W sobotę, 9 maja doszło do niecodziennego odkrycia na polskim wybrzeżu. Po południu, na plaży w Mikoszewie, w pobliżu rezerwatu Mewia Łacha
, znaleziono martwego wieloryba. Zwierzę najprawdopodobniej od dłuższego czasu dryfowało w wodach Bałtyku, zanim zostało wyrzucone na brzeg.
Ciało mierzącego około pięciu metrów ssaka jest w stanie częściowego rozkładu, co może utrudnić jego identyfikację. Na ten moment nie wiadomo, do jakiego gatunku należał osobnik.
Jak przekazują przedstawiciele Błękitnego Patrolu WWF, wieloryb był martwy już od dłuższego czasu. Informacje te potwierdził w rozmowie z Radiem Gdańsk Jan Wilkanowski, podkreślając znaczny stopień rozkładu ciała.
Zwłoki zostaną usunięte i zabezpieczne
Sprawą zajmą się odpowiednie służby. W niedzielę decyzję dotyczącą usunięcia zwłok i dalszych badań mają podjąć przedstawiciele Urzędu Morskiego w Gdyni, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska oraz Stacja Morska w Helu.
Wolontariusze Błękitnego Patrolu w niedzielę z samego rana popłynęli do martwego wieloryba w celu pobrania próbek.
Specjaliści zapowiadają, że ciało zwierzęcia zostanie zabezpieczone i przebadane. Być może pozwoli to ustalić przyczynę śmierci oraz dokładny gatunek wieloryba, co w warunkach Morza Bałtyckiego jest zdarzeniem niezwykle rzadkim.