Niedzielny pojedynek został rozegrany na korcie centralnym kompleksu Foro Italico. Organizatorzy zaplanowali go w sesji wieczornej jako czwarty mecz dnia. Cóż to był za pokaz siły Igi Świątek!

Wielki powrót Igi Świątek? Czas na trudny bój z Caty McNally w Rzymie (na żywo)

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Iga Świątek była na to przygotowana. „Wiedziałam, że Caty potrafi grać trudny tenis”

Po wyczerpującym starciu z McNally, Iga Świątek przyznała, że była przygotowana na tak trudną przeprawę. — Szczerze mówiąc, spośród moich meczów w ostatnich miesiącach mało było takich, które od początku do końca szły jak po maśle, więc byłam gotowa na wyzwanie. Wiedziałam, że Caty potrafi grać trudny tenis — często zmienia rytm i trzeba się do tego umiejętnie przystosować — oceniła nasza rodaczka.

W niedziele nie musiała się aż tak namęczyć. Poszło szybko i łatwo. Tak to przynajmniej wyglądało.

Tak relacjonowaliśmy mecz Igi Świątek z Elisabettą Cocciaretto.

Czas na set numer jeden. Iga rozpoczęła rewelacyjnie!

Iga rozpoczęła mecz od asa serwisowego. Do stanu 40:0 wszystko szło zgodnie z planem, jednak wtedy Polka popełniła podwójny błąd serwisowy. Chwilę później nasza reprezentantka wykorzystała zbyt krótki return rywalki i objęła prowadzenie 1:0.

W drugim gemie Świątek kontynuowała pewne punktowanie rywalki. Szybkie akcje sprawiły, że Włoszka nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Było przełamanie! Iga Świątek prowadziła już 2:0.

W końcu było trochę więcej walki. Na szczęście na taki scenariusz nasza rodaczka także była przygotowana. Jak na razie Świątek gra perfekcyjnie — było już 3:0 dla Polki.

Cocciaretto w końcu pokazała, że to spotkanie tak szybko się nie skończy. Włoszka prowadziła już nawet 40:0, jednak Iga zdołała doprowadzić do wyrównania. W grze na przewagi lepsza okazała się jednak rywalka. 3:1 dla Świątek.

Iga utrzymała swoje podanie i utrzymała przewagę jednego przełamania. Tym razem Cocciaretto nie miała za dużo do powiedzenia, chociaż jeden punkt Iga podarowała jej przez podwójny błąd serwisowy. Polka prowadziła już 4:1.

Iga nadal w trybie „demolka”. Włoszka była blisko wygrania drugiego gema, ale gdy tylko Świątek podkręciła tempo, od razu wybija rywalce tenis z głowy. Polka prowadziła już 5:1.

Szybko poszło. Iga zakończyła pierwszego seta trzecim asem serwisowym. Włoszka opuściła kort – zanosiło się na dłuższą przerwę. 6:1 dla Polki.

Drugi set jeszcze lepszy! Koncert gry Igi Świątek!

Nic się nie zmieniło w drugim secie. Serwowała Włoszka, ale wciąż nie miała nic do powiedzenia przy potężnych returnach Polki. Iga przełamuje rywalkę i prowadziła 1:0.

Mecz trwał zaledwie 40 minut, a Polka jest była na najlepszej drodze do ważnej wygranej. Świątek dominowała nad rywalką. Włoszka przy serwisie naszej tenisistki nie miała nic do powiedzenia. Pełna dominacja! Iga prowadziła 2:0.

Zaczęło padać w Rzymie. I to bardzo mocno! Chwila przerwy.

Gramy dalej!

Iga przegrywała już 0:30, jednak potem wygrała cztery piłki z rzędu i zaliczyła błyskawiczne, drugie przełamanie. Było 3:0 dla Świątek.

Kolejny gem bez historii. Cocciaretto starała się walczyć o pojedyncze punkty i czasami jej się to udawało, ale generalnie to Iga grała perfekcyjnie – swobodnie i z dużą siłą. Było już 4:0.

Blisko, coraz bliżej. Kolejny popisowy gem Świątek. To były tenisowe dożynki. Było 5:0.

Niespodziewanie w ostatnim gemie Włoszka mocno postawiła się Idze. Trwała długa walka na przewagi, jednak – tak jak w całym meczu – górą była Świątek.

Polka wygrała w dwóch szybkich setach. Dominacja i absolutnie perfekcyjny tenis Igi Świątek! To była prawdziwa różnica klas!