Najważniejsze informacje:

W niedzielę po godz. 9 delegacja polityków PiS oddała hołd przed pomnikami Lecha Kaczyńskiego i Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. na placu Piłsudskiego. Jak relacjonuje PAP, po złożeniu wieńców Jarosław Kaczyński mówił o stałych próbach zakłócania miesięcznic.

– Jak zwykle trzeba zabierać głos wśród krzyków i wrzasków. Agentura rosyjska, agentura Putina tutaj działa – powiedział prezes PiS. – Wierzymy, że przyjdzie dzień, w którym niezawisłe i uczciwe sądy ten problem rozwiążą raz na zawsze – dodał, odnosząc się do osób zakłócających uroczystości.

Prezes PiS stwierdził, że część społeczeństwa nie akceptuje jego wersji przyczyn tragedii smoleńskiej i „trzeba ciężko walczyć” o prawdę w tej sprawie. – Znaczna część naszego społeczeństwa nie chce przyjmować do wiadomości tej prawdy, twardej, bolesnej, nieprzyjemnej i groźnej prawdy o zamachu – mówił, wskazując na Władimira Putina i „współpracowników”.

Według prezesa PiS sprawa nie dotyczy wyłącznie Rosji. – To była także akcja pewnych środowisk w Polsce. To, że nie ma dowodów, jest kłamstwem – oświadczył podczas wystąpienia na placu Piłsudskiego.

Na miejscu obecne były dwie grupy: uczestnicy upamiętnienia oraz kontrmanifestanci. Wśród pierwszych byli m.in. górnicy z jastrzębskich kopalni z transparentami o pamięci ofiar. Druga, mniej liczna, używała wulgarnych haseł i trzymała transparenty krytyczne wobec PiS.

Porządek zabezpieczała policja, w tym funkcjonariusze w niebieskich kamizelkach z napisem „zespół antykonfliktowy”. Mundurowi szybko reagowali na przejawy agresji.

W katastrofie z 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób, w tym para prezydencka oraz przedstawiciele władz i wojska.