Mieszkańcy południowych osiedli i okolicznych wsi spotkali się, żeby porozmawiać o problemie komunikacyjnym
Fot. Mateusz Florczyk
Mieszkańcy Brochowa, Iwin, Zacharzyc, Jagodna i okolic spotkali się, by porozmawiać o skutkach remontu wiaduktów na ul. Gazowej i chaosie komunikacyjnym, który sparaliżował codzienne życie tysięcy osób.
Kilkadziesiąt osób z Brochowa, Siechnic, Iwin i Zacharzyc spotkało się, aby porozmawiać o problemie remontu i wykluczenia transportowego, którego – jak podkreślali uczestnicy – dopuścili się urzędnicy, próbując skłócić mieszkańców różnych części aglomeracji. Spotkanie odbyło się przy ul. Afgańskiej i dotyczyło skutków remontu wiaduktów na ul. Gazowej.
Podczas otwartego spotkania zwracano uwagę na korki, wydłużony czas dojazdu do pracy, szkół i przychodni oraz brak przygotowanych alternatywnych tras:
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
– Ja rozumiem, że trzeba zmienić organizację ruchu, ale robienie na żywym organizmie eksperymentu, czy da się wykluczyć całą grupę osób z tych dwóch wiosek, bo może się uda na dłużej po to, żeby ich zmusić do tego, żeby może poddali się i przyszli do tego Wrocławia, który robi świństwo, bo tutaj kawałek dalej za chwileczkę będzie blok zamiast tej zieleni.
W trakcie rozmów mieszkańcy relacjonowali, że czas powrotu do domu wydłużył się nawet z kilku do kilkudziesięciu minut, a urzędnicy nie zapewniają odpowiedniego tymczasowego rozwiązania:
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
– Dlaczego ta decyzja została podjęta tak nagle, w ogóle bez żadnego zastanowienia się ani wcześniejszych analiz dotyczących stanu i jakości tych wiaduktów? Wiemy, że procedowana jest budowa ulicy Libańskiej i to jest ulica, która mogłaby odciążyć ulicę Koreańską na Brochowie z ruchu tranzytowego. Tylko po stronie Siechnic nie ma nic.
Jeden z mieszkańców Brochowa zwracał też uwagę, że osiedlowe ulice są wykorzystywane do egzaminowania przyszłych kierowców, co podczas remontu dodatkowo pogarsza sytuację na osiedlu:
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
– Są małe rzeczy, które można by zrobić, żeby usprawnić sytuację. Mamy na przykład zatrzęsienie samochodów nauki jazdy. To jest horror, co tu się dzieje. Autobusy, ciężarówki, wszystkie te „małe elki”, samochody. Ja rozumiem, ale proszę państwa, tu aż nie da się jeździć. Wszędzie mamy ograniczenia do 30 km na godzinę.
Część uczestników spotkania zaznaczyli, że jeśli będzie taka potrzeba, są gotowi wyjść na ulice i protestować w sprawie zmiany organizacji ruchu. W trakcie dyskusji wielokrotnie podkreślano, że mieszkańcy nie powinni być skłócani między sobą przez urzędników, lecz wspólnie domagać się konkretnych rozwiązań. Spotkanie zorganizowało SOS Wrocław.