Finałowy odcinek ósmego sezonu „Sanatorium miłości” to nie tylko przygotowanie do balu. Ostatnie spotkanie z kuracjuszami obecnego turnusu to również najważniejszych chwil z ostatnich tygodni. Kuracjusze odwiedzili panią doktor, której wyznali wszystko – przede wszystkim to, co czują i co wydarzyło się podczas turnusu. Wyznali, że poznali samych siebie; że znaleźli miłość, a niektórzy – przyjaźń.


Marta Manowska zapowiedziała poruszające spotkanie z psychologiem, który pomógł uczestnikom uporać się z wydarzeniami z przeszłości. Wszyscy kuracjusze musieli napisać list wdzięczności do samego siebie, w którym opisali z czego są dumni i co osiągnęli.

„Dałam radę sama wychować dzieci na dobrych ludzi” – powiedziała Teresa.

„Za prawdomówność, siłę, za pomoc innym” – Lilla. Kuracjusze rozmawiali również o tym, co nie pozwala im otworzyć się przed innymi, o trudnych chwilach. Dokonali również wyboru, aby powiedzieć, że trudne doświadczenia są już za nimi.

Emilia pożegnała się ze wspomnieniem ojca, którego tak naprawdę przy niej nie było. Teresa wyznała, że nie chce wchodzić w związek, ponieważ boi się, że straci partnera.

„Zapominamy o tych trudnych tematach i zaczynamy żyć”.

W dalszej części odcinka rozpoczęły się przygotowania do balu. Zbigniew zaprosił Teresę na bal, przez ostatnie dni byli w parze. Teresa zmieniła zdanie co do Zbyszka i z radością przyjęła jego zaproszenie. Przygotowania trochę zajęły. Panie bardzo zaciekawiło, jak zaprezentują się panowie. Teresa, która zaznaczyła, że czuje się trochę nieswojo w sukni, stwierdziła:

„Ja nie jestem ciekawa, jak się prezentują, bo to sobie wyobrażam. Oni wyglądają dobrze? Nawet, jakby złoto założyć i tak by nie wyglądali dobrze. Każdy brzuchaty, brzuch jak w 9 miesiącu”  – powiedziała w drodze na bal.

Szybko jednak zmieniła zdanie, po tym, jak tylko weszła na salę: „Nie do wiary, podobają mi się (…) Dżentelmeni, nie wie co się stało. Metamorfoza, jakieś czary tego pałacu”.

Wkrótce do kuracjuszy i Marty Manowskiej dołączył Łukasz Nowicki oraz Izabela Trojanowska. Później, chętni na scenie podziękowali innym kuracjuszom za wspólnie przebyty czas. Henry J. Zaintonował „To już było”.

„Dzięki, że jesteście królowe wszystkie. I dziękuję, że mamy takich królów” – powiedziała Emilia. 

Piękną, emocjonalną przemowę wygłosił Aleksander: „Jestem oczarowany tymi ludźmi. Każdy z nich przyniósł tą swoją osobowość, piękno. Piękną opowieść o życiu i za to wam jestem bardzo wdzięczny”.

Teresa wyznała, że choć nie znalazła miłości, to zabiera „dla siebie z sanatorium przyjaźń, drugą siostrę. To jest naprawdę dobra osoba”.

Królową turnusu została Lilla. 

„Bardzo rzadko mnie doceniają ludzie, dlatego taka sytuacja jest bardzo dużym zaskoczeniem dla mnie” – powiedziała wzruszona.

„Lillka była naszym generałem” – oceniła Emilia. 

„Ona ma serce dobre, ona jest pomocna. Jej się należało to, bo troszkę cierpiała przez mężczyzn” – mówiła Teresa, a Bożena dodała, że Lilla walczyła o dobrą atmosferę w grupie. 

Królem ósmego sezonu „Sanatorium miłości” został Henryk R., który wyznał: „Nie wiem, czym zasłużyłem na to”. 

„Dużo życie mnie skrzywdziło. Nie dopuszczałam myśli, że mogę być królową, piękną kobietą, wartościowym człowiekiem, chociaż bardzo się starałam. Jeżeli taka duża grupa osób, z różnymi charakterami uznała, że jestem wartościowa, to najlepsze, co mogło mnie spotkać w życiu”.

Zobacz też: Amerykańska aktorka kocha Polskę. Podczas wizyty promieniała z radości



Wideo






Maciej Bochniak o podróży z „The Office PL” do „Ekspedycji XD”
INTERIA.PL