Wisła Płock – Motor Lublin
Bramki:
Wisła:
Motor:
Żółte kartki:
Sędziuje: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów:
Rezerwowi:
Wisła:
Motor:
—————————————
Wisła ma obecnie 45 punktów, a Motor 39. W tej sytuacji „Nafciarze” raczej nie muszą się martwić o utrzymanie. Co innego ekipa z Lublina, która nie wygrała już od pięciu kolejek. W trzech ostatnich meczach nie wywalczyła nawet punktu. Trener Mateusz Stolarski przyznaje, że nie wie do końca, jak zagrają rywale.
– Nie jestem w stanie przewidzieć konkretnie wydarzeń na boisku. Bazując na tym, co dotychczas widziałem, można spodziewać się tego, że Wisła będzie bardzo mocno chciała skupić się na kontratakach i stałych fragmentach gry w ofensywie. Wisła wyjaśniła sobie sytuację, jeśli chodzi o miejsce w tabeli pod kątem gry o utrzymanie. Już dawno się utrzymała, a my musimy to zrobić. Ale jedyne, co Wisła może zrobić, to grać w europejskich pucharach i w tym kontekście musi zaatakować, aby osiągać dobre rezultaty i tego dokonać. Dlatego tutaj jest pewna niewiadoma – przyznaje szkoleniowiec Motoru.
I dodaje, co w końcówce sezonu będzie kluczowe dla jego drużyny.
– Trzymać, nie wariować, nie robić zbyt nerwowych i pochopnych ruchów. Po prostu skupić się na robocie. Nie byliśmy tak dobrzy jak ta seria siedmiu meczów bez porażki i nie jesteśmy tak słabi jak ta seria pięciu meczów bez zwycięstwa. Skupiamy się na sobie, staramy się dać z siebie co najlepsze i zapunktować – zapewnia trener Stolarski.
Drużyna Mariusza Misiury też jednak nie zachwyca. Po dwóch wygranych z rzędu przyszły dwie kolejne porażki. W tym czasie zespół z Płocka nie strzelił nawet gola (0:1 u siebie z Radomiakiem i 0:3 w Szczecinie z Pogonią). Na dodatek gospodarze będą musieli pierwszy raz w tym sezonie dokonać zmiany bramkarza w meczu ligowym. Rafał Leszczyński w niedzielę będzie pauzował za kartki.
– U nas jest dużo pokory, cieszę się, że mam takich liderów w drużynie i zdajemy sobie sprawę, jak dużej sprawy dokonaliśmy jako beniaminek. Cały czas zapominamy, jakie nam towarzyszą problemy, Łukasz będzie grał z blokadą, żeby pomóc drużynie. Nie chcę nas usprawiedliwiać, ale my też mamy swoje limity. Jesteśmy na miejscu, na które zasłużyliśmy i damy z siebie wszystko i zobaczymy, na którym zakończymy. Nie chcę, żeby ten fantastyczny sezon był teraz odbierany w taki sposób, że jak wygramy, to znaczy, że nam zależy, a jak przegramy, to że nam nie zależy. Jest w nas złość i chęć wygrywania – mówi na konferencji prasowej Mariusz Misiura.
A jak ocenia rywala z Lublina?
– Tam jest bardzo duża powtarzalność, drużyna bardzo agresywna w pressingu i nastawiona na dużą intensywność w grze. Ma też ciekawe indywidualności w ataku. Myślę, że czeka nas ciekawe widowisko. Obie drużyny będą na siebie dobrze przygotowane, już nie raz ze sobą graliśmy. Ten kto będzie bardziej skuteczny w swoich działaniach, ten wygra – dodaje opiekun Wisły.