Doczekałem się. Nie mogę powiedzieć, że ten awans wisiał w powietrzu dopiero od wczoraj, bo Wisła Kraków jesienią grała wspaniale, nazbierała mnóstwo punktów, przegrała jak dotąd tylko trzy spotkania na zapleczu Ekstraklasy (wraz z walkowerem w rywalizacji ze Śląskiem Wrocław), więc mogła sobie zapewnić promocję już kilka tygodni temu. Doznała jednak spadku formy, w tym roku zanotowała siedem meczów ligowych bez zwycięstwa i wspomniany brak punktów w starciu przeciwko Śląskowi. Koniec końców jest awans na dwie kolejki przed końcem, fantastyczna frekwencja i oprawa. Nic, tylko się cieszyć.
Wisła wraca do Ekstraklasy z potężną bazą kibicowską, z oddanymi fanami, świetnymi oprawami, pod tym kątem będzie konkurować z innymi grupami, ale mam również nadzieję, że będzie wymagającym przeciwnikiem także sportowo. Bo to, że fani Wisły przygotują piękne oprawy i zapełnią stadion, to wiemy. Zastanawiam się tylko, czy Wisła będzie wyglądała na boisku tak dobrze jak na trybunach.
Gratuluję awansu drużynie, kibicom oraz Jarkowi Królewskiemu, który w wiślackie projekty włożył swoje całe serce i prawdopodobnie potężne zasoby finansowe, co świadczy o nim jak najlepiej. Dla kibica to wielka sprawa. Kibic docenia Królewskiego. Widzieliśmy, jaka była reakcja fanów, gdy wzruszony prezes pojawił się wśród nich na trybunie. Skandowano jego imię i nazwisko. Łatwo jest krytykować, prawić morały, ale na koniec to Jarek i sponsorzy wyciągali pieniądze z kieszeni. Królewski jest potężnie zaangażowany w ten projekt. Nie poddał się. Wszyscy na to zapracowali.
Tydzień temu Legia Warszawa w ostatniej minucie meczu zapewniła sobie zwycięstwo nad Widzewem Łódź (1:0) i świętowała, jakby wygrała mistrzostwo. A to były tylko trzy punkty, które bardzo przybliżyły ją do utrzymania. Mamy więc Wisłę, która po czterech latach awansowała do elity, a w niej Legię, która walczy o utrzymanie. Czasy zupełnie inne od tych, gdy grałem w piłkę przy Reymonta.
Ciekawi mnie jednak przyszłość. Co się wydarzy w Wiśle? Co się zmieni? Czy Wojtek Kwiecień zostanie akcjonariuszem klubu? Jeśli tak, wraz z nim pojawią się duże środki finansowe. Tylko czy wtedy będą dobrze zagospodarowane? Widzimy w Łodzi, że można łatwo wydać duże pieniądze, tylko ciężej otrzymać efekty.
Czy Wieczysta Kraków ma rację bytu? Jeśli Wojtek uzna, że tak, to projekt nadal będzie kontynuowany. To od niego zależy, czy Wieczysta przetrwa w tym kształcie. Natomiast czy klub ma stu kibiców, czy sto tysięcy, każdemu należy się szacunek. Wieczysta ma mało sympatyków, ale to nie znaczy, że można ich pominąć i się z nimi nie liczyć.
Jestem przekonany, że jeśli klub z Chałupnika awansowałby do Ekstraklasy i Kwiecień nadal by go sponsorował, w niedalekiej przyszłości zespół mógłby grać nawet o europejskie puchary, nie zważając na to, ilu właściwie ma kibiców. Jak masz kasę i dobrze ją wydajesz, to możesz tego dokonać.
Widziałbym jednak Wojtka budującego wielką Wisłę, taką jak za czasów Bogusława Cupiała. To moje marzenie. Tylko bez dodatkowych kilkudziesięciu milionów to się raczej nie wydarzy. Można zakładać różne plany, ale drużyna składająca się jedynie z obecnych piłkarzy nie poradzi sobie w Ekstraklasie na dłuższą metę. Może się coś pozytywnego zadziać przez część sezonu, ale nie przez cały rok. Być może Wisła zapewni sobie spokojny byt, ale trudno liczyć na coś ekstra.
Mam nadzieję, że Mariusz Jop pozostanie na stanowisku. Natomiast gdyby teraz wyszedł i powiedział, że ta drużyna powalczy w następnym sezonie o europejskie puchary, trudno byłoby w to uwierzyć, bo najpierw Wisłę trzeba wzmocnić. Jeśli Wojtek Kwiecień trafi do klubu, wzmocnienia będą na pewno. Kibice są zmieszani, bo nie wiedzą, co się wydarzy, ale znam kilku bardzo zagorzałych, dla których te cztery lata na zapleczu były wyjątkowo trudnym przeżyciem. Dobrze, że to się w końcu skończyło. Najważniejsze, że Wisła Kraków wraca na salony.