Na zakończenie niedzieli z Serie A bolesną porażkę poniósł Milan. Rossoneri ulegliu siebie 2:3 z Atalantą Bergamo, choć to i tak nie najgorszy dla nich scenariusz, bo było już 0:3. Awans do Ligi Mistrzów tym samym zawisł na włosku.

Milan wpadł w kryzys

Bardzo długo wydawało się, że w końcówce sezonu Rossoneri nie będą już grali o nic konkretnego. Jedynie porywalizują z Napoli na lokatach numer dwa i trzy. Tymczasem mediolańczycy przez ostatnie dwa miesiące wygrali raptem dwa spotkania, z Torino oraz Hellasem, a przy tym przegrali z Lazio, Napoli, Udinese i Sassuolo.

To musiało się skończyć źle. Milan przystępował do derbów Lombardii na czwartym miejscu, mając tyle samo punktów co piąta Roma, która chwilę wcześniej w niesamowitych okolicznościach pokonała 3:2 Parmę. Ekipie Massimiliano Allegriego zaczął zaglądać w oczy strach w kwestii awansu do Ligi Mistrzów.

Atalanta natomiast wiedziała już, że powyżej siódmego miejsca w tym sezonie nie podskoczy. Pozostawało jej utrzymać tę pozycję i liczyć, że w środowym finale Pucharu Włoch Inter pokona Lazio. Wtedy zespół z Bergamo zakwalifikowałby się do eliminacji Ligi Konferencji.

Atalanta zaskoczyła Milan

Na San Siro trener Raffaele Palladino posłał do gry w wyjściowym składzie Nicolę Zalewskiego, tym razem na lewym wahadle. I już w 7. minucie Polak mógł oklaskiwać kolegów. Giacomo Raspadori powalczył o piłkę w polu karnym, a ostatecznie dopadł do niej Ederson, który mocnym strzałem zapewnił gościom prowadzenie.

Rossoneri w ataku byli niewidoczni, a przyjezdni co chwilę próbowali kolejnych szans. Mike Maignan musiał się wysilić zwłaszcza po strzale z dystansu Nikoli Krstovicia. Chwilę później spróbował także Zalewski wpadając w pole karne ze skrzydła, ale i tym razem francuski bramkarz wybrnął z opresji obronną ręką.

O ile do tego momentu San Siro było poddenerwowane, o tyle w 29. minucie stało się już rozwścieczone. Davide Zappacosta wygrał pojedynek z Matteo Gabbią i trafił na 0:2. Po mediolańskim stadionie przetoczyła się burza potężnych gwizdów pod adresem gosp.odarzy, którzy postawili na szali awans do Ligi Mistrzów. Awans, wydawać by się mogło, przez długie miesiące niemal pewny

Jedyną groźną akcję Milan stworzył w 36. minucie. Rafael Leao stanął właściwie oko w oko z Marco Carnesecchim, ale posłał piłkę prosto we Włocha. Do przerwy utrzymało się zatem dwubramkowe prowadzenie gości.

Serie A. Milan został pokonanyprzez Atalantę

Allegri spróbował zareagować wprowadzając Christophera Nkunku. Tylko, że w 52. minucie nie było już czego zbierać. Raspadori tym razem sam wymierzył sprawiedliwość posyłając potężne uderzenie pod poprzeczkę bramki Maignan. Po tym, jak Atalanta powiększyła przewagę do trzech goli, ultrasi Rossonerich, protestujący przeciwko zarządowi klubu, po prostu opuścili stadion.

Wspomnianemu już Nkunku trzeba oddać, że w przeciwieństwie do swoich kolegów przynajmniej robił szum pod bramką gości. W 64. minucie Francuza powstrzymał Carnesecchi, natomiast kilka chwil później napastnik oddał strzał, który po rykoszecie trafił w poprzeczkę.

W 88. minucie na otarcie łez dla gospodarzy trafił jeszcze Strahinja Pavlović. Serb strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Samuele Ricciego z rzutu wolnego. I to otworzyło jeszcze spotkanie, a zwłaszcza, że już w doliczonym czasie gry Morten de Roon podciął Nkunku w polu karnym. Napastnik sam wymierzył sprawiedliwość.

Gospodarze do końca liczyli na punkt, ale rozpaczliwe uderzenie Niclasa Fuellkruga barkiem nieznacznie minęło bramkę Carnesecchiego. Ostatecznie Atalanta utrzymała korzystny wynik i wygrała w Mediolanie 3:2.

Rossoneri wciąż mają awans do Ligi Mistrzów w swoich rękach. W tym celu muszą pokonać na wyjeździe Genoę i u siebie Cagliari. Ale czy w takim kryzysie to możliwe? Zobaczymy. Atalanta natomiast ma już pełne potwierdzenie, że zakończy sezon na siódmym miejscu, a w środę dowie się, czy to wystarczy do europejskich pucharów.

Warto też wspomnieć, że pełne 90 minut na lewej flance zespołu z Bergamo hasał na San Siro Zalewski. Tego wieczoru w ekipie Palladino nie było słabych punktów, jednak Polak – oprócz akcji z początku spotkania, kiedy swoim strzałem zatrudnił Maignana – nie należał do postaci szczególnie wyróżniających się.

Milan – Atalanta 0:2 (0:2)

0:1 – Ederson (7′)

0:2 – Zappacosta (29′)

0:3 – Raspadori (52′)

1:3 – Pavlović (88′)

2:3 – Nkunku (90+4′)

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O SERIE A:

Fot. Newspix