Po znakomitej jesieni Nafciarze po kolejnych przegranych wycofywali się z walki o europejskie puchary. I trudno było mówić w tym przypadku o zaskoczeniu. Dla trenera Mariusza Misiury najważniejsze było, by piłkarze okazali wymaganą waleczność i nie byli zamieszani w walkę o utrzymanie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W dolnej części tabeli po aż trzech porażkach z rzędu nerwowo zrobiło się na Lubelszczyźnie. A gdy na Arenie Lublin lider z Poznania wygrał 0:1, jasne stało się, że w Płocku ekipa Mateusza Stolarskiego musi się przełamać, by na dwie kolejki przed końcem sezonu nie znaleźć się w okolicach strefy spadkowej.
Motor Lublin o krok od utrzymania w Ekstraklasie! Przełamanie
Kibice Motoru miewali pretensje do właściciela klubu Zbigniewa Jakubasa, że zimą nie pokusił o transfery mogące wzmocnić drużynę, ale był moment, że ta prezentowała się znakomicie. W maju zrobiło się jednak nerwowo. Aż do dzisiaj.
Na Orlen Stadionie im. Kazimierza Górskiego goście grali pod presją, ale powoli zaczynali ją zdejmować ze swoich barków. Na prowadzenie wyszli już w siódmej minucie, co pozwoliło na grę na własnych warunkach. Po sporym zamieszaniu w polu karnym zablokowany został strzał Arkadiusza Najemskiego. Wtedy do piłki dopadł Bartosz Wolski i mocnym uderzeniem trafił na 1:0.
W kolejnych minutach odpowiedzialność za strzelanie brał już snajper Karol Czubak. W 18. minucie w doskonałej sytuacji po wygraniu pojedynku powietrznego trafił głową w słupek, ale ofensywa gości była tego popołudnia konsekwentna. 26-latek po upływie 30 minut wykorzystał doskonałe zagranie ze stojącej piłki od Wolskiego i główkował wprost do bramki.
Wydawało się, że pod nieobecność kontuzjowanego Ivana Brkicia rywale będą masowo szukać okazji do zmuszenia Gaspera Tranika do błędu. Wisła nie stwarzała jednak zagrożenia i po przerwie wyglądała bardzo źle.
Niemal pogodzeni z wynikiem Nafciarze stracili jeszcze jednego gola. Im bliżej końca meczu, tym gospodarze mieli większe problemy z zachowaniem koncentracji. Na bohatera RKS-u wyrósł Wolski i ponownie asystował. Tym razem zagrał wprost na głowę Marka Bartosa, który nie pomylił się i uderzył obok Burka.
Motor był głodny bramek i w 88. minucie ustalił wynik na 4:0. Fabio Ronaldo w efektownym stylu dryblował i w zaskakująco łatwy sposób ograł Marcusa Haglinda-Sangre. Gdy miał już więcej miejsca, uderzył technicznie z pola karnego i nie dał szans golkiperowi.
Po efektownym triumfie Motor ma już na koncie 42 punkty i bezpośrednio po końcowym gwizdku awansował na 9. miejsce w tabeli. Do Wisły traci już tylko trzy „oczka”, ale wciąż musi kontrolować sytuację w dole tabeli. Obecnie ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową, a Lublinianie maja przed sobą już tylko dwa starcia.