała się nieuzasadniona nagonka na mnie” – żaliła się Petry wiele lat później w rozmowie z „Galą”.
Po premierze „Szamanki” młodziutka aktorka wyjechała do Anglii i tam rozpoczęła kursy językowe. Potem pracowała jako modelka w Mediolanie, była też przez krótki czas w USA. W 1998 roku wróciła do Polski i wystąpiła na okładce „Playboya”.
Rok po odważnej sesji poślubiła dziennikarza Marcina Źrałka. Napisała też kilkanaście opowiadań (ukazały się parę lat później w tomie „Gabinet żółcieni”) i rozpoczęła pracę nad powieścią, ale nikt nie był zainteresowany jej wydaniem. Udało jej się zagrać epizody w serialach „Na dobre i na złe” oraz „Miasteczko” i na tym zakończyła się jej aktorka kariera.
W 2006 roku Petry ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. W 2014 roku udzieliła szczerego wywiadu Agnieszce Grozie z Onetu. Wyznała w nim, że jest po rozwodzie, mieszka w Warszawie i dobrze czuje się jako anonimowa osoba.
„Powiedz mi, co czujesz” [trailer]materiały dystrybutora