Tradycyjna parada wojskowa Rosji z okazji rocznicy zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami była w tym roku znacznie skromniejsza niż zwykle. Po raz pierwszy od prawie 20 lat po Placu Czerwonym nie przejeżdżały czołgi ani ciężki sprzęt. Główny powód: obawa przed atakami ukraińskich dronów. Szef Kremla Władimir Putin czuł się nawet zmuszony do zaakceptowania kilkudniowego zawieszenia broni, aby zapobiec atakom głęboko na terenie własnego kraju. Trzydniowe zawieszenie broni, w którym pośredniczyły Stany Zjednoczone, obowiązuje do poniedziałku.
Również wypowiedź Putina na marginesie uroczystości wzbudziła zainteresowanie. Konflikt „zbliża się ku końcowi” — powiedział w sobotę dziennikarzom. Jednocześnie zaproponował byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, swojego bliskiego powiernika, jako potencjalnego mediatora. Putin wyraził gotowość do spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w kraju trzecim — jednak tylko wtedy, gdy wcześniej zostaną wyjaśnione wszystkie warunki ewentualnego porozumienia. Kreml nie wykluczył również udziału negocjatorów z Europy Zachodniej.
Pomimo sceptycyzmu wobec takich sygnałów, w Moskwie najwyraźniej rośnie nerwowość. Wskazują na to nie tylko słabe dane gospodarcze, ale także doniesienia o rosnącym niezadowoleniu wśród elit.
Dla wiceprzewodniczącego frakcji Unii Norberta Roettgena sytuacja jest jednoznaczna. — Putin jest pod ogromną presją, zarówno militarną, jak i wewnętrzną — mówi. Koszty wojny coraz bardziej dotykają Rosję, również dlatego, że Ukraina jest obecnie w stanie przeprowadzać ataki na rosyjskim terytorium. Nie można jednak jeszcze ocenić, czy oświadczenie Putina jest taktycznym posunięciem mającym na celu uspokojenie Rosjan, czy też rzeczywiście oznacza punkt zwrotny.
Christoph Soeder / PAP
Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder w 2024 r.
Putin chce Schroedera jako pośrednika
Propozycja szefa Kremla, by były kanclerz Gerhard Schroeder pełnił rolę pośrednika w Europie, spotyka się częściowo z przychylnością w jego partii SPD (Socjaldemokratycznej Partii Niemiec). „Z zadowoleniem przyjmuję każdą inicjatywę, która mogłaby zakończyć wojnę” — powiedział polityk SPD ds. polityki zagranicznej Ralf Stegner w wywiadzie dla „Spiegla”. Adis Ahmetovic, rzecznik frakcji SPD w Bundestagu ds. polityki zagranicznej, podkreśla, że „każda poważna możliwość” dyplomatycznego postępu w zakończeniu wojny musi zostać dokładnie zbadana — w ścisłej współpracy z Ukrainą i europejskimi partnerami.
BSW (Sojusz Sahry Wagenknecht, opowiadający się za współpracą z Rosją) również wyraził otwartość na rolę Schroedera jako pośrednika. „Powinniśmy zaangażować byłego kanclerza. Co mamy do stracenia?” — powiedział w niedzielę agencji AFP szef partii Fabio De Masi.
Rząd federalny zareagował natomiast powściągliwie na tę inicjatywę. „Przyjęliśmy te wypowiedzi do wiadomości” — poinformowały w niedzielę kręgi rządowe, co przekazała agencja AFP. „Wpisują się one w serię rzekomych propozycji [Władimira Putina dotyczących zakończenia wojny z Ukrainą]”.
Wyraźna krytyka pochodzi ze strony Zielonych. „Putin ponosi odpowiedzialność za tę wojnę w Ukrainie, która jest sprzeczna z prawem międzynarodowym” — powiedziała szefowa frakcji Zielonych Britta Hasselmann w rozmowie z AFP. To on jest agresorem i może „natychmiast zakończyć wojnę”. Jego propozycja dotycząca Schroedera „jest absurdalna i należy ją zdecydowanie odrzucić”.
„Nie patrzcie na słowa, ale na czyny”
W szeregach Zielonych pojawia się też sceptycyzm. — Propaganda nie jest już w stanie zamaskować faktu, że niezwykle wysokie straty, brak sukcesów militarnych, trwające ukraińskie ataki, poważne problemy gospodarcze i rosnące niezadowolenie społeczeństwa wywierają presję na Putina — powiedziała wiceprzewodnicząca frakcji Zielonych Agnieszka Brugger. — Nie należy patrzeć na słowa, liczą się czyny. Okrutne ataki ostatnich tygodni obnażają propozycję Putina jako raczej czysto retoryczny manewr, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością — dodała.
Tymczasem (lewicowa i socjalistyczna) partia Die Linke domaga się większej inicjatywy ze strony Berlina. Naciska na „niemiecką inicjatywę w ramach sojuszu państw europejskich”, która wymagałaby zweryfikowanego zawieszenia broni oraz ram negocjacyjnych, w których mogłyby uczestniczyć również Turcja i podmioty spoza Zachodu. — Kanclerz Merz od momentu objęcia urzędu nie przedstawił żadnego własnego formatu pokojowego. Berlin reaguje na [słowa] Trumpa i Putina, ale nie kształtuje sytuacji — powiedział współprzewodniczący frakcji Soeren Pellmann.
Skrajnie prawicowa AfD (Alternatywa dla Niemiec) uważa, że oświadczenie Putina, iż wojna w Ukrainie dobiega końca, budzi „nadzieję” na szybkie zakończenie krwawego konfliktu. Rzecznik frakcji ds. polityki zagranicznej Markus Frohnmaier powiedział: — Rząd federalny powinien z całych sił wspierać tę inicjatywę i wywierać wpływ na prezydenta Ukrainy Zełenskiego, aby niezwłocznie podjął bezpośrednie negocjacje z Rosją.
Na razie jednak wiele pozostaje w sferze deklaracji. Rzeczywistość wygląda póki co inaczej: w niedzielę Rosja i Ukraina wzajemnie oskarżały się o złamanie uzgodnionego zawieszenia broni.