
900 ulic i ok. 400 km do przejścia. Artur Nowaczewski, literat i pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego, chce odwiedzić wszystkie ulice Gdyni z okazji 100 lat miasta. – Chodzić lubiłem zawsze, a o ulicach w dwudziestowiecznej literaturze polskiej napisałem kiedyś swój doktorat, więc myślę, że podołam – śmieje się. Prawie jedna trzecia ulic już zwiedzona, a kolejne postępy można śledzić tutaj.
jesli idę, to do konkretnego miejsca, nie jestem piechurem
28%
szwendanie bez celu, podczas którego odkrywam nowe miejsca
28%
spokojne spacery rekreacyjne po znanej okolicy
35%
chodzenie turystyczne w szybkim tempie dla poprawy kondycji
9%
Artur Nowaczewski to postać rozpoznawalna przede wszystkim w trójmiejskim środowisku literackim. Jest autorem kilku książek prozatorskich, m.in. „Hostelu Nomadów”, który kilka lat temu trafił do ścisłego finału Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus oraz zbiorów wierszy. Swoją poezję wykonuje również z grupą Kutabuk.Wykłady na Uniwersytecie Gdańskim
Na co dzień prowadzi zajęcia z filologii polskiej oraz sztuki kreatywnego pisania na Uniwersytecie Gdańskim. Doktorat poświęcony ulicom w literaturze polskiej napisał blisko dwie dekady temu pod kierunkiem prof. dr. hab. Zbigniewa Majchrowskiego.

Specjalny znaczek pocztowy na 100-lecie Gdyni
Jak sam opowiada, ma rodzinne związki z Gdynią – jego babcia urodziła się w tym mieście, a dziadek spędził w nim dzieciństwo. Pomysł, by przejść wszystkie gdyńskie ulice i w ten sposób uczcić stulecie miasta, pojawił się pod koniec 2025 roku.
– Chodzenie to nie jest coś, co pojawiło się u mnie nagle. Uprawiam standardową turystykę pieszą po szlakach od lat 90. Przez kilkanaście lat, w trakcie wakacji piechotą przeszedłem Bułgarię, Bośnię i Hercegowinę, Macedonię i Czarnogórę. To były wielodniowe wyprawy. Chodzę też po Pomorzu i m.in. niedocenianym zwykle Kociewiu, opisując później wędrówki – mówi Artur Nowaczewski.
Bez samochodu, więc trzeba chodzić pieszo
Dodaje, że nie mając samochodu, jest zmuszony do pokonywania ulic pieszo, dzięki czemu często zwiedza w ten sposób okolice Chyloni, w której mieszka.
– Pomysł na chodzenie po Gdyni pojawił się, żeby urozmaicić chodzenie po okolicy. Nie
wymaga to wiele czasu, ale potrzeba systematyczności. Dzięki wędrówkom można zobaczyć
miasto zupełnie z innej perspektywy – opowiada Artur Nowaczewski.
Research przed każdą wędrówką
Przygotowując się do spacerów, robi research na temat danej dzielnicy – czyta o znajdujących się tam obiektach oraz historycznym rozwoju okolicy. Oprócz gdyńskich zabytków docenia zielone przestrzenie blokowisk z okresu PRL. Nie jest natomiast fanem betonozy i bezkarności deweloperów.
– Zwykle poruszam się wzdłuż linii SKM, mieszkając w Chyloni i tę dzielnicę mam rozpoznaną. Dopiero widząc pozostałe, mniej znane zakamarki Gdyni, można ją tak naprawdę poznać. Narracje o mieście koncentrują się wokół mitu – modernizm, miasto jako przedsięwzięcie II RP. Dzielnice biedy pojawiają się w kontrze do szczęśliwych historii. Wiele tych mniej chwalebnych nie było w porę opowiedzianych – dodaje Artur Nowaczewski.
Relacja w mediach społecznościowych
Swoje wyprawy utrwala na bieżąco na profilu w mediach społecznościowych.
– Pierwszy research pozwoli stworzyć zarys książki. Zobaczymy, co jeszcze uda się odkryć po drodze. Przekroczyłem 100 km długości ulic i powoli zbliżam się do 1/3 ich liczby. Ostatnio zwiedzam dzielnice północnej Gdyni – opowiada.