Według doniesień „Daily Telegraph” Korea Północna wprowadziła kontrowersyjne zmiany w swojej konstytucji. Od tej pory wojsko ma obowiązek przeprowadzić atak nuklearny w odwecie w przypadku, gdyby przywódca Kim Dzong Un został zabity przez „zagranicznego wroga”.

Zmiana konstytucji nastąpiła po tym, jak pod koniec lutego Stany Zjednoczone i Izrael zabiły w Iranie najwyższego przywódcę Alego Chameneia i wielu jego najbliższych doradców.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Nowelizacja została uchwalona na pierwszej sesji XV Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, która rozpoczęła się w Pjongjangu 22 marca.

O zapisach w czwartek poinformowała członków rządu Korei Południowej południowokoreańska służba wywiadowcza.

Zabicie Kim Dzong Una jest niezwykle trudne

Profesor Andriej Lankow, urodzony w Rosji profesor historii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kookmina w Seulu, powiedział dziennikowi „Telegraph”, że możliwość odwetowego ataku nuklearnego była już powszechną praktyką, „ale teraz, gdy została zapisana w konstytucji, zyskała na znaczeniu”.

Ataki w Iranie były dla północnokoreańskiego dyktatora sygnałem ostrzegawczym. Lankow przypuszcza, że „niezwykła skuteczność amerykańsko-izraelskich ataków mających na celu likwidację przywódców” musiała wywołać przerażenie w Pjongjangu.

Atak mający na celu wyeliminowanie Kim Dzong Una i jego najbliższego otoczenia byłby jednak znacznie trudniejszy do przeprowadzenia od ataków w Iranie. Granice Korei Północnej są praktycznie zamknięte, a nieliczni zagraniczni dyplomaci, pracownicy organizacji humanitarnych i biznesmeni z „przyjaznych” krajów, którzy wjeżdżają do kraju, są ściśle inwigilowani. Lankow uważa, że ewentualny atak odwetowy byłby skierowany raczej przeciwko Stanom Zjednoczonym niż Korei Południowej.