Policjanci opatrzyli rannego rowerzystę i zaczekali z nim na przyjazd karetki pogotowia.

Nie musisz być ratownikiem, żeby komuś pomóc – przekonało się o tym dwóch policjantów z KMP w Sopocie. Wracając z kursu pierwszej pomocy, szybko musieli wykorzystać swoje nowe umiejętności. Na jezdni leżał rowerzysta z urazem nogi po zderzeniu z autem. Co zrobili? To, czego się właśnie uczyli.

tak, nawet zdarzyło mi się pomóc
28%

tak, w razie potrzeby jestem gotów/gotowa do pomocy
33%

nie jestem pewny(a), zależy od przypadku
24%

Wracali z kursu, trafili na wypadek

Sierż. Michał Gorczycki oraz st. sierż. Łukasz Borkowski chwilę wcześniej zakończyli zajęcia z kwalifikowanej pierwszej pomocy w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Wracając do jednostki, kilka skrzyżowań dalej natknęli się na sytuację, która do złudzenia przypominała ćwiczenia z kursu.

Na jezdni leżał ranny rowerzysta z urazem nogi. Z relacji wynika, że doszło do zderzenia z samochodem.


Liczyły się minuty. Policjanci uratowali wyziębioną kobietę
Liczyły się minuty. Policjanci uratowali wyziębioną kobietę

Natychmiastowa reakcja

Policjanci nie wahali się ani chwili. Zatrzymali pojazd i ruszyli z pomocą. Zabezpieczyli miejsce zdarzenia, udzielili pierwszej pomocy poszkodowanemu i wezwali służby ratunkowe.

Do czasu przyjazdu karetki pozostali przy rannym, monitorując jego stan.

Wcześniej nikt się nie zatrzymał

Jak wynika z relacji, zanim policjanci dotarli na miejsce, przez tę samą drogę przejechało kilka pojazdów. Żaden z kierowców nie zatrzymał się, by pomóc poszkodowanemu.

Służby przypominają, że w wielu przypadkach wystarczy zatrzymać się, ocenić sytuację i zadzwonić pod numer alarmowy. Brak reakcji może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia lub życia poszkodowanego.