Bulwersujące nagranie z targów koni w Pajęcznie, które odbyło się w sobotę 9 maja, błyskawicznie rozeszło się po sieci. Na filmie widać mężczyznę, który brutalnie traktuje dwa konie — szarpie je, popycha, uderza i ciągnie jedno ze zwierząt za ogon. W pewnym momencie drugi z koni nie wytrzymuje i kopie mężczyznę.

Nagranie wywołało ogromne emocje w mediach społecznościowych. Głos zabrała m.in. adwokat Katarzyna Topczewska, która reprezentuje aktywistki oskarżone przez środowisko krakowskich dorożkarzy o zniesławienie. Jak wynika z informacji opublikowanych przez panią mecenas, mężczyzna ma być dorożkarzem z Krakowa.

„To jest dorożkarz z Krakowskiego Rynku. A więc to jest ta słynna miłość do koni, o której tyle słyszymy z tego środowiska…” — napisała w mediach społecznościowych.

Jak relacjonowała w swoim wpisie prawniczka, do zdarzenia miało dojść podczas targów koni w Pajęcznie.

„Skandaliczna sytuacja miała miejsce na targach koni w Pajęcznie. Mężczyzna, prawdopodobnie pod wpływem alkoholu, zachowywał się agresywnie wobec koni — uderzał je, kopał, brutalnie ciągnął za ogon” — czytamy we wpisie.

Według relacji zamieszczonej przez Katarzynę Topczewską, żadna z osób obserwujących całe zajście, nie reagowała na zachowanie mężczyzny.

„Nikt z obecnych nie stanął w obronie zwierząt. W końcu jeden z koni obronił się sam. Mężczyzna trafił do szpitala” — napisała.

Prawniczka odniosła się również do trwającego procesu, który przeciwko dwóm aktywistkom wytoczyło Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich. Jak podkreśliła, materiał z Pajęczna ma zostać dołączony do sprawy.

„Ten materiał na pewno złożę w naszej wspólnej sprawie, która toczy się, bo uważacie się za pokrzywdzonych” — zapowiedziała.

We wpisie przypomniano również wypowiedzi aktywistek dotyczące wysokiej śmiertelności koni pracujących przy krakowskich dorożkach. Jedna z nich wskazywała, że „aż 83 konie, które pracowały na krakowskim rynku między 19 a 22 rokiem już nie żyją”.

Temat koni dorożkarskich w Krakowie od lat budzi ogromne kontrowersje. Miasto utrzymuje, że obowiązują restrykcyjne zasady dotyczące dobrostanu zwierząt, w tym ograniczenia pracy podczas upałów, obowiązkowe badania weterynaryjne oraz limity czasu pracy koni.

Urząd Miasta Krakowa wielokrotnie podkreślał również, że działalność dorożkarzy regulowana jest umowami cywilnoprawnymi, a konie są kontrolowane przez służby miejskie i weterynaryjne.

Nagranie z Pajęczna ponownie rozpętało jednak dyskusję o tym, czy konie powinny nadal pracować w centrum Krakowa i czy obecny system kontroli jest wystarczający.